W Polsce mieszkaniec ma nie tylko zapłacić za odbiór odpadów, ale również wykonać sporą część pracy związanej z ich sortowaniem. Papier osobno, szkło osobno, metale i tworzywa sztuczne osobno, bioodpady osobno, reszta osobno. Od ubiegłego roku doszedł jeszcze system kaucyjny, a wraz z nim konieczność przechowywania całych, niepogniecionych butelek i puszek, jeżeli chcemy odzyskać zapłaconą kaucję. Dla mieszkańca dużego domu nie musi to stanowić wielkiego problemu. Dla kogoś mieszkającego w maleńkiej kawalerce oznacza jednak kilka worków lub pojemników i kolejne miejsce zajęte przez puste opakowania.
W Calgary, największym mieście kanadyjskiej prowincji Alberta, również segreguje się odpady. System został jednak zorganizowany według innej filozofii. Gospodarstwo domowe korzysta zasadniczo z trzech strumieni: recyklingu, bioodpadów i odpadów resztkowych. Papier, szkło, metal i wiele tworzyw sztucznych trafiają razem do jednego niebieskiego pojemnika, a ich dokładnym rozdzielaniem zajmuje się później profesjonalna sortownia.
Różnica nie sprowadza się przy tym do liczby kubłów. Inaczej rozłożono obowiązki między mieszkańca, miasto i producenta opakowania. Inaczej naliczane są również opłaty. Warto więc dokładniej przyjrzeć się obu systemom, zwłaszcza z perspektywy mieszkańców powiatu nowodworskiego.
W Polsce segregacja zaczyna się w kuchni
Jednolity System Segregacji Odpadów obowiązuje w całym kraju. Papier powinien trafiać do niebieskiego pojemnika lub worka, metale i tworzywa sztuczne do żółtego, szkło do zielonego, bioodpady do brązowego, a pozostałości po segregacji do pojemnika na odpady zmieszane.
Nie oznacza to oczywiście, że właściciel 25-metrowej kawalerki ma ustawowy obowiązek postawienia w kuchni pięciu dużych kubłów. Musi jednak jakoś rozdzielić pięć strumieni. W praktyce są to mniejsze kosze, torby lub worki stojące pod zlewem, w szafce, przedpokoju, na balkonie albo w innym miejscu, którego w niewielkim mieszkaniu zwyczajnie brakuje.
W domu jednorodzinnym problem jest mniejszy. Jeżeli ktoś ma garaż, piwnicę, pomieszczenie gospodarcze czy dużą posesję, może przeznaczyć na odpady kilka metrów przestrzeni. Mieszkaniec kawalerki ma wykonywać dokładnie tę samą segregację, choć dysponuje nieporównanie mniejszą powierzchnią.
Polski system ma oczywiście uzasadnienie technologiczne. Im wcześniej oddzielimy papier od szkła, a szkło od innych opakowań, tym czystszy surowiec może otrzymać instalacja przetwarzająca odpady. Pytanie brzmi jednak, czy wszystkie etapy tej pracy rzeczywiście muszą zostać wykonane rękami mieszkańca.
System kaucyjny stworzył jeszcze jeden domowy magazyn
Od 1 X 2025 r. działa w Polsce system kaucyjny. Obejmuje plastikowe butelki po napojach o pojemności do 3 litrów oraz puszki metalowe do 1 litra, za które kaucja wynosi 50 gr. W przypadku szklanych butelek wielokrotnego użytku do 1,5 litra wynosi ona 1 zł. Do odzyskania kaucji nie jest potrzebny paragon.
Jest jednak szczegół mający ogromne znaczenie w codziennym życiu. Opakowania powinny zachować swój kształt i oznaczenie systemu. Nie należy ich zgniatać. Oczywiście mają być puste, ale właśnie dlatego większość przestrzeni zajmowanej przez taką plastikową butelkę stanowi… powietrze.
Kilka butelek nie jest problemem. Kilkadziesiąt, zebranych przez rodzinę przed większymi zakupami i zwrotem opakowań, może już zająć duży worek. Do pięciu podstawowych frakcji dochodzi więc w praktyce kolejny domowy strumień – opakowania kaucyjne, których nie chcemy wyrzucić do żółtego pojemnika, bo razem z nimi wyrzucilibyśmy własne pieniądze.
W Calgary też się segreguje, ale inaczej
Calgary nie jest miastem, w którym wszystko wrzuca się do jednego kubła i problem znika. Obecnie gospodarstwa korzystające z miejskiego systemu mają trzy podstawowe pojemniki. Blue Cart, czyli niebieski, przeznaczony jest na surowce do recyklingu. Green Cart – na odpady organiczne. Black Cart – na odpady resztkowe.
Zielony pojemnik nie jest zresztą rozwiązaniem nowym. Program Green Cart został wprowadzony w całym Calgary w 2017 r. Jego celem było wydzielenie ze zwykłych śmieci resztek żywności i odpadów ogrodowych. Po jego uruchomieniu można było ograniczyć częstotliwość odbioru czarnego pojemnika.
Największa różnica między Calgary a Polską kryje się jednak w pojemniku niebieskim.
Do Blue Cart można wrzucać razem wiele materiałów, które polski mieszkaniec musi rozdzielić pomiędzy trzy różne frakcje. Trafiają tam papier i karton, szklane butelki i słoiki, puszki metalowe, folia aluminiowa, plastikowe butelki, kubki i pojemniki oraz kartony po napojach.
Mieszkaniec nadal musi wiedzieć, czego do recyklingu wrzucać nie wolno. Opakowania powinny być opróżnione i przygotowane zgodnie z miejscowymi zasadami. Nie wolno wrzucać baterii, chemikaliów, elektroniki czy resztek jedzenia.
Nie musi jednak zastanawiać się, czy stojący przed nim słoik powinien trafić do zielonego, puszka do żółtego, a gazeta do niebieskiego. Wszystkie trzy mogą znaleźć się w Blue Cart.
To nadal segregacja, tyle że trzystrumieniowa na poziomie gospodarstwa domowego, a bardziej szczegółowa dopiero na następnym etapie.
To, co w Polsce robi człowiek, w Calgary częściowo robi sortownia
Zawartość Blue Cart trafia do instalacji, w której różne rodzaje surowców są rozdzielane. Wykorzystuje się do tego procesy mechaniczne i automatyczne, między innymi sita, magnesy oraz inne urządzenia separujące poszczególne materiały. Część procesu jest również kontrolowana przez pracowników.
Oznacza to przeniesienie części pracy z milionów kuchni do miejsca specjalnie zaprojektowanego do sortowania odpadów.
Polski system mówi w pewnym uproszczeniu: oddziel papier, szkło oraz metale i tworzywa, zanim wystawisz odpady.
Calgary odpowiada: oddziel surowce wtórne od bioodpadów i śmieci resztkowych, a papier, szkło, metal i odpowiednie tworzywa rozdzielimy później.
Oba rozwiązania mają zalety i wady. Oddzielnie zebrany papier czy szkło mogą być mniej zanieczyszczone i przedstawiać większą wartość jako surowiec. Z kolei prostsza segregacja domowa oznacza mniej pojemników, mniej miejsca potrzebnego do przechowywania i mniejsze prawdopodobieństwo, że mieszkaniec pomyli frakcję.
I właśnie tutaj pojawia się zasadnicze pytanie: jak wiele pracy powinien wykonywać człowiek stojący przy kuchennym koszu, skoro część tej pracy można wykonać maszynowo?
Odbiór też jest zorganizowany inaczej
Blue Cart w Calgary odbierany jest co tydzień. Black Cart – zasadniczo co dwa tygodnie. Green Cart od kwietnia do października odbierany jest co tydzień, a od listopada do marca co dwa tygodnie. Miasto umożliwia mieszkańcom sprawdzenie harmonogramu dla konkretnego adresu oraz korzystanie z elektronicznych przypomnień o terminie odbioru.
Charakterystyczne dla wielu dzielnic Calgary są tylne uliczki, czyli back alleys, od strony których wystawia się pojemniki. Osoby pamiętające Calgary sprzed kilku czy kilkunastu lat mogą również pamiętać praktykę pozostawiania tam dużych przedmiotów.
Obecnie nie można jednak zakładać, że wystawiona przy alejce kanapa czy materac zostaną zabrane przez zwykłą śmieciarkę. Duże przedmioty należy dostarczyć do Eco Centre albo pozbyć się ich podczas organizowanych Community Cleanups.
W 2026 r. takie akcje odbywają się w różnych częściach miasta od wiosny do jesieni. Można podczas nich oddawać wiele rodzajów mebli i innych gabarytów, choć odpady niebezpieczne, elektronika i niektóre inne przedmioty mają własne kanały odbioru.
Pod tym względem Calgary zbliża się do polskiego modelu PSZOK-ów i okresowych zbiórek gabarytów.
Alberta od dawna płaci za zwracanie butelek
Bardzo interesujący jest natomiast system opakowań po napojach.
Alberta ma rozwiniętą sieć Bottle Depots, czyli wyspecjalizowanych punktów zwrotu. Przy zakupie napoju pobierana jest kaucja. Dla opakowania o pojemności do 1 litra włącznie wynosi ona 10 centów kanadyjskich, natomiast dla większego – 25 centów. Po dostarczeniu opakowania do punktu klient odzyskuje pełną kwotę.
System obejmuje nie tylko klasyczne plastikowe butelki i aluminiowe puszki, lecz szeroką gamę opakowań po gotowych do spożycia napojach. Alberta Depot podaje, że w systemie zarejestrowanych jest ponad 150 tys. różnych opakowań.
Klient może przywieźć większą partię. Opakowania są liczone i klasyfikowane, a punkt wypłaca należność. Alberta Depot informuje, że mieszkańcom prowincji wypłacanych jest w ten sposób łącznie ponad 600 tys. dolarów kanadyjskich dziennie.
To rozwiązanie funkcjonuje od dawna i stało się częścią miejscowych przyzwyczajeń. Puste opakowanie nie jest wyłącznie odpadem. Ma konkretną wartość.
Czy puszkę w Albercie można zgnieść?
Tutaj trzeba zachować precyzję, zwłaszcza porównując obecny system z tym, jak mógł funkcjonować w praktyce kilka lat temu.
W Polsce zasada jest jasna: opakowań kaucyjnych nie należy zgniatać, jeżeli mają zostać przyjęte w systemie zwrotu.
W Albercie praktyka punktów bywała i nadal bywa bardziej zróżnicowana. Można znaleźć Bottle Depots przyjmujące opakowania spłaszczone, ale nie oznacza to, że w całej prowincji wolno każdą puszkę czy butelkę zmiażdżyć na nierozpoznawalny krążek. Punkt musi być w stanie ustalić, z jakim opakowaniem ma do czynienia.
Dlatego nie można uczciwie napisać, że obecnie w całej Albercie bez ograniczeń przyjmuje się całkowicie zgniecione opakowania. Można natomiast powiedzieć, że system wyspecjalizowanych Bottle Depots pozwala dostarczać większe partie naraz, bez konieczności traktowania każdej butelki jako osobnej sklepowej operacji.
Nie chcesz odzyskać kaucji? Jest jeszcze Blue Cart
Calgary pozostawia jeszcze jedną możliwość. Jeżeli mieszkańcowi nie zależy na odzyskaniu 10 czy 25 centów, nadające się do miejskiego recyklingu opakowanie po napoju może trafić do Blue Cart. Kaucja przepada, ale materiał pozostaje w strumieniu recyklingowym.
W Polsce również można oczywiście wrzucić objętą kaucją plastikową butelkę do żółtego pojemnika. Nie ma obowiązku odzyskiwania pieniędzy. Różnica polega więc bardziej na organizacji systemu zwrotu niż na samym prawie mieszkańca do rezygnacji z kaucji.
A teraz pieniądze
Porównanie kosztów jest szczególnie interesujące, choć trzeba przeprowadzać je ostrożnie. Nie wystarczy przeliczyć dolary kanadyjskie na złotówki. Inne są zarobki, podatki, koszty pracy, struktura zabudowy, odległości oraz sposób finansowania usług komunalnych.
Znacząca jest jednak sama metoda naliczania opłat.
W Calgary w 2026 r. opłata za każde 30 dni za Black Cart wynosi 7,71 CAD, za Blue Cart 2,17 CAD, a za Green Cart 10,63 CAD. Standardowy zestaw trzech programów kosztuje zatem gospodarstwo łącznie 20,51 CAD za 30 dni.
I tu dochodzimy do zasadniczej różnicy: nie jest to stawka mnożona przez liczbę mieszkańców domu.
Czteroosobowa rodzina nie płaci automatycznie czterokrotności tego, co samotna osoba. Opłata związana jest z usługą i pojemnikami. Jeśli gospodarstwo potrzebuje dodatkowych pojemników, wówczas pojawiają się dodatkowe koszty.
W gminach powiatu nowodworskiego podstawą jest natomiast najczęściej liczba mieszkańców.
Od 28 do 40 zł od każdego mieszkańca
W Nowym Dworze Mazowieckim stawka przy selektywnej zbiórce wynosi 30 zł miesięcznie od osoby. Samotny mieszkaniec płaci więc 30 zł, para 60 zł, a czteroosobowa rodzina 120 zł miesięcznie.
W zabudowie jednorodzinnej odpady zmieszane odbierane są raz na dwa tygodnie, natomiast frakcje segregowane dwa razy w miesiącu. Worki trzeba wystawić do godz. 6.00 w dniu odbioru albo dzień wcześniej. W zabudowie wielorodzinnej zmieszane odbierane są co najmniej dwa razy w tygodniu, a pojemniki na papier, szkło oraz metale i tworzywa opróżniane są według odrębnego harmonogramu. Bioodpady kuchenne odbierane są nie rzadziej niż cztery razy miesięcznie, a od czerwca do września sześć razy.
Osobno organizowany jest odbiór popiołu, wielkogabarytów i elektroodpadów. Firmy i lokale usługowe rozliczane są według pojemnika lub worka.
W Pomiechówku od 1 II 2026 r. podstawowa stawka wynosi 40 zł od osoby. Czteroosobowa rodzina płaci więc 160 zł miesięcznie. Jeżeli właściciel domu jednorodzinnego kompostuje bioodpady, opłata zmniejsza się o 5 zł od osoby, ale wówczas gmina nie odbiera z posesji brązowych worków. Kolejna ulga, również 5 zł od osoby, związana jest z ważną Kartą Dużej Rodziny. Za brak właściwej segregacji opłata wzrasta do 80 zł od osoby.
Czosnów również pobiera od 1 I 2026 r. 40 zł od mieszkańca. Czteroosobowe gospodarstwo płaci więc 160 zł. Ulga za przydomowy kompostownik jest wyższa niż w Pomiechówku i wynosi 10 zł od osoby. Znacznie dotkliwsza jest natomiast stawka za niewypełnianie obowiązku segregacji – 120 zł od mieszkańca. Dla czteroosobowej rodziny oznaczałoby to aż 480 zł miesięcznie.
W Zakroczymiu stawka podstawowa wynosi 35 zł od osoby, czyli 140 zł dla czteroosobowej rodziny. Brak segregacji podnosi ją do 105 zł od mieszkańca, natomiast ulga za kompostownik wynosi tylko 1 zł miesięcznie od osoby.
W Nasielsku ostatnia jednoznacznie potwierdzona stawka dla nieruchomości zamieszkałych wynosi 28 zł od osoby. Czteroosobowa rodzina płaciłaby zatem 112 zł miesięcznie. W domu jednorodzinnym kompostowanie pozwala obniżyć opłatę o 20 proc. Trzeba jednak zaznaczyć, że dostępny oficjalny komunikat potwierdzający tę stawkę dotyczy 2025 r., dlatego bezpieczniej określać 28 zł jako ostatnią potwierdzoną stawkę, a nie jako nową taryfę uchwaloną na 2026 r.
W Leoncinie na 2026 r. przygotowano osobne harmonogramy dla pięciu grup miejscowości. Gmina prowadzi własny PSZOK, a wysokość opłat i szczegółowe zasady wynikają z lokalnych uchwał i deklaracji właścicieli nieruchomości.
Nie ma zatem jednego „systemu śmieciowego powiatu nowodworskiego”. Powiat śmieci od mieszkańców nie odbiera. Robią to poszczególne gminy, działające w ramach ogólnopolskich zasad segregacji, ale ustalające własne stawki, harmonogramy, ulgi i organizację PSZOK-ów.
Brak segregacji może kosztować wielokrotnie więcej
Obowiązek selektywnego zbierania odpadów nie jest dobrowolny. Gmina nie oferuje mieszkańcowi dwóch równorzędnych taryf: tańszej z segregacją i droższej bez segregacji.
Jeżeli obowiązek nie jest wykonywany, stosuje się opłatę podwyższoną. Ustawa przewiduje, że musi ona wynosić od dwukrotności do czterokrotności stawki podstawowej.
Stąd 80 zł zamiast 40 zł w Pomiechówku, 120 zł zamiast 40 zł w Czosnowie czy 105 zł zamiast 35 zł w Zakroczymiu.
W praktyce jest to najdotkliwszy finansowo instrument wymuszający prawidłową segregację.
W Calgary za Blue Cart mieszkańcy zaczęli płacić znacznie mniej
Jedna liczba w calgaryjskim systemie zasługuje na szczególną uwagę.
Jeszcze na początku 2025 r. miesięczna opłata za Blue Cart wynosiła 9,34 CAD. Od 1 IV 2025 r. spadła do 2,17 CAD i na takim poziomie pozostaje w 2026 r.
Nie oznacza to, że recykling nagle stał się czterokrotnie tańszy.
Zmienił się przede wszystkim ten, kto za niego płaci.
Alberta wprowadziła rozszerzoną odpowiedzialność producenta – Extended Producer Responsibility, czyli EPR. Większość kosztów związanych z recyklingiem opakowań zaczęli ponosić producenci. Calgary wprost wskazuje tę zmianę jako przyczynę radykalnego obniżenia opłaty Blue Cart pobieranej od gospodarstw domowych.
Koszt nie zniknął. Został przesunięty.
I jest w tym określona logika. To producent decyduje, czy jego produkt będzie sprzedawany w szkle, plastiku, aluminium, kartonie czy kilku warstwach różnych materiałów. Jeżeli te decyzje generują później koszty recyklingu, część rachunku wraca do podmiotu, który opakowanie wprowadził na rynek.
Producent może oczywiście przenieść część kosztów na cenę produktu. Nie ma więc darmowego recyklingu. Zmienia się jednak ekonomiczna odpowiedzialność za powstający odpad.
Od osoby czy od usługi?
To kolejna różnica, której nie powinno się sprowadzać jedynie do kursu dolara kanadyjskiego.
W Nowym Dworze Mazowieckim czteroosobowa rodzina płaci 120 zł miesięcznie. W Pomiechówku i Czosnowie po 160 zł, w Zakroczymiu 140 zł, a według ostatniej potwierdzonej stawki w Nasielsku – 112 zł.
W Calgary standardowy zestaw trzech programów kosztuje 20,51 CAD za 30 dni bez automatycznego mnożenia tej kwoty przez liczbę domowników.
Można argumentować, że cztery osoby produkują więcej odpadów niż jedna. To oczywiste. Nie jest już jednak równie oczywiste, że produkują dokładnie cztery razy więcej śmieci. Rodzina nie kupuje przecież czterech telewizorów zamiast jednego, czterech lodówek ani czterech opakowań każdego wspólnie używanego produktu.
Polski sposób naliczania jest prosty administracyjnie, ale niekoniecznie dokładnie odzwierciedla rzeczywistą ilość wytwarzanych odpadów.
Calgary wiąże koszt bardziej z usługą świadczoną gospodarstwu i wykorzystywanymi pojemnikami.
PSZOK i Eco Centre – tutaj systemy są podobniejsze
Nie wszystkie odpady można odebrać zwykłą śmieciarką i pod tym względem rozwiązania po obu stronach Atlantyku zaczynają się do siebie zbliżać.
W gminach powiatu nowodworskiego funkcjonują PSZOK-i, do których mieszkańcy mogą oddawać między innymi elektroodpady, baterie, chemikalia domowe, opony czy określone ilości odpadów budowlanych. Konkretne limity i zasady zależą od gminy.
Calgary ma Eco Centres i inne wyspecjalizowane punkty. Baterie, elektronikę, chemikalia czy część odpadów niebezpiecznych również trzeba kierować do osobnego systemu.
Żaden rozsądny model nie zakłada więc, że absolutnie wszystko powinno zmieścić się w trzech czy pięciu przydomowych pojemnikach.
Pięć frakcji może dawać czystszy surowiec. Trzy są wygodniejsze
Nie byłoby uczciwe stwierdzenie, że system Calgary jest po prostu lepszy.
Polskie rozdzielanie materiałów u źródła ma istotną zaletę. Papier, który nie podróżował razem ze szkłem, metalem i plastikiem, może być mniej zanieczyszczony. Osobno zbierane szkło również łatwiej skierować do odpowiedniego procesu. Dokładna segregacja u mieszkańca może więc podnieść jakość niektórych strumieni.
Calgary płaci za swoją wygodę koniecznością posiadania zaawansowanej sortowni, która musi rozdzielić wymieszane surowce.
Z drugiej strony każda dodatkowa frakcja w gospodarstwie oznacza dodatkowy obowiązek, miejsce i możliwość pomyłki.
System teoretycznie idealny, ale tak skomplikowany, że ludzie wykonują go źle, nie musi w praktyce być lepszy od prostszego systemu wspomaganego technologią.
Najlepszym testem jest nie willa, lecz kawalerka
Duży dom z garażem jest kiepskim miejscem do sprawdzania, czy system segregacji jest wygodny.
Tam można postawić pięć pojemników, dodatkowy karton na elektroodpady, worek na szkło, torbę na papier i jeszcze kilka worków pełnych opakowań kaucyjnych.
Prawdziwym testem jest małe mieszkanie.
Jeżeli człowiek żyje na 25 metrach kwadratowych, każdy kolejny worek śmieci staje się elementem wyposażenia mieszkania. Szczególnie absurdalnie wygląda wówczas przechowywanie dużych plastikowych butelek, których większość objętości stanowi powietrze, ale których nie wolno zgnieść, jeśli chce się odzyskać kaucję.
Calgary również nie uwalnia mieszkańca od segregowania. Stawia jednak granicę wcześniej. Człowiek oddziela recykling od bioodpadów i reszty, natomiast szczegółowym rozdzielaniem papieru, szkła, metalu i tworzyw zajmuje się instalacja.
Nie kopiować Calgary, lecz wyciągnąć wnioski
Przeniesienie systemu Calgary jeden do jednego do Nowego Dworu Mazowieckiego, Pomiechówka czy Czosnowa nie byłoby ani możliwe, ani rozsądne. Inna jest zabudowa, infrastruktura, sieć sortowni, system finansowania samorządów i rynek surowców wtórnych.
Kanadyjski przykład pozwala jednak zadać kilka pytań, których w polskiej debacie o odpadach wciąż jest zaskakująco mało.
Czy papier, szkło, metal i tworzywa rzeczywiście zawsze muszą być rozdzielane już w każdym mieszkaniu? Czy część frakcji można byłoby połączyć, inwestując jednocześnie w lepsze sortownie? Czy opłata musi zależeć przede wszystkim od liczby mieszkańców, czy może być mocniej związana z rzeczywistym zakresem usługi? Czy producent ponosi wystarczającą część kosztów opakowania, które sam wprowadza na rynek? I czy system kaucyjny musi wymagać przechowywania całych, zajmujących ogromną objętość butelek?
Nie są to argumenty przeciw segregacji. Przeciwnie – chodzi o to, aby segregacja dawała możliwie najlepsze efekty.
Mieszkaniec nie musi być sortownią
Ostatecznym celem gospodarki odpadami nie jest przecież posiadanie pięciu pojemników zamiast trzech ani trzech zamiast pięciu. Nie jest nim również perfekcyjne rozpoznawanie przez każdego obywatela materiału, z którego wykonano każde opakowanie.
Celem jest odzyskanie jak największej ilości wartościowych surowców, ograniczenie składowania, właściwe zagospodarowanie bioodpadów i zrobienie tego za rozsądną cenę.
Jeżeli można osiągnąć ten sam albo lepszy rezultat, przenosząc część pracy z kuchni mieszkańca do profesjonalnej sortowni, warto przynajmniej rozważyć taki model.
Calgary nie rozwiązało wszystkich problemów związanych ze śmieciami. Ma trzy duże pojemniki, ograniczenia dotyczące gabarytów, wymagania Bottle Depots i kosztowną infrastrukturę sortowniczą.
Pokazuje jednak coś ważnego: mieszkaniec nie musi być ostatnim ogniwem technologii. Może być jej pierwszym, stosunkowo prostym ogniwem – oddzielić to, co rzeczywiście wymaga oddzielenia u źródła, a bardziej skomplikowaną pracę pozostawić systemowi zbudowanemu właśnie po to, by profesjonalnie gospodarować odpadami.
I może przed kolejną podwyżką opłat, kolejnym workiem oraz kolejną instrukcją tłumaczącą, do którego koloru powinno trafić konkretne opakowanie, warto zadać jedno bardzo proste pytanie:
Czy naprawdę wszystko, co dzisiaj ręcznie sortujemy w naszych kuchniach, musi być sortowane właśnie tam?
English version
Five Waste Streams in Poland, Three Carts in Calgary. Should Residents Really Be Their Own Waste-Sorting Plants?
In Poland, residents are expected not only to pay for municipal waste collection but also to perform a substantial part of the sorting process themselves. Paper, glass, metals and plastics, organic waste and residual garbage are kept separate. Since October 2025, the deposit-return system has added another practical requirement: consumers who want their deposits back need to store eligible bottles and cans without crushing them.
For someone living in a large house, this may be a minor inconvenience. For someone in a tiny apartment, several waste streams and bags of empty deposit containers consume real living space.
Calgary, Alberta, also requires waste separation, but it divides responsibility differently. Residential service is based primarily on three streams: Blue Cart recycling, Green Cart organics and Black Cart residual waste.
The key distinction is the Blue Cart. Paper, cardboard, glass containers, metal cans and many plastic containers can be collected together. Instead of requiring households to separate those materials into several streams, Calgary sends them to a facility for further sorting.
Residents still have responsibilities. Food waste belongs in the Green Cart, residual garbage in the Black Cart, and hazardous materials, batteries and electronics require separate handling. Calgary has not eliminated sorting; it has moved part of the detailed sorting process from the household to industrial infrastructure.
This produces an important contrast with Poland’s five-stream system. Polish households perform more material-level separation before collection. Calgary residents perform broader separation, while machinery and workers complete more of the process afterward.
The difference becomes particularly visible in small apartments. A detached home with a garage can accommodate numerous bins, bags and deposit containers. A 25-square-meter studio cannot do so nearly as easily.
Alberta’s beverage-container system provides another comparison. Consumers pay deposits of 10 Canadian cents on beverage containers up to and including one liter and 25 cents on larger containers. The full deposit can be recovered through specialized Bottle Depots.
In Poland, the deposit system introduced in October 2025 covers eligible plastic bottles up to three liters and metal cans up to one liter at PLN 0.50, while reusable glass bottles up to 1.5 liters carry a PLN 1 deposit. Containers should not be crushed if they are to be returned through the deposit system.
Calgary residents who do not care about recovering the deposit can also place appropriate beverage containers in the Blue Cart. They lose the deposit, but the material remains within the recycling stream.
Costs reveal another fundamental difference.
In 2026, Calgary’s standard residential charges per 30 days are CAD 7.71 for Black Cart service, CAD 2.17 for Blue Cart and CAD 10.63 for Green Cart, totaling CAD 20.51. These standard charges are associated with the household’s cart service rather than being automatically multiplied by the number of people living in the home.
Municipalities in Nowy Dwór County generally use per-resident rates. Nowy Dwór Mazowiecki charges PLN 30 per person per month. Pomiechówek and Czosnów charge PLN 40, while Zakroczym charges PLN 35. Nasielsk’s most recently confirmed residential rate is PLN 28 per person.
Consequently, a four-person household pays PLN 120 per month in Nowy Dwór Mazowiecki, PLN 160 in Pomiechówek or Czosnów and PLN 140 in Zakroczym before applicable discounts.
Calgary also underwent an important financing change in 2025. Its Blue Cart household charge fell from CAD 9.34 to CAD 2.17 after Alberta’s Extended Producer Responsibility system shifted most packaging-recycling costs toward producers.
The cost did not disappear. Responsibility for paying it shifted.
That principle matters because manufacturers determine how their products are packaged. Extended Producer Responsibility makes the economic consequences of those packaging decisions part of the producer’s responsibility rather than leaving virtually the entire burden with municipalities and residents.
Neither model is inherently perfect. Poland’s source-separated streams can produce cleaner recyclable material. Calgary’s mixed-recycling approach requires sophisticated and expensive sorting infrastructure.
Calgary’s advantage is simplicity for the household. The resident separates recyclables, organics and residual waste, while more detailed material sorting occurs later.
The most useful lesson is therefore not that Poland should simply replace five containers with three.
The lesson is that a waste-management system should be judged by recycling results, costs and convenience rather than by how much sorting labor it can transfer to the resident.
The objective is not to create the world’s best amateur household waste sorter.
The objective is to recover useful materials, minimize landfill disposal and accomplish both efficiently.
Before adding another household container, another fee increase or another complicated sorting instruction, it may therefore be worth asking one simple question:
Does everything that Polish residents currently sort by hand in their kitchens really need to be sorted there?
