W świecie, w którym posiadanie psa określonej rasy często bywa symbolem statusu społecznego, zdrowe, wielorasowe kundelki stają się niema ofiarą niebezpiecznych trendów. Dr Małgorzata Pilot, genetyk ewolucyjna z Uniwersytetu Gdańskiego, z niepokojem obserwuje współczesne praktyki, które zagrażają przyszłości psiej populacji. W wywiadzie badaczka wskazuje, że promowanie wyłącznie psów rasowych, połączone z masową sterylizacją zdrowych mieszańców, jest szkodliwe dla zwierząt, ich właścicieli, a korzyści przynosi głównie hodowcom.
Kundelki: odrębna populacja o bogatym dziedzictwie genetycznym
Dr Pilot, zajmująca się ewolucją psowatych, wyjaśnia, że obecny trend w Polsce i wielu innych krajach, polegający na maksymalnym ograniczaniu populacji psów nierasowych poprzez sterylizację, stanowi ogromny problem. – To może w bardzo krótkim czasie doprowadzić do likwidacji puli genowej kundli i całkowitego zniknięcia takich psów – alarmuje. Jej badania ujawniły kluczową prawdę: kundle nie są przypadkową mieszanką ras, lecz odrębną populacją o dużej różnorodności genetycznej. To właśnie ta populacja stanowiła historyczne podłoże, z którego wyłoniły się poszczególne typy funkcjonalne psów, a w konsekwencji – współczesne rasy. Eliminując kundelki, nie tylko zubażamy teraźniejszość, ale też bezpowrotnie niszczymy żywe archiwum psiej ewolucji.
Pułapka hodowli rasowych: chów wsobny i choroby genetyczne
Drugi szkodliwy trend, na który zwraca uwagę uczona, to preferowanie jako zwierząt domowych psów rasowych, zmuszanych do spełniania wyśrubowanych, często nienaturalnych standardów urody. Osobniki nieodpowiadające tym kryteriom są zazwyczaj eliminowane z hodowli poprzez sterylizację. – To prowadzi do bardzo silnego chowu wsobnego, czyli krzyżowania ze sobą spokrewnionych osobników, i zawęża pule genowe poszczególnych ras – tłumaczy dr Pilot. W efekcie wszystkie psy danej rasy w danym kraju są ze sobą blisko spokrewnione. Ta genetyczna jednolitość jest bombą z opóźnionym zapłonem: prowadzi do ujawniania się szkodliwych cech recesywnych i chorób genetycznych.
– Obecnie każda rasa psów ma co najmniej jedną, charakterystyczną dla siebie chorobę genetyczną. A zazwyczaj takich chorób jest więcej – podkreśla badaczka. Przykłady są dobitne: buldogi angielskie borykają się z problemami oddechowymi i sercowymi, owczarki niemieckie z dysplazją stawów, golden retrievery z chorobami oczu, a shar-pei z przewlekłymi podrażnieniami skóry. – To prowadzi zarówno do cierpienia tych zwierząt, jak też do dużych nakładów finansowych, które potem właściciele muszą ponosić na leczenie. Natomiast zdrowe kundle, które mogłyby być równie dobrymi zwierzętami domowymi, są eliminowane z populacji – konstatuje genetyczka.
Komu służą te trendy? Interes hodowców kontra dobro psów
Zdaniem dr Pilot, sterylizacja zdrowych kundli oraz dążenie do hodowlanej „perfekcji” ras to dwa zjawiska, które nie służą nikomu poza hodowcami psów rasowych. – W zasadzie na tych trendach korzystają tylko hodowcy psów rasowych – zaznacza. Zwraca uwagę, że posiadanie drogiego psa rasowego stało się w niektórych kręgach symbolem statusu, choć cena zakupu nie przekłada się na zdrowie zwierzęcia, a często wręcz przeciwnie. – Na pewno warto promować jako psy domowe kundelki, które często cieszą się lepszym zdrowiem – apeluje.
Poszukiwanie równowagi: czy wszystkie kundle trzeba sterylizować?
Pytana o rozwiązanie tego dylematu oraz o politykę dotyczącą bezpańskich psów, dr Pilot przyznaje, że jest to wyzwanie wymagające rozsądku. – Nie chodzi o to, żeby pozwolić na nieograniczone rozmnażanie się wolno żyjących psów, bo to z kolei byłoby szkodliwe dla dzikiej fauny – wyjaśnia. Podkreśla jednak, że nie widzi powodu, dla którego zdrowym, nierasowym psom mającym właścicieli należy odbierać prawo do rozmnażania. – Nie ma żadnych dowodów na to, że nierasowe psy są gorszymi towarzyszami człowieka niż psy rasowe – przypomina.
Psia natura w miejskiej dżungli: potrzeba społecznych interakcji
Dr Pilot, badająca także zachowania społeczne psów, zwraca uwagę na inny, często zaniedbywany aspekt życia współczesnych czworonogów. Jako zwierzęta stadne, psy są w naturalny sposób przystosowane do życia w grupach, a większość domowych pupili pozbawiona jest dziś możliwości regularnych, swobodnych interakcji z innymi psami. Badaczka pozytywnie ocenia trend tworzenia ogrodzonych placów zabaw dla psów na osiedlach. – To jest bardzo dobra inicjatywa, która umożliwia bardziej naturalne interakcje pomiędzy różnymi psami i wytwarzanie się między nimi więzi społecznych. Zachęcałabym wszystkich właścicieli psów, żeby korzystali z takich możliwości – podsumowuje.
Historyczna perspektywa: pies jako towarzysz i symbol
Kontekst historyczny dla relacji człowiek-pies przywołuje tekst Macieja Bzury w „Wszystko Co Najważniejsze”, opisujący postrzeganie psów w średniowieczu. Już wówczas istniała hierarchia „przydatności”, gdzie psy myśliwskie stały najwyżej, a kundelki pełniły funkcje praktyczne, choć mniej prestiżowe. Co ciekawe, moda elit na trzymanie małych psów do towarzystwa przekształcała ich postrzeganie, czyniąc z nich symbol statusu – zjawisko uderzająco podobne do współczesnych trendów. Mimo że Kościół oficjalnie potępiał nadmierne przywiązanie do zwierząt, sami duchowni często otaczali się psami pokojowymi. Historia pokazuje zatem, że już wieki temu łączono praktyczne podejście do psów z emocjonalną więzią, traktując je nie tylko jako narzędzia, ale i towarzyszy.
Podsumowując, przestrogi dr Małgorzaty Pilot są głosem rozsądku w świecie zdominowanym przez krótkotrwałe mody i komercyjne interesy. Zdrowie, różnorodność genetyczna oraz naturalne potrzeby behawioralne psów powinny stać się priorytetem dla wszystkich miłośników tych zwierząt. Kundelki, te żywe skarbnice genetycznej różnorodności i często wzorce odporności, zasługują na ochronę i docenienie – nie tylko jako ofiary nieodpowiedzialnych trendów, ale jako pełnowartościowi, wierni towarzysze człowieka, których historia splata się z naszą od niepamiętnych czasów. Wybór psa powinien wynikać z odpowiedzialności i wiedzy, a nie z chęci podkreślenia statusu społecznego, bo to właśnie różnorodność – tak ceniona w przyrodzie – jest kluczem do zdrowia przyszłych pokoleń naszych czworonożnych przyjaciół.
r.
