Facebook

Zakroczymskie „Ranczo”

2019-01-11 5:09:11

„Zrobię wszystko, aby ta szkoła była najnowocześniejszą szkołą w powiecie. Chcę, żeby tętniła życiem. Jestem bardzo uparty, a burmistrz jest bardzo cierpliwy. Razem zrobimy naprawdę dużo” – zapowiadał w czerwcu 2016 roku Sebastian Koczanowski, nowopowołany dyrektor szkoły Podstawowej w Wojszczycach. Życie pokazało, że tej cierpliwości nie było wiele. Po dwóch latach i kilku miesiącach dyrektor Koczanowski, decyzją burmistrza, został odwołany ze stanowiska.

W dzień po Bożym Narodzeniu, 27 grudnia burmistrz Artur Ciecierski podpisał krótkie zarządzenie, w którym czytamy: „Odwołuje się z dniem 27 grudnia 2018 r., bez wypowiedzenia Pana Sebastiana Koczanowskiego ze stanowiska dyrektora Szkoły Podstawowej im. Fryderyka Chopina w Wojszczycach.

Dużo bardziej rozległa jest część uzasadniająca to zarządzenia. Czytamy tam m.in. : „Organ prowadzący powziął informacje o nieprawidłowościach w kierowaniu szkołą polegających między innymi na nierealizowaniu przez dyrektora szkoły obniżonego tygodniowego obowiązkowego wymiaru godzin zajęć dydaktycznych – przedmiot wychowanie fizyczne oraz nieprawidłowym prowadzeniu dokumentacji szkolnej, bądź nieprowadzeniu wymaganej dokumentacji. W celu zweryfikowania powyższych informacji w szkole w dniu 19 listopada 2018 r. Burmistrz Zakroczymia wszczął kontrolę w celu zweryfikowania powziętych informacji. Po kontroli organu prowadzącego w dniu 19.11.2018 r. stwierdzono, iż dyrektor nie realizuje swoich obowiązków w zakresie organizacji pracy kierowanej przez siebie szkoły a także dopuścił się niepożądanego zachowania w stosunku do organu prowadzącego – upoważnionych przez Burmistrza Zakroczymia pracowników przeprowadzających kontrolę tj. odmówił udostępnienia części dokumentacji kontrolującym. Na wstępie należy zauważyć, że dyrektor szkoły udostępnił do kontroli jedynie dzienniki lekcyjne, które próbował uzupełniać w jej trakcie. Bezsprzecznie należy uznać, iż dokumentacja w tym zakresie nie była uzupełniona. Istnieje uzasadniona podstawa do uznania, że dyrektor szkoły nie przeprowadził zajęć wychowania fizycznego. Prowadzi to do wniosku, że dyrektor pobierał wynagrodzenie za zajęcia, których faktycznie nie zrealizował. Wpisanie tematu zajęć w dzienniku lekcyjnym i podpis nauczyciela jest dowodem na obecność nauczyciela w zakładzie pracy. W toku czynności kontrolnych stwierdzono, że w dziennikach lekcyjnych brak jest 43 podpisów nauczycieli potwierdzających przeprowadzenie zajęć dydaktycznych, w tym 28 podpisów poświadczających przeprowadzenia zajęć wychowania fizycznego w ramach godzin dydaktycznych dyrektora szkoły.”

Stawiane Koczanowskiemu zarzuty są poważne. Co ciekawe, przeprowadzona w grudniu 2018 r. kontrola Kuratorium Oświaty, przy udziale jednego z wicedyrektorów Kuratorium, wystawiła wojszczyckiej placówce pozytywną opinię. Nie doszukano się żadnych nieprawidłowości w pracy szkoły.

Jedni podzielają krytyczną opinię burmistrza Ciecierskiego względem byłego dyrektora, inni zaś mówią o zemście wyborczej (wiosną 2018 roku Sebastian Koczanowski wskazywany był, jako kandydat PiS na burmistrza Zakroczymia). Taką wersję zdarzeń kolportują też zaciekli przeciwnicy Ciecierskiego. Na potwierdzenie swoich słów wskazują na czerwcową sesję rady gminy, gdzie miały paść pierwsze oskarżenia pod adresem dyrektora. Stało się to wkrótce po tym, gdy głośno zaczęło być o jego wyborczych planach.

Jedna z pracujących w Wojszczycach nauczycielek snuje swoje podejrzenia: – Dyrektor był ideowcem. Dla niego liczyło się dobro szkoły. Jak było trzeba, to sam odśnieżał teren przyszkolny czy naprawiał dach. Niestety, chyba mniej wagi przywiązywał do formalności. Nie dziwi mnie więc, że szukając, znaleziono na niego haki – mówi.

Sam zainteresowany Sebastian Koczanowski ma równie mało do powiedzenia. – Jest mi bardzo, bardzo przykro, że tak mnie potraktowano – mówi z goryczą w głosie, ale zaraz dodaje, że z drugiej strony jest szczęśliwy, iż ma to za sobą. Po chwili zaczyna opowiadać nieco więcej. Potwierdza, że problemy zaczęły się w czerwcu. Z każdym dniem miało być gorzej, nagonka zataczała co raz szersze kręgi. – Organizowano prawdziwą nagonkę – wspomina. – Czasami mam skojarzenia z filmem „Ranczo”. To „Ranczo” było i jest wkoło mnie. Wszystko, co się wydarzyło, pokazuje polskie realia. Dziś nastąpiło takie zmęczenie materiału, że mogę być szczęśliwy stojąc z boku, będąc szeregowym nauczycielem. Żal mi tylko pani sekretarz szkoły, matki samotnie wychowującej dzieci, która został zwolniona z pracy następnego dnia, gdy moją posadę objęła jedna z naszych nauczycielek.

Mimo wielu prób, nie udało się nam dodzwonić do szkoły w Wojszczycach. W słuchawce odzywał się jedynie automat.

Poniżej zamieszczamy również wypowiedź do całej sytuacji Burmistrza Artura Ciecierskiego.

Cierpliwość organu prowadzącego dobiegła końca. Szkoła w Wojszczycach to nie jest szkoła prywatna, choć i w takich panują pewne zasady. Zaczęły docierać do mnie informacje od nauczycieli, którzy jak będzie trzeba, zapewne potwierdzą to w sądzie, że w szkole nie dzieje się dobrze. Zarządziłem więc kontrolę, aby zweryfikować te informacje. Niestety w jej trakcie zachowanie dyrektora było co najmniej niepożądane, a upoważnieni przeze mnie pracownicy, na czele z moim zastępcą (nadzoruje oświatę) zostali niemalże wyproszeni ze szkoły. Dzisiaj docierają do mnie informacje, że wreszcie burmistrz postąpił słusznie. Oczywiście są zarówno w szkole, jak i poza nią, komentarze, że to zemsta polityczna. Do tego nie będę się odnosił. Gdyby szkoła była prowadzona należycie nie byłoby mowy o odwołaniu. NIe dziwi mnie fakt dwóch skrajnie różnych wyników przeprowadzonych kontroli. Nasza kontrola wykazała szereg nieprawidłowości, o których informowano organ wielokrotnie.

ciąg dalszy w najnowszym wydaniu TN

 

Piotr Korycki / red

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *