Strona główna Powiat Anonimowi świadkowie wciąż żyją

Anonimowi świadkowie wciąż żyją

To aż niezwykłe, jak w lokalnej, społecznej świadomości funkcjonuje wiedza i żyje wspomnienie, że to tu – że to tu w bunkrze amunicyjnym, prochowni P11 im. gen. Zajączka, w borze między Kazuniem, a Cybulicami rozgrywał się dramat i męczeństwo Ks. Popiełuszki.

Aż szkoda, że nie jestem stąd, lecz spadochroniarzem z Żoliborza, bo wychowując się i żyjąc tu, znałbym jeszcze lepsze przekazy o tamtych strasznych dniach końca października 1984r.

Usłyszał bym o tym przy jakiś zakrapianych imprezach typu wesele, gdy o późnej nocnej lub wręcz wczesnej porannej porze, niektórym rozwiązywały się języki. Ci ludzie wciąż żyją, ale BOJĄ się mówić obcym. Jednak od innych wiadomo, co nie raz opowiadali, a fakt, że nadal się boją, zmieniają temat, najlepiej świadczy o autentyczności ich dawnych opowieści.

MILICJANCI

Tak na przykład jest z byłymi milicjantami z dawnego komisariatu w Leoncinie.

Jeden mieszka w Wilkowie blisko OSP, drugi w Secyminie przy dawnym zborze, trzeci przeprowadził się do Kazunia, czwarty w Cybulicach, piąty Czesław P. i szósty z Nowin nie żyją.

Wspomniany przedostatni był wyjątkowo nielubiany wśród okolicznych mieszkańców, a nawet przez część rodziny. Podobno własnemu ojcu nie odpuścił mandatu, mówiąc, że na służbie to on nie jest jego synem – zasłyszane, przytoczone, mam nadzieję, że nie przekręciłem.

On to według relacji z ekipą Piotrowskiego szykował bunkier „dla” Księdza Jerzego Popiełuszki.

Potem dzielił się w zaufaniu opowieściami z najbliższym kolegą.

Najbliższym, chociaż kolega wierzący katolik, a Czesław ateista, antyklerykał.

Można się dziwić, jak to do ściśle tajnej operacji włączano lokalnych milicjantów?

Mawia się, że przynajmniej jeden z nich był wtyczką w milicji departamentu IV.

Podobno też jakiś czas po operacji z Ks. Popiełuszką Czesław P. trafił do szkoły w Legionowie. Tyle że wtedy nie była to szkoła milicyjna, a służby bezpieczeństwa.

Pozostali wymienieni z miejsc zamieszkania milicjanci, wg relacji innych mieszkańców, mniej więcej też wiedzieli, co już nie SB, a WSW i wywiad wojskowy robił w bunkrze. Skąd?

Z nasłuchu radiostacji. Lata osiemdziesiąte to nie czas zaawansowanego cyfrowego sprzętu, który jednak nawet dziś da się podsłuchać. Wtedy nie musiano tego robić, a tym bardziej milicjanci.

Podczas wesel i innych okazji, gdy nadeszła pora szczerości wśród sąsiadów i znajomych, opowiadali, jak na swoich radiostacjach słyszeli rozmowy wojskowych przy bunkrze.

Przecież tam, w dniach 20-25 października 1984r, do szlabanu przy przystanku PKS Cybulice Las, codziennie przywożono z MSW zaopatrzenie. Musieli się łączyć i przekazywać coś w rodzaju „przesyłka w drodze” lub dotarła.

Codziennie też na koniec dnia kierowca zawoził gen. Kiszczakowi taśmy audio z nagraniami „pertraktacji” „załogi” bunkra, z Księdzem Jerzym Popiełuszką. To nie przypuszczenia.

I to wszystko, przynajmniej część lub nawet więcej słyszeli ci lokalni milicjanci.

Szkoda, że wciąż się boją i nie chcą dziś mówić, kwitując pytania odpowiedzią, że „przecież wersja oficjalna jest inna…”, a nie np., że to nie prawda czy bzdury.

OSTATNI SPACER

Żyje też wiarygodny świadek, który opowiadał, że bodajże 22 października 1984r, idąc za odludziu w okolicach ulicy Przejazdowej w Sadach, widział jakiegoś księdza (w sutannie) na łące nad Wisłą w obecności trzech lub czterech „smutnych” panów. Warto zaznaczyć, że do tej lokalizacji, przez absolutne odludzie prowadzi do dziś droga prosto z bunkra.

Według naszej wiedzy, ustaleń, a wcześniej przypuszczeń, po dwóch dobach lżejszego traktowania i przetrzymywania Księdza Jerzego Popiełuszki w bunkrze, przed wzmożeniem tortur psychicznych i fizycznych względem Niego, postanowiono dać mu „szansę”, pokazać jeszcze normalny świat, niebo nad głową, by uświadomić, że może pozostać przy życiu, cieszyć się nim, ale już jako tajny współpracownik, a dalej legenda- tyle że już orędownik porozumienia z władzą ludową, do czego ostatecznie doszło przy okrągłym stole.

Należy mieć świadomość, że już w 1982r władze w osobie gen. Jaruzelskiego i gen. Kiszczaka spotkały się z prymasem Józefem Glempem i zaproponowały podjęcie rozmów z koncesjonowaną opozycją. Niecałą dekadę później tak też się stało, co nie dawno bardzo szczerze przyznał marszałek Czarzasty słowami „wyście się z nami dogadali”.

GRZYBIARZE

Lokalnie powszechnie znane są świadectwa grzybiarzy z Cybulic, którzy w II połowie października 1984r napotykali w okolicach bunkra dziwnych wartowników, co było tu wcześniej niespotykane. Teren był wojskowy, ale nieogrodzony i niestrzeżony, aż do tych dni.

Według najbardziej rewelacyjnych przekazów, część ze strażników miała wręcz „wschodnią” wymowę i akcent.

PASAŻEROWIE PKS

W połowie lat osiemdziesiątych nie było tyle samochodów co dziś. Mieszkańcy jeździli do pracy autobusem, na przykład do Kazunia. Z relacji, ale i ich dzieci wynika, że wysiadali często na wspomnianym przystanku Cybulice Las, obok szlabanu do bunkra i drogą oraz ścieżką leśną szli na skróty. Oni również w tamtych dniach „zderzyli się ze ścianą”, tj funkcjonariuszami strzegącymi dostępu do terenu wokół bunkra. Od listopada 1984r „obstawa” zniknęła, wszystko wróciło do normy i znowu można było chodzić na skróty przez las.

WALDEMAR CHROSTOWSKI Z KS. POPIEŁUSZKĄ 19 X RANO W KAZUNIU.

Żyje też świadek, który 19 października rano, czekając na przystanku w Kazuniu, widział Ks. Jerzego Popiełuszkę w VW Golfie, wiezionego w stronę kazuńskiego lasu.

Fakt ten w pierwszym zeznaniu potwierdził sam Waldemar Chrostowski.

LOKALNY ZNANY DZIAŁACZ POLITYCZNY z tego „właściwego” resortu.

W bliskiej okolicy, w gminie Czosnów żyje znany, dawny działacz polityczny, który dekady temu był ważną osobą z gabinetu politycznego ministra (2001-2004) MSWiA Krzysztofa Janika.

Tacy ludzie, szczególnie w takim resorcie, z tej opcji politycznej na pewno wiele wiedzą, jak było naprawdę, aczkolwiek publicznie, w dyskusjach na portalach społecznościowych, absolutnie negują Kazuń i bunkier. Cóż, w ich przypadku takie negowanie, brzmi bardziej jak potwierdzanie…

LEŚNICY

Ciekawe świadectwa pochodzą również od byłych i obecnych pracowników – leśników- Kampinoskiego Parku Narodowego.

Oczywiście w 1984 roku teren należał do wojska, a potem przekazano go parkowi.

Zatem wtedy żaden leśnik nie mógł nic widzieć, bo teren nie był ich.

Ale już po latach sam były, legendarny Dyrektor KPN przywoził do tego bunkra prymasa Józefa Glempa. Po co przywoził? Dlaczego do tego bunkra? W czerwcu 2026r na tę okoliczność był nawet przesłuchiwany w komisariacie policji w Lesznie, do śledztwa prowadzonego przez IPN.

Niektórzy błędnie twierdzą, że prymas tylko raz i przez przypadek był w bunkrze.

Przeczą temu inni pracownicy Kampinoskiego Parku Narodowego, którzy brali udział w tych wizytach. Prymas znikał w bunkrze na modlitwie. W tym bunkrze…

…A z jego publicznych wypowiedzi wynikało, że z powodu losu Ks. Popiełuszki, miał wyrzuty.

Takich lokalnych, „zwykłych” świadków jest na pewno znacznie więcej.

O ich wiarygodności najlepiej świadczy fakt, że do dziś boją się mówić.

Jeden widział to, drugi tamto, a przez lata z wymiany tych opowieści układa się jedna spójna historia. To oczywiście nie są najważniejsze dowody, ale przy tych konkretnych świadectwach, również byłych funkcjonariuszy SB, WSW czy wywiadu wojskowego, uzupełnia to sieć pajęczyny Prawdy, o tragicznych losach Księdza Jerzego Popiełuszki w bunkrze (Bunkrze Popiełuszki).

Bartosz Siedlar

The bunker where Popiełuszko was held. What residents around Kazuń still remember

In the memory of residents of the areas around Kazuń, Cybulice, and Leoncin, there is a persistent belief that it was in ammunition bunker P11 named after General Zajączek, located in the forest between Kazuń and Cybulice, that Father Jerzy Popiełuszko was held and tortured in October 1984. More than forty years later, local memory of these events has not faded.

According to accounts from several residents, the bunker was the site of operations carried out over several days with the involvement of special services. Some of this information comes from former militiamen who served at the former police station in Leoncin. Years later, during social gatherings, some of them spoke about unusual activity in the area of the bunker between October 20 and 25, 1984.

Militiamen from Leoncin

Local accounts suggest that several militiamen from the Leoncin station at the time knew about the unusual operations taking place in the bunker. Some of them reportedly heard conversations between military personnel and special services on their radios. According to these accounts, supplies were brought daily from Warsaw, and at the end of each day, tapes with recordings were sent to the central command.

One of the former militiamen, Czesław P., was said to have had particularly detailed knowledge about the preparation of the bunker. He was later reportedly transferred to the Security Service school in Legionowo. Most of the other militiamen mentioned in local stories still avoid discussing the topic with outsiders.

Mushroom pickers and PKS bus passengers

Other testimonies come from residents who were picking mushrooms in the area of the bunker in mid-October 1984. According to their accounts, the previously unguarded area was suddenly secured by armed officers. Some of them were said to have had an unusual accent.

Similar information comes from people who commuted by PKS bus at the time. Residents getting off at the “Cybulice Las” stop reported that during those days they could no longer use forest shortcuts because the area around the bunker was heavily guarded. After the operation ended, from November 1984 onward, the security presence disappeared.

Witness from Sady

There is also a living witness who claims that around October 22, 1984, near Przejazdowa Street in Sady, he saw a priest accompanied by several men. According to this account, the priest was on a meadow by the Vistula River. A road leads directly from the bunker to this location.

Foresters and later visits

After the area was handed over to the Kampinos National Park, the bunker came under the administration of foresters. According to accounts from some former employees of the park, Cardinal Józef Glemp visited the site on several occasions. He reportedly spent time there in prayer. This was confirmed by several foresters, although the cardinal himself never publicly commented on these visits.

Local context

Although the official version of the kidnapping and death of Father Jerzy Popiełuszko is widely known, an alternative narrative has circulated for years in the areas around Kazuń and Cybulice. A key element of this narrative is the belief that operations going beyond simple detention were carried out in bunker P11. Many residents still refuse to speak publicly about what they heard from people directly involved in the events around the bunker.

Those witnesses who agree to talk usually emphasize that their knowledge comes from radio monitoring, observations of the area, or accounts from people directly involved in the operations.

BRAK KOMENTARZY

Exit mobile version