42 lata mijają. Niby cała epoka, a tak niewiele się zmieniło… A może zmienia się teraz na naszych oczach? Może właśnie nadszedł ten dziejowy moment? Pod koniec października tego roku mijają 42 lata od dnia zamordowania Księdza Popiełuszki. Niby od blisko 42 lat wiemy, że wydarzyło się to 19 października. Tak nam kazano wierzyć.

Wielu wierzyło, nieliczni nie wierzyli. Nie wierzyli, że tamta władza wszystko prawidłowo wyjaśniła. Nie wierzyli, że władza pozwoliła na to. Mieli rację. Jeszcze 2 lata temu wierzyłem tamtej władzy i procesowi toruńskiemu. Potem, nagle otworzyłem oczy. Poznałem dowody.

Poznałem, że prawda jest zupełnie inna, skrzętnie skrywana przed nami do dziś.

Do dziś, bo śledztwo toczące się nadal kryje akta w tym dowody objęte tajemnicą.

Gdyby nie były kryte, gdyby każdy badacz i dziennikarz mógł w nie zajrzeć, chyba już nikt by nie wierzył w kłamstwo procesu toruńskiego i 19 października, jako datę śmierci.

My na szczęście znamy te dowody i podajemy z tego jak najwięcej.

Nawet więcej, niż w tych dowodach jest, bo informacje są też gdzie indziej.

Sami nie szukamy/ nie szukam. Zgłaszają się ludzie, informatorzy, świadkowie.

Zgłaszają się ci, którzy coś wiedzą. Również osoby z założenia wiarygodni.

Znamienne, że zgłosił się do mnie pan, były polityk, wysoko umocowany w rządzie Leszka Millera, w resorcie Krzysztofa Janika czyli MSW. Przekonywał by dać sobie spokój, a przede wszystkim Księdzu Jerzemu Popiełuszce i by nie robić sensacji ani komercji.

Gdy to tylko prawda za zero złotych profitu, więc jaka komercja?

Fakt, że jest to lokalna osoba z kręgów najwyższej lewicowej władzy sprzed lat, już podpowiada, że „ciepło – ciepło”, celnie strzelamy, idziemy w dobrym kierunku.

Przecież gdyby nic nie było na rzeczy, po co by pisali?

Wielokrotnie wspominano, że „Popiełuszko” to sprawa polityczna. Że jej się nie da ruszyć.

To do czego doszli badacze tylko potwierdza te twierdzenia i przypuszczenia.

Przypuszczać tak należało, skoro tak silna zmowa milczenia w tym temacie.

40 lat, blisko 50 i pełna blokada. Ile można? Tyle ile żyją prawdziwi sprawcy? A żyją!!!

Ja ani my ich nie szukamy. Relacjonujemy, opisujemy ustalenia.

Ci którzy szukają – nie mam pojęcia jak to ogłoszą. Podadzą nazwiska jako kogo?

Przecież bez prawomocnego wyroku nie można napisać – zamordował. Zamieszany?

Nie będzie też prawomocnego wyroku. By był, tylko prokurator IPN Mieczysław Góra, prowadzący śledztwo, dawniej podoficer WSW, członek ZSMP i PZPR musiał by postawić w stan oskarżenia. Kogo? Między innymi tego, którego przesłuchiwał w lipcu 2024r i puścił wolno bez jakichkolwiek dalszych czynności. Może musiał wtedy puścić, bo zbyt mało dowodów?

Ale mógł i powinien był objąć kontrolą operacyjną, by wiedzieć czy jegomość w dalszych kontaktach nie wygada się. Może kontaktował się po przesłuchaniu z innymi z bunkra?

Nie wiemy i się nie dowiemy, bo nie objęto jegomościa (78 lat) z Zamościa kontrolą operacyjną.

My tego nie wiemy, ale mówią nam, że to oficer nie WSW, a wywiadu wojskowego, który potem, zamiast być banowany, skazany na ostracyzm, robił i robi wielkie interesy z wielkimi postaciami polskiej lewicowej polityki, jak byli premierzy, ministrowie i wiceministrowie.

Nawet gdybyśmy my coś więcej wiedzieli, nie mógłbym napisać. Bo niby jak?

Nie jest żadnym przypadkiem, że osoba wskazywana, że była w bunkrze i zrobiła „to” Księdzu, nie tylko uniknęła odpowiedzialności i więzienia, a może nawet kary śmierci, przed którą skazany Grzegorz Piotrowski drżał, lecz dorobił się fortuny. Zarazem tak „znamienita”, ale drugoplanowa postać polskiego biznesu, nie ma ani jednego zdjęcia w internecie (wg naszych informatorów).

JEŻELI brała w „tym” udział osoba, oficer wywiadu podlegająca pod II Zarząd Sztabu Generalnego, to mimo że była to akcja BANDYCKA, za którą nawet w PRL powinien być szafot, z racji kto wydał rozkaz, kto za akcją osobiście stał (gen. Kiszczak z Jaruzelskim), była to sprawa tak wielkiej wagi dla tamtego państwa, że za nią nikogo nie mogła spotkać kara, a nagroda.

Nagroda odebrana zaraz po zamordowaniu Księdza w postaci awansu, ale i dolarów.

Nawet więcej – jak wielka spotkała tę osobę nagroda, że jako egzekutor, szpieg, zdobywca informacji, których od Ks. Popiełuszki nie udało mu się wydobyć, w tzw wolnej Polsce, po wyreżyserowanym przez Kiszczaka okrągłym stole, trafił do śmietanki towarzyskiej i biznesowej polityków już nie PZPR, a SLD, chociaż NIE TYLKO!!!

Jak mawia prezydent nieodległej Warszawy: „to się w pale nie mieści”!!! Jednak musi…

„Podobno” gdy zapytać, nawet bez innych źródeł „wujka googla” o tę osobę, w wynikach pojawiają się były premier z SLD czy minister- szef MSWiA, jako powiązany towarzysko.

Więc jak ta sprawa miała wyjść? A co z innymi z bunkra? My ich nie szukamy, ale informacje do nas trafiają. Więc co się dziwić, że grzecznie, prosząc o spokój dla Ks. Jerzego pisał do mnie ktoś powiązany z dawny MSWiA z czasów SLD, z którego szefem „sprawca” jest ponoć powiązany?

To się niestety wszystko doskonale układa.

Nawet gdybyśmy znali to nazwisko, nie znamy sposobu, jak je podać.

Wiemy jednak, że lada tydzień poda je ktoś i nie tylko to jedno nazwisko.

Zna je kilkadziesiąt, jeżeli nie kilkaset osób. To ten od pałki z krawatem znalezionym w bunkrze.

Przy tym całym układzie polityczno- biznesowym, jego i ich pozycji, wcale się nie dziwię, że sprawa przez 40 lat nie wyszła, a Pękala, Piotrowski i Pietruszka po prostu panicznie się boją!!!

Im odebrano przywileje, odsiedzieli, nawet jeżeli wyszli wcześniej, ludzie plują im w twarz na ulicy, gdy główni sprawcy niemalże latają helikopterami, a może dosłownie i zadają się ze śmietanką towarzyską, biznesową i polityczną.

Zastanawia tylko czy ci, z którymi się zadają od dekad, wiedzą z kim.

Czy wiedzą, że podaję rękę, robią grilla może chodzą na polowania z kimś, kto ma krew świętego na rękach. Jeżeli wiedzą, a doświadczenie życiowe podpowiada, że TAK, jak sobie to tłumaczą?

Że wykonywał rozkazy, był na służbie? Czy że Ksiądz Jerzy sam się prosił o swój los???

Szczególnie osoby o korzeniach PZPR – owskich jakże często wygłaszają taki pogląd.

Tylko czy w normalnym kraju morduje się kogoś za poglądy, za słowa o prawdzie i godności?

Uwzględniam, że znajdzie się ktoś po tej lekturze, uznający to za gdybologię. Przekonacie się drodzy państwo lada tydzień, jak wiele w powyższym tekście jest prawdy. A może sama???!!!

Bartosz Siedlar

Zgłoś nieścisłość merytoryczną

Wskaż, co wymaga sprostowania lub uzupełnienia. Zgłoszenie wraz z linkiem do artykułu trafi do redakcji.

Dane kontaktowe służą do obsługi zgłoszenia i nie będą publikowane. Polityka prywatności

Poprzedni artykułKomisja Przetargowa powołana w Pomiechówku
Następny artykułPolicja apeluje o świadków wypadku w Zakroczymiu