Facebook

ZAKROCZYM. Weźmie ich mrozem?

2020-04-30 1:29:28

Mazowieckie Kuratorium Oświaty, mimo swej wcześniejszej decyzji, jednak przeprowadziło wizje lokalne w szkołach w Emolinku i Zakroczymiu. Na tej podstawie ma zostać wydana opinia na temat planowanego zamkniecie szkoły w Emolinku. Urząd deklarował, że dokument zostanie sporządzony i przesłany jeszcze przed końcem ubiegłego tygodnia. Do niedzieli jednak nie dotarł. Jego decyzje mają moc decydującą. Wydaje się jednak, że burmistrz Artur Ciecierski przygotowany jest na każdą ewentualność. Rodzicom zagroził nawet, że jeśli kuratorium nie wyrazi zgody na zamknięcie szkoły, to uczniowie trzech klas, jakie tam pozostaną, muszą liczyć się z brakiem ogrzewania budynku

Sytuacja wokół szkoły nadal pozostaje niepewną. Nie chodzi tylko o samą decyzję kuratorium, ale także o przyszłość nauczycieli. Podczas gdy zarówno pedagodzy, jak i rodzice muszą w pokorze cierpliwie czekać na swój los, o tyle coraz częściej dostrzec można niepewne, nerwowe i chaotyczne ruchy burmistrza.

Gdzie te oszczędności?

Artur Ciecierski, który od dawna prowadzi swą prywatną, aczkolwiek publiczną wojnę z rządem RP, wydaje się być zdziwiony, że z budżetu państwa nie płynie do Zakroczymia wartki strumień gotówki. To właśnie względami finansowymi tłumaczy on konieczność zamknięcia szkoły, za co winą obarcza PiS. W swej narracji nie jest jednak stały. Wielokrotnie na spotkaniach z rodzicami zapewniał, że wygospodarowanie kwoty potrzebnej na remont budynku nie stanowi problemu. Dziś, gdy zgodnie z decyzją Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego generalny remont budynku przenieść można na kolejne lata, okazuje się, że brak pieniędzy na naprawę piwnicy, gdzie znajduje się kotłownia. Czasami zapewnia, że z uwagi na niską subwencje oświatową nie jest w stanie utrzymać szkoły, innym razem decyduje, że nauczyciele z Emolinka, którzy nie mogą przejść na emeryturę, znajdą zatrudnienie w dwóch pozostałych placówkach. Manewr taki ma zapewne za zadanie uchronić gminę od konieczności wypłacenia bardzo wysokich odpraw. Pamiętać trzeba, że nie dotyczy to tylko pedagogów. W placówkach publicznych pracownicy niepedagogiczni mają prawo do odprawy na takich samych zasadach, jak pracownicy zatrudnieni u prywatnych pracodawców tj. na podstawie ustawy o zwolnieniach grupowych. Widać więc, że oszczędności na osobach zatrudnionych będę znikome. Innymi decyzjami Artur Ciecierski udowadnia, że potrafi być finansowo hojny. W połowie kwietnia ogłosił, że w gminie Zakroczym nauczyciele pracujący zdalnie, otrzymują pełne wynagrodzenie wraz ze wszystkimi dodatkami, a nawet z godzinami ponadwymiarowymi. Intensywnie prowadzi też kolejne remonty w zakroczymskiej szkole, finansuje oświetlenie przy drodze krajowej i wspomaga liczne, szczytne cele. Prowadzona jest także rewitalizacja Rynku w centrum miasta.

Gorsi od innych?

