Facebook

ZAKROCZYM. Policja nie reagowała. Doszło do zabójstwa!

2017-01-16 10:23:27

Rodzinny dramat rozegrał się pod Zakroczymiem. 46–letnia Hanna W. zabiła swojego męża, który znęcał się nad nią od wielu lat. Kobieta zgłaszała sprawę policji, jednak bez rezultatów. Prokuratura nie ma jednak dowodów na to, że policjanci lekceważyli sygnały kobiety. Śledztwo dotyczące niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy policji zostało w zeszłym tygodniu umorzone.
Przemoc w rodzinie to problem, który funkcjonuje w społeczeństwie nie od dzisiaj. Przemoc ta, prowadzi bardzo często do rodzinnych dramatów, takich na przykład, jaki rozegrał się w sierpniu 2016 roku w gminie Zakroczym. 46–letnia Hanna W. zabiła swojego 52–letniego męża Zbigniewa, bo ten znęcał się nad nią psychicznie w postaci wyzwisk kierowanych pod jej adresem.

Śmierć podczas śniadania
Taka sama sytuacja miała miejsce o poranku 18 sierpnia ubiegłego roku. Małżonkowie byli w domu pod Zakroczymiem, wraz ze swoim nieletnim synem. Jak informuje portal tvnwarszawa.tvn24.pl Hanna W. szykowała powidła, natomiast jej mąż wraz z synem jedli śniadanie. 52–latek miał wtedy kierować w stronę swojej żony wulgaryzmy i oskarżać ją o zdradę. Kobieta nie wytrzymała, chwyciła nóż i wbiła go w prawy bok męża. Jego ostrze sięgnęło serca. Mężczyzna zmarł w drodze do szpitala.

Dzwoniła na policję, bez rezultatów?
Według tvnwarszawa.tvn24.pl kobieta wielokrotnie zgłaszała sprawę na policję. Miała opowiedzieć o tym, podczas przesłuchania w prokuraturze. Kobieta wyjaśniała, że wielokrotnie dzwoniła na komisariat policji z prośbą o interwencję, jednak policjanci najpierw odmówili interwencji, twierdząc, że rodzina nie posiada niebieskiej karty, potem narzekali, że nie mają czasu na tego typu sprawy, bo przygotowują się do święta policji. Z opisu jaki możemy przeczytać na portalu TVN–u wynika również, że kobieta prosiła o interwencję policję, jednak gdy ta pojawiła się w mieszkaniu, Zbigniewa W. nie było już w domu. Funkcjonariusze uznali więc, że interwencja jest zakończona. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Nowym Dworze Mazowieckim. Po przesłuchaniu 46–letniej kobiety stwierdziła ona, że jest podejrzenie, że policjanci z posterunku w Zakroczymiu oraz komendy w Nowym Dworze nie dopełnili obowiązków służbowych. Sprawa ta została przekazana do prokuratury wyższej instancji, czyli Prokuratury Okręgowej Warszawa–Praga. Śledztwo trwało 4 miesiące i zostało umorzone.
– Prokurator badał zdarzenia. Po pierwsze, czy 9 lipca policjanci z Zakroczymia nie popełnili przestępstwa nie zatrzymując Zbigniewa W. po awanturze domowej. Po drugie, czy 12 lipca dyżurny z komendy w Nowym Dworze nie popełnił przestępstwa, odmawiając przyjęcia zawiadomienia od Hanny W. – czytamy na portalu tvnwarszawa.tvn24.pl
Prokuratura w obu przypadkach uznała, że nie. Dlaczego?
– W zakresie czynu pierwszego ustalono, że przed przyjazdem funkcjonariuszy policji Zbigniew. W. oddalił się z terenu posesji. Postępował tak, kiedy w trakcie nieporozumień żona informowała go o zamiarze wezwania policji. Policjanci nie mieli możliwości zatrzymania go – mówił dla tvnwarszawa.tvn24.pl prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. – Jednocześnie kiedy Zbigniew W. wrócił do domu, Hanna W. nie poinformowała o tym funkcjonariuszy policji – dodaje. Dlatego prokuratura uznała, że w ogóle nie doszło przestępstwa.

Garstka dowodów
Drugi przypadek pozostanie nie wyjaśniony. Prokuratura umorzyła go, ponieważ miała zbyt mało dowodów, by postawić funkcjonariuszom zarzuty.
– Nie udało się jednoznacznie odtworzyć przebiegu rozmowy pomiędzy funkcjonariuszem policji, a Hanną W. podczas jej pobytu na komendzie – mówił dla tvnwarszawa.tvn24.pl prok. Łukasz Łapczyński. – Relacje funkcjonariusza policji i Hanny W. są rozbieżne. A w oparciu o relacje innych świadków nie sposób tych rozbieżności wyeliminować – dodaje.
Prokurator podkreślił, że zeznania pokrzywdzonej Hanny W. zostały potwierdzone przez jej córkę, ale zeznania policjanta potwierdzają późniejsze wydarzenia.
– 15 lipca Hanna W. na posterunku w Zakroczymiu rozmawiała z dzielnicowym, natomiast 17 lipca dzielnicowy razem z innym funkcjonariuszem policji udali się bez zapowiedzi do domu Hanny W. i przeprowadzili rozmowę z nią oraz jej mężem. Policjanci jednoznacznie stwierdzili, że intencją Hanny W. podnoszoną w rozmowach było to, by policjanci wpłynęli na Zbigniewa W., by ten podjął leczenie odwykowe – relacjonował portalowi prok. Łapczyński. Podkreślił, że z ustaleń śledztwa wynika, że w trakcie tych rozmów Hanna W. nie wspominała o zamiarze złożenia zawiadomienia o przestępstwie.
Decyzja o umorzeniu nie jest jednak prawomocna. Prokurator odmówił udzielania dalszych informacji w tej sprawie.

Hanna W. nie trafiła do aresztu
Trwa jednak śledztwo dotyczące zabójstwa. Prokuratora Okręgowa Warszawa – Praga uważa, że nowodworska prokuratura pospieszyła się z wyłączeniem materiałów w sprawie niedopełnienia przez funkcjonariuszy policji obowiązków służbowych.
– Najpierw należało zebrać cały materiał dowodowy dotyczący zdarzenia, a dopiero potem podjąć decyzję o ewentualnym wyłączeniu materiałów – zaznaczył w rozmowie z tvnwarszawa.tvn24.pl prok. Łapczyński.
Śledczy z prokuratury okręgowej uważają bowiem, że sytuacja dotycząca policjantów, którą przedstawiła Hanna W. może być jej linią obrony.
Sąd, który rozpatrywał wniosek prokuratury o tymczasowe aresztowanie Hanny W. uznał, że jej historia jest wiarygodna. Dzięki temu Hanna W. nie trafiła do więzienia. Niebawem kobieta zostanie przebadana przez powołanych psychiatrów.
Jeśli uznają oni, że działała w afekcie, za zabicie męża będzie jej grozić znacznie niższa kara – do dziesięciu lat więzienia.

AB

Comments

comments

1 komentarz

  1. obe odpowiedz

    Nie wiem jak wyglądała dokładnie ta sprawa, ale znam dobrze opieszałość urzędników, a także niestety policji kiedy dochodzi do przemocy domowej i uważam, że każdy człowiek ma prawo do obrony.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *