Ponad 40 lat minęło, a śledztwo nadal trwa. Trudne do uwierzenia? A jednak.Od lat funkcjonują dwie wersje, a od niedawna w coraz szerszej świadomości publicznej bunkier i „najnowszy” film. Obecnie temat i debata rozgrzane są do czerwoności.Chociaż trudno nazwać debatą, gdy jest strona opierając się na niezbadanym, słabym i zmanipulowanym dowodzie przeczy przede wszystkim męczeństwu Ks. Popiełuszki.

Wracając jednak do wersji, są dwie główne – oficjalna, oparta na śledztwie i procesie toruńskim i „wersja kazuńska”, wg nas i wielu dowodów prawdziwa, ustalona przez Prokuratora Andrzeja Witkowskiego.

„Oficjalna wersja toruńska”

Zacznijmy od oficjalnej, toruńskiej. Wg niej 3 niesubordynowanych oficerów SB uprowadziło Księdza w Górsku, w drodze między Bydgoszczą, a Toruniem, umieściło go w bagażniku Fiata 125p, związanego okładało pięściami i pałką. Ksiądz zmarł od uduszenia około północy z 19 na 20 października, po czym został wrzucony do Wisły z tamy we Włocławku.

Taki przebieg potwierdziło śledztwo i proces toruński, które łącznie trwały 3 miesiące.

Wydawać by się mogło, że jeżeli proces dwuinstancyjny, prawomocnie potwierdził ustalenia śledztwa, to na pewno tak było. Pod każdym względem należy powiedzieć, że niestety nie.

Niestety, bo nie poznaliśmy wtedy pełnej prawdy, a prawdziwi mordercy nie ponieśli kary.

Niestety, bo wiele dowodów wskazuje na to, że Ks. Popiełuszko nie cierpiał 2 godziny, a znacznie dłużej – kilka dni.

Cały materiał autorstwa Bartosza Siedlara w najnowszym wydaniu Tygodnika Nowodworskiego.

Poprzedni artykułRzeźbiarz urody i zgrabnej sylwetki – codzienny rytuał, który działa
Następny artykułSzlakiem Piłsudskiego i polskiej oświaty