Artur Ciecierski prowadzi też inne, zakulisowe działania, które mają pełnić rolę osłony dla jego postanowień. Jak nam relacjonuje jedna z matek, „Ciecierski próbuje rodziców że szkoły w Zakroczymiu nastawić negatywnie na nas. Po wysłaniu pisma do kuratorium odbyło się w szkole w Zakroczymiu spotkanie burmistrza z rodzicami. Burmistrz tam prosił rodziców o wysyłanie pism do kuratorium na niekorzyść naszej szkoły. Powoływał się na to, że gdy nasza szkoła nie zostanie zlikwidowana to warunki w ich szkole znacznie się pogorszą. Wiele razy zwalał na nas winę, że jeżeli szkoły nie zamknie, to o wiele pogorszy się sytuacja w naszej gminie, tak jak zostaliśmy źle potraktowani z przedszkolami, gdzie na terenie gminy przedszkola będą działały od 7-17. Tak u nas od 8-13. On mam pokazuje, jak bardzo jesteśmy gorsi od innych.” Inna z mam pisze, że podobne zebranie odbyło się w szkole w Wojszczycach, gdzie rodzice byli nakłaniani do podpisywania jakichś listów z poparciem dla planów burmistrza.

Wspomnienie uczennicy

Dotarła do nas także kobieta, która zechciała odnieść się do zapewnień burmistrza, że szkoła Zakroczymska jest w pełni bezpieczna. „Witam serdecznie zacznę od szykanowania w szkole Zakroczymskiej, jeżeli można to tak nazwać, było to za czasów gimnazjum jakiś rok 2006. Zaczęło się m.in od noszenia plecaka na jednym ramieniu obecni wtedy uczniowie Zakroczymia zaczęli oczywiście od wyzwisk na które nie zwracałam uwagi , to ich podwójnie denerwowało. Potem oczywiście zbierali swoją grupkę oczywiście nie mówię, że każdy taki był. Nauczyciele nie znali ich wcale choć przecież uczyli ich od samej klasy zero do 3 gimnazjum. a moim zdaniem to się bali bo mieli wybijane szyby w mieszkaniach, samochodach itp. Nie skończyło to się oczywiście na wyzwiskach byłam kopana, opluwana nie tylko przez dziewczyny, w większości przez chłopaków . Siedząc w autokarze szkolnym musiałam zakrywać kotarę bo gdzie ja siedziałam było opluwanie wyzywanie i nakłanianie żebym wyszła z autokaru to dostanę w ryj. Było jeszcze gorzej bałam się wychodzić ze szkoły moi znajomi mówili, że już na mnie czekają. Był jeden taki przypadek jak wychodziłam a dziewczyna petardę mi włożyła zapaloną do kaptura. Nie poskarżyłam się, udało mi się ją wytrząsnąć. Najbardziej mnie zaczepiali przy wyjściu. Nie zapomnę tego do końca życia, jak to była 1 gimnazjum zajęcia od południa do wieczora dzień był krótki . Przyszedł wtedy chłopak pod szkołę stał oparty o barierki stukając rękę o rękę po nazwisku mnie zawołał no chodź (…) zobaczysz moją zabawkę, a były to kastety . Wróciłam się po obecną dyrektorkę, wtedy Marię Kijewską oczywiście ich nie było bo uciekli stwierdziła, że to sobie wymyślam ale miałam świadków. Bałam się potem całkiem chodzić do szkoły frajer, sprzedawczyk potem to już były wyzywane przez nich tak zwane „solówy”. parę razy do nich doszło. Najgorszy był moment dwóch dziewczyn które podczas przerwy złapały mnie w toalecie dostałam wtedy drzwiami oczywiście nie odbyło się bez karetki w szkole oraz policji. Potem to już moja psychika nie wytrzymywała i było pierwsze podcięcie żył . Potem wcale nie jeździłam autobusem tylko byłam zawożona i odbierana przez rodziców, trwało to 3 lata póki nie przeprosiłam trzech sióstr ale za co, chyba za ten plecak???? Bardzo proszę o anonimowość. Dziękuję Pozdrawiam.” – pisownia i treść oryginalna.

Spotkanie z nauczycielami

W poniedziałek, 27 kwietnia zostało w trybie pilnym zwołane spotkanie A. Ciecierskiego z nauczycielami pracującymi w Emolinku. Zgodnie z relacją pedagogów, każdy z nich dostał 10 minut na wysłuchanie burmistrza, po czym wchodził następny z nich. Część zaproszonych zbojkotowała je. O szczegółach tego niecodziennego zebrania, poinformujemy w kolejnym wydaniu Tygodnika – 5 maja.

Piotr Korycki

 

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *