
12 II 2026 r., Polska znów pogrąży się w słodkim szaleństwie. Tego dnia cukiernie, piekarnie i sklepy będą oblężone, a zapach świeżo smażonych pączków rozniesie się po ulicach miast i wsi. Tłusty Czwartek, choć dziś kojarzy się głównie z kilogramami lukru, różanego nadzienia i cukru pudru, pozostaje jednym z najstarszych i najbardziej wymownych elementów polskiego kalendarza liturgicznego i ludowego.
W 2026 roku data ta wypada wyjątkowo wcześnie – Wielkanoc przypada bowiem 5 IV, co przesuwa cały cykl przedwielkanocny o kilkanaście dni do przodu w porównaniu z latami, w których Zmartwychwstanie Pańskie obchodzone jest pod koniec kwietnia.
Tłusty Czwartek nie jest zwykłym dniem obżarstwa. To precyzyjnie określony moment w roku kościelnym: ostatni czwartek przed Wielkim Postem, a zarazem początek ostatniego, najbardziej intensywnego tygodnia karnawału. W tradycji chrześcijańskiej pełni funkcję swoistego wentyla bezpieczeństwa – ostatniej okazji do korzystania z radości stołu i ciała, zanim nadejdzie czas surowej pokuty, wstrzemięźliwości i skupienia na męce Pańskiej.
Pogańskie korzenie i chrześcijańska adaptacja
Zwyczaj hucznego ucztowania przed okresem wstrzemięźliwości sięga czasów przedchrześcijańskich. W wielu kulturach słowiańskich i germańskich koniec zimy i oczekiwanie wiosny wiązały się z obrzędami obfitości – jedzono wtedy tłusto i dużo, wierząc, że zapewni to urodzaj w nadchodzącym roku. Okrągły kształt pierwszych placków i pączków symbolizował słońce, koło roku, pomyślność i pełnię.
Chrześcijaństwo nie zlikwidowało tych praktyk – uczyniło je częścią własnego porządku. Tłusty Czwartek (zapusty, mięsopust) został osadzony w rytmie roku liturgicznego jako przeciwwaga dla Wielkiego Postu. Przez wieki Kościół łaciński dopuszczał w tym okresie – a zwłaszcza w jego kulminacyjnym dniu – spożywanie potraw zabronionych w czasie postu: mięsa, tłuszczu, nabiału i słodyczy smażonych na smalcu lub oleju. Stąd właśnie „tłusty” – niekoniecznie słodki.
Najstarsze polskie pączki wcale nie były słodkie. W średniowieczu i jeszcze w czasach staropolskich nadziewano je słoniną, boczkiem, skwarkami, a ciasto miało charakter chlebowy – twarde, treściwe, sycące. Słodka wersja, z marmoladą różaną, powidłami śliwkowymi czy makiem, upowszechniła się dopiero później, pod wpływem kuchni bliskowschodniej i włoskiej (pączki arabskie i niemieckie „Pfannkuchen” / „Berliner”).
Pączek, faworek i cała reszta – symbolika i statystyka
Dziś Tłusty Czwartek to przede wszystkim pączek. Statystycznie Polak zjada w tym dniu od dwóch do czterech sztuk – w dużych miastach kolejki do renomowanych cukierni zaczynają się już o świcie. Tradycyjny przepis wymaga drożdżowego ciasta smażonego na głębokim tłuszczu, z nadzieniem różanym lub marmoladą morelową i lukrem lub cukrem pudrem. W niektórych regionach królują pączki pieczone lub z budyniem, ale puryści uważają je za herezję.
Obok pączków obowiązkowe są faworki (chrust, chruściki, ruchańce) – kruche, cienkie paski ciasta smażone na złoto, posypane cukrem pudrem. Ich nazwa pochodzi od charakterystycznego „faworowania” – łamania się z chrzęstem. W niektórych domach smaży się też racuchy, oponki, kołacze czy babki drożdżowe – wszystko, co można utopić w tłuszczu i posypać słodyczą.
Ludowa wiara mówi: kto w Tłusty Czwartek nie zje choć jednego pączka, ten będzie nieszczęśliwy przez cały rok. Stąd przesąd o „obowiązkowym” pączku – nawet ci, którzy na co dzień unikają słodyczy, ulegają zbiorowej presji.
Wielki Post już za rogiem – od radości do pokuty
Tłusty Czwartek otwiera ostatni tydzień karnawału, zwany ostatkami lub zapustami. Kulminacja przypada na wtorek – Śledzika (17 II 2026 r.), po którym następnego dnia, w Środę Popielcową (18 II 2026 r.), posypujemy głowy popiołem i wchodzimy w czterdziestodniowy Wielki Post.
Wielki Post to czas przygotowania do największego chrześcijańskiego święta – Zmartwychwstania Pańskiego. Czterdzieści dni (bez niedziel) nawiązuje do czterdziestu dni postu Chrystusa na pustyni, czterdziestu lat wędrówki Izraela przez pustynię, czterdziestu dni potopu. Wierni praktykują wstrzemięźliwość od mięsa w piątki, post ścisły w Popielec i Wielki Piątek, a przede wszystkim ograniczają przyjemności, skupiają się na modlitwie, jałmużnie i umartwieniu.
W tym kontekście Tłusty Czwartek jawi się jako dzień kontrastu – ostatni wybuch radości cielesnej przed okresem duchowej ascezy. Kościół nigdy nie potępiał tej tradycji; przeciwnie – widział w niej pedagogiczny sens: człowiek ma prawo do radości, ale musi umieć powiedzieć sobie „dość”, gdy nadchodzi czas pokuty.
W dobie fast foodów, diet pudełkowych i ciągłego liczenia kalorii Tłusty Czwartek pozostaje jednym z nielicznych dni, gdy Polacy masowo odrzucają wyrzuty sumienia i oddają się prostej, archaicznemu przyjemności jedzenia. To nie tylko kulinarne szaleństwo – to żywy dowód na to, że stare chrześcijańskie rytmy wciąż organizują nasz rok, nawet jeśli większość ludzi nie potrafi już wyjaśnić, dlaczego właściwie je pączka akurat w czwartek.
Gdy 12 II 2026 r. ustawi się Pan w kolejce po pączka z różą, warto pamiętać: to nie tylko słodycz. To symbol ostatniej obfitości przed czasem umiaru, ostatniego śmiechu przed ciszą Wielkiego Tygodnia, ostatniego tłuszczu przed popiołem Środy Popielcowej.
Fat Thursday – The Last Feast Before Forty Days of Mortification
In just three days, on February 12, 2026, Poland will once again plunge into sweet madness. Bakeries, pastry shops, and stores will be besieged, and the aroma of freshly fried doughnuts will fill the streets of cities and villages alike. Fat Thursday, though today associated primarily with kilograms of icing, rose filling, and powdered sugar, remains one of the oldest and most expressive elements of the Polish liturgical and folk calendar.
In 2026, this date falls unusually early – Easter Sunday lands on April 5, shifting the entire pre-Easter cycle forward by more than two weeks compared to years when the Resurrection is celebrated toward the end of April.
Fat Thursday is not mere gluttony. It is a precisely defined moment in the church year: the last Thursday before Lent, and at the same time the beginning of the final, most intense week of carnival. In Christian tradition, it serves as a kind of safety valve – the last opportunity to enjoy the pleasures of the table and the body before the time of strict penance, abstinence, and focus on the Passion of Christ arrives.
Pagan Roots and Christian Adaptation
The custom of feasting heavily before a period of restraint dates back to pre-Christian times. In many Slavic and Germanic cultures, the end of winter and anticipation of spring were linked to rites of abundance – people ate fatty and plentiful food, believing it would ensure a good harvest in the coming year. The round shape of early pancakes and doughnuts symbolized the sun, the wheel of the year, prosperity, and fullness.
Christianity did not eliminate these practices – it incorporated them into its own order. Fat Thursday (zapusty, mięsopust) was placed within the rhythm of the liturgical year as a counterbalance to Lent. For centuries, the Latin Church permitted – especially on this culminating day – the consumption of foods forbidden during Lent: meat, fat, dairy, and sweets fried in lard or oil. Hence the name “fat” – not necessarily sweet.
The oldest Polish doughnuts were not sweet at all. In the Middle Ages and even in early modern Poland, they were filled with lard, bacon, cracklings, and the dough was bread-like – hard, hearty, filling. The sweet version, with rose jam, plum preserves, or poppy seeds, became widespread later, influenced by Near Eastern and Italian cuisine (Arab doughnuts and German “Pfannkuchen” / “Berliner”).
Doughnut, Faworek, and Everything Else – Symbolism and Statistics
Today, Fat Thursday means primarily the doughnut. On average, a Pole eats two to four pieces that day – in large cities, lines form at reputable pastry shops before dawn. The traditional recipe calls for yeast dough deep-fried, filled with rose or apricot jam, and topped with icing or powdered sugar. In some regions, baked doughnuts or custard-filled ones dominate, but purists consider them heretical.
Alongside doughnuts, faworki (chrust, chruściki, ruchańce) are mandatory – crispy, thin strips of dough fried golden and dusted with powdered sugar. Their name comes from the characteristic “fawor” – the crunch when broken. In some homes, racuchy (pancakes), oponki (rings), kołacze, or yeast babkas are also fried – anything that can be immersed in fat and sprinkled with sweetness.
Folk belief holds: whoever does not eat at least one doughnut on Fat Thursday will be unhappy all year. Hence the superstition of the “obligatory” doughnut – even those who normally avoid sweets succumb to collective pressure.
Lent Is Approaching – From Joy to Penance
Fat Thursday opens the final week of carnival, known as ostatki or zapusty. The climax falls on Shrove Tuesday (February 17, 2026), after which Ash Wednesday (February 18, 2026) brings ashes to our heads and entry into the forty-day Lent.
Lent is preparation for the greatest Christian feast – the Resurrection of the Lord. The forty days (excluding Sundays) recall Christ’s forty-day fast in the desert, the Israelites’ forty years in the wilderness, and the forty days of the Flood. The faithful practice abstinence from meat on Fridays, strict fast on Ash Wednesday and Good Friday, and above all limit pleasures, focusing on prayer, almsgiving, and mortification.
In this context, Fat Thursday appears as a day of contrast – the last burst of bodily joy before a period of spiritual asceticism. The Church has never condemned this tradition; on the contrary, it saw pedagogical value in it: man has the right to joy, but must know how to say “enough” when the time of penance arrives.
Conservative Reflection – Continuity of Tradition in a Changing World
In an age of fast food, meal kits, and constant calorie counting, Fat Thursday remains one of the few days when Poles en masse cast aside guilt and surrender to the simple, archaic pleasure of eating. It is not just culinary frenzy – it is living proof that old Christian rhythms still structure our year, even if most people can no longer explain why they eat a doughnut precisely on Thursday.
When on February 12, 2026, you stand in line for a rose-filled doughnut, remember: it is not just sweetness. It is a symbol of the last abundance before the time of moderation, the last laughter before the silence of Holy Week, the last fat before the ashes of Ash Wednesday.