Facebook

ZAKROCZYM. Znikająca pamięć

2020-01-25 3:12:05

W chwilę po pogrzebie grób osoby zmarłej tonie w kwiatach i zniczach. Stan taki utrzymuje się przez szereg dni, tygodni, czasami miesięcy. Nim więcej czasu upłynie od śmierci, tym rzadziej odwiedzają go bliscy, tym mniejsze są zewnętrzne oznaki pamięci. Grób pustoszeje… Po 20 latach, jeśli rodzina nie opłaci miejsca na kolejne dziesięciolecia, może zostać zlikwidowany

Polskie prawo chroni miejsce wiecznego spoczynku jedynie przez 20 lat. Aby grób nadal należał do krewnych zmarłego – jeśli nie jest to nagrobek żydowski – należy wykupić „placowe” u zarządcy cmentarza. O ile na cmentarzach parafialnych nikt zazwyczaj nie niszczy grobów tylko dlatego, że nie zostały opłacone, o tyle na cmentarzach komunalnych jest to codzienna praktyka. Kilka lat temu internet obiegło zdjęcie grobu powstańca wielkopolskiego, na którym miasto nakleiło kartkę z informacją: „Grób przeznaczony do likwidacji”. Zapewne nikt z bliskich tego bohatera narodowego już nie żyje, nie mieszka w Poznaniu lub nie było go stać na stosowną opłatę. Gdyby nie presja społeczna, spocząłby tam już ktoś inny.

Jak wspomniano wyżej, praktyki takie nie są spotykane na cmentarzach parafialnych. Tam, tak długo, jak ktoś dba o bliskie mu miejsce spoczynku krewnego, tak długo grób jest utrzymywany. Nie znaczy to, że i tam nie dzieją się rzeczy, które mogą bulwersować. Zakroczym, miasto o pradawnej historii i tradycji. Miasto, którego mieszkańcy zapisywali się w historii nie tylko lokalnego zaścianka. Po zakończeniu swej doczesnej misji, najczęściej spoczywali na miejscowym cmentarzu, a potomni zostawiali nam pamiątkę po nich w postaci okazałych pomników. To one, a właściwie to, co z nich zostało, wzbudza dziś spore emocje u części parafian.

Na zakroczymski cmentarz chodzę od wielu dziesięcioleci – zapewnia nas pani Zofia, mieszkanka podzakroczymskiej wsi.

Tu kiedyś można się było uczyć historii z tablic nagrobnych z epitafiów… Niestety, z roku na rok jest ich coraz mniej – zauważa kobieta. Co więcej, jej zdaniem, nie czas jest za to odpowiedzialny, a osoba formalnie opiekująca się cmentarzem. – Piękne rzeźby z piaskowca, żeliwne tablice… wszystko to, jeśli tylko dotyczy grobu, którym najpewniej nikt się nie opiekuje, w „tajemniczy” sposób przemieszczają się gdzieś pod płot lub drzewa. Po roku lub dwóch, jeśli nikt nie zgłasza pretensji, wszystko to gdzieś znika. Później przychodzi czas na kolejne nagrobki, które podzielają los tych wcześniejszych. To wstyd i hańba, bo te pomniki to kawałek naszej historii – oburza się kobieta.

Opowieściami tymi zdziwiony jest proboszcz zakroczymskiego kościoła, x. kanonik Witold Godleś.

To nie może być prawdą – zapewnia nas opowiadając, jak w latach osiemdziesiątych przeprowadzano prace na terenie nekropolii.

Ten cmentarz jeszcze nie tak dawno był poprzecinany głębokimi wąwozami. Poprzedni proboszcz zdecydował się na wyrównanie wielu z nich. To wiązało się z koniecznością podniesienia gruntu, więc część istniejących grobów znalazła się dość głęboko pod ziemią. To wtedy, co cenniejsze nagrobki, aby je uchronić przed zasypaniem, zostały zgromadzone w jednym miejscu. Są tam do dziś – zapewnia duchowny twierdząc, że obecnie nikt nie usuwa starych grobów, gdyż miejsca na nowe pochówki nie brakuje i starczy go jeszcze na wiele lat. Osoby odwiedzające bliskich na cmentarzu, jakie udało się nam zagadnąć i tej sprawie, zazwyczaj nic nie wiedzą o znikających pomnikach. Nie wszyscy jednak.

To nic nowego – mówi nam starszy mężczyzna. – Ksiądz zaprzecza? No… pewnie nie zagląda tu zbyt często albo zbyt ufa swojemu pracownikowi – dodaje. W tej sprawie pozostaje nam więc jedynie czekać również na Państwa uwagi i spostrzeżenia

Piotr Korycki

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *