Facebook

ZAKROCZYM. Po drugiej stronie lustra

2020-02-07 1:41:07

Temat Szkoły Podstawowej w Emolinku nie schodzi z naszych łamów od szeregu tygodni. Wizja jej likwidacji rozpala emocje nie tylko rodziców, dzieci, mieszkańców i działaczy samorządowych, ale także osoby całkiem postronne. Wielokrotnie publikowaliśmy teksty, w których przedstawialiśmy rację obrońców szkoły. Dziś zamieszczamy list nadesłany do naszej Redakcji przez rodzica jednego z uczniów, który przedstawia punkt widzenia drugiej strony

Moje dziecko od kilku lat uczęszcza do Szkoły Podstawowej im. Kornela Makuszyńskiego w Emolinku. Ja również chodziłam do tej szkoły. Biorąc pod uwagę nasze wspólne doświadczenia muszę niestety z przykrością przyznać, że decyzja Burmistrza Ciecierskiego i Rady Gminy dotycząca zamknięcia tej szkoły jest słuszną decyzją, która przyczyni się do tego, że nasze dzieci będą w końcu miały normalne warunki do nauki i rozwoju. Jest wiele osób, które mają takie samo zdanie jak ja na ten temat, ale mało kto mówi o tym głośno z różnych powodów. Głównie dlatego, żeby zaoszczędzić sobie i swoim dzieciom krytyki ze strony niektórych nauczycieli oraz  Pań z Rady Rodziców, które tak głośno krzyczą, że nie pozwolą zamknąć szkoły.

Już na pierwszym zebraniu, które odbyło się w tej sprawie, panie z Rady Rodziców pokazały wszystkim, że nie ma miejsca na merytoryczną dyskusję. Były tylko krzyki i nikt, kto ma inne zdanie od nich nie miał nawet szansy na wypowiedzenie się w tej kwestii.

Każdy kto racjonalnie podchodzi do tego tematu i nie kieruje się tylko względami sentymentalnymi wie, że to jedyna szansa, aby nasze dzieci miały w końcu takie warunki na jakie zasługują i aby w przyszłości idąc do szkoły średniej nie przeżyły szoku.

W tej chwili problem stanowi zorganizowanie jednodniowej wycieczki. O kilkudniowej już nawet nie wspomnę. To, że niektórzy uczniowie w 5 czy 6 klasie mają problem z czytaniem nikogo nawet nie dziwi. Dla większości rodziców najważniejsze jest to, że mają spokój i nikt się nie czepia ich, ani ich dzieci. A przecież każdy uczeń i tak dostanie promocję do następnej klasy. Wystarczy tylko, że przy wstawianiu ocen na koniec roku szkolnego uczeń zagrożony oceną niedostateczną powie nauczycielowi, że w przyszłym roku szkolnym będzie już się uczył…

Jest wielu rodziców, którzy mają już dość tego, że u niektórych nauczycieli lekcja polega na przeczytaniu tematu z podręcznika, a rozwiązywanie zadań i tłumaczenie tematu zostawia się rodzicom lub korepetytorom. Nikogo nie zastanawia też to, że ze sprawdzianu cała klasa dostaje 1 i 2. Bo potem jest poprawa i albo rodzice poświęcają cały swój wolny czas na tłumaczenie dziecku tematu albo posyłają dziecko na korepetycje i wtedy z poprawy są już 4 i 5. A jeśli nawet znowu połowa klasy dostanie 1 i 2, bo rodzice nie mają czasu lub nie potrafią wytłumaczyć czegoś dziecku, a na korepetycje ich nie stać, no to trudno…

Ja miałam to szczęście, że objęła mnie reforma edukacji i przeszłam ze szkoły w Emolinku do Gimnazjum w Zakroczymiu. Wtedy też się tego bardzo obawiałam, ale bardzo szybko przekonałam się, że wyszło to tylko z korzyścią dla mnie.

W Emolinku byłam jedną z najlepszych uczennic w szkole, a gdy poszłam do szkoły w Zakroczymiu okazało się, że mam bardzo duże braki. Na szczęście dzięki nauczycielom, których tam spotkałam oraz własnej ciężkiej pracy udało mi się wszystko nadrobić i później w szkole średniej było mi już o wiele łatwiej.

Dlatego, wiem że przejście do szkoły w Zakroczymiu wyjdzie naszym dzieciom na dobre i bardzo się cieszę, że dostają taką szansę.

Wiele dzieci z Emolinka również zdaje sobie z tego sprawę i chce przejść do szkoły w Zakroczymiu bo wiedzą, że tam są zapewnione warunki, o których w Emolinku można tylko pomarzyć. Niestety niektórzy rodzice wpajają dzieciom, że trzeba walczyć o szkołę w Emolinku i nie ma mowy o pójściu do szkoły w Zakroczymiu. Przytoczę wypowiedź jednej z uczennic „Chciałabym pójść do Zakroczymia, ale mama powiedziała, że nawet jak zamkną naszą szkołę to nie pójdę tam, bo trzeba zrobić na złość burmistrzowi”. Pozostawię to bez komentarza bo komentarz chyba sam się nasuwa…

Albo wypowiedź jednej z mam; „Wiem, że tam (w Zakroczymiu) mieliby lepiej ale mój (syn) tam sobie nie poradzi dlatego wolę, żeby została ta szkoła, bo tu chociaż problemów nie robią”.

Takie są właśnie główne powody walki o niezamykanie szkoły w Emolinku. Strach przed tym, że dzieci nie poradzą sobie w Zakroczymiu, bo nikt nie będzie już przymykał oka na rażące braki w edukacji. Szkoda tylko, że ci rodzice przedkładają własny spokój nad dobro dzieci i ich przyszłość.

Oczywiście nie można tutaj uogólniać i twierdzić, ze wszyscy nauczyciele ze szkoły w Emolinku postępują tak samo. Jest kilku nauczycieli, którzy próbują stworzyć jakiś wyższy poziom nauczania. Niestety jest ich niewielu.

To, co napisałam powyżej jest opinią wielu rodziców, którzy boją się wyrazić swoje zdanie  na głos. Dlatego czekają w milczeniu na rozwój sytuacji i mają nadzieję, że w końcu stanie się to, co już dawno powinno się stać.

Tekst powyższej wypowiedzi wydał się nam na tyle kontrowersyjny, iż zdecydowaliśmy się zadać jego autorce dodatkowe pytania:

Redakcja: Jeśli ta szkoła jest tak zła, to czemu posłaliście Państwo do niej swoje dziecko?

Autorka listu: Oczywiście, że istnieje możliwość przeniesienia dziecka do innej szkoły. Moim błędem było to, że od początku nie posłałam córki do szkoły w Zakroczymiu. Tak jak to zrobiło kilka moich znajomych. Teraz bardzo tego żałujemy z mężem. Powodem takiej