Jenoty i szopy pracze – dwa drapieżniki, które coraz śmielej zadomawiają się w polskich lasach, parkach, a nawet na osiedlach – są w Polsce zaliczane do inwazyjnych gatunków obcych (IGO). Ich populacje rosną, a brak naturalnych wrogów sprawia, że bez przeszkód wyniszczają rodzime ptaki, płazy i małe ssaki. Badaczka z Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego apeluje: jeśli zobaczymy je w przyrodzie, zgłaszajmy to lokalnym służbom. Tylko w ten sposób możemy chronić rodzimą bioróżnorodność.
Skąd się wzięły?
Jenot pochodzi z Azji. Do Polski przybył zza wschodniej granicy – został wsiedlony na Ukrainie przez Rosjan w pierwszej połowie XX wieku jako zwierzę futerkowe. Dziś jego populacja w Polsce liczy od kilkudziesięciu do ponad 100 tysięcy osobników i zajmuje około 88 proc. obszaru kraju . Szop pracz przywędrował do nas z zachodu Europy. W Niemczech populację szopa ocenia się na ponad milion osobników i – jak ostrzegają niemieccy naukowcy – całkowicie wymknęła się ona spod kontroli.
– Naukowcy z Niemiec ostrzegają nas, byśmy nie popełnili ich błędu i nie zignorowali problemu, kiedy jeszcze da się z nim walczyć – przestrzega dr hab. Lidia Felska-Błaszczyk, prof. ZUT, pomysłodawczyni i współautorka publikacji w „Scientific Reports”.

Fot. Lidia Felska-Błaszczyk, Ryszard Czeraszkiewicz
Co jedzą i komu zagrażają?
Jenoty i szopy są oportunistami pokarmowymi – jedzą to, co jest dostępne. Wyniszczają populacje ptaków gniazdujących na ziemi i w koronach drzew: gęgawy, krzyżówki, żurawie, a także zające i króliki . Szop pracz jest wyjątkowo sprawny – potrafi wspinać się po drzewach i dostawać do gniazd ptaków drapieżnych, np. bielika, wyciągając z nich pisklęta. Niszczy też gniazda rybołowów i budki lęgowe.
– W badaniach na obszarze Natura 2000 nad Jeziorem Wełtyńskim wykazaliśmy bezpośredni spadek populacji gęgawy spowodowany wyjadaniem jaj i piskląt przez jenoty i szopy – mówi prof. Felska-Błaszczyk . – Kiedy na fotopułapce widzę szopy pracze, a potem gęgawy, to wiem, że niedługo tych ptaków tam już nie będzie.

Fot. Lidia Felska-Błaszczyk, Ryszard Czeraszkiewicz
Nosiciele chorób i pasożytów
Ogromnym problemem jest też przenoszenie chorób i pasożytów na rodzime zwierzęta. Jenot jest niezwykle podatny na świerzbowca. – Na nagraniach z fotopułapek niemal wszystkie obserwowane jenoty były wyłysiałe i wyniszczone przez świerzb. Jenot zaraża nim rodzime gatunki, przede wszystkim lisa pospolitego, z którym dzieli te same ekosystemy – zauważa badaczka.
Szopy pracze przenoszą pasożyty wewnętrzne – nicienie i tasiemce. Szczególnie groźna jest glista szopia (Baylisascaris procyonis), której obecność stwierdzono już w zachodniej Polsce. Pasożyt ten może być niebezpieczny również dla ludzi – jego larwy mogą powodować poważne uszkodzenia narządów, w tym oczu.
Co mówi prawo?
Zgodnie z ustawą o gatunkach obcych z 2021 roku oraz rozporządzeniem Rady Ministrów z 2022 roku szopy pracze i jenoty są zaliczone do inwazyjnych gatunków obcych (IGO) i odławiane są przez cały rok. W świetle prawa nie wolno hodować takich zwierząt, sprowadzać ich, sprzedawać ani wypuszczać schwytanego osobnika na wolność. Grożą za to kary do miliona złotych.
– Jeśli zaobserwujemy gatunek inwazyjny w przyrodzie, należy zgłosić ten fakt lokalnej straży miejskiej lub gminnej. To bowiem instytucje samorządowe odpowiadają za organizację działań w zakresie eliminacji takich gatunków i kierują na miejsce licencjonowane osoby posiadające uprawnienia do odłowu – wyjaśnia prof. Felska-Błaszczyk.

Fot. Lidia Felska-Błaszczyk, Ryszard Czeraszkiewicz
Bambinizm kontra ochrona przyrody
Badaczka ubolewa, że ludzie często postrzegają szopy – oraz podobne do nich jenoty – jako sympatycznych milusińskich. – Łowczy, kiedy pojawiają się, aby odłowić zwierzęta, wyzywani są od morderców. A przecież próbują tylko realizować nakazany im prawem odłów. Litość nad szopem oznacza de facto skazanie na śmierć rodzimych ptaków – zwraca uwagę profesor ZUT.
Szopy występują w filmach i serialach („Pocahontas”, „Strażnicy Galaktyki”, „Skok przez płot”), w grach, reklamach i filmikach na TikToku. Rodzime gatunki na taki PR nie mogą liczyć. – Musimy świadomie chronić naszą rodzimą przyrodę i przeciwdziałać inwazjom obcych gatunków. Albo nasze gatunki, albo gatunki obce – podsumowuje badaczka.

Fot. Ryszard Czeraszkiewicz

Gdzie zgłaszać obserwacje?
Zgłoszenia można kierować do straży miejskiej lub gminnej – osobiście, telefonicznie lub mailowo. W zgłoszeniu warto podać: imię i nazwisko oraz kontakt do zgłaszającego, gatunek zwierzęcia, datę oraz miejsce obserwacji (najlepiej z dokładnym adresem, numerem działki lub współrzędnymi GPS) . Dzięki temu służby mogą szybciej zorganizować odłów i zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się tych groźnych gatunków.

Źródło: naukawpolsce.pl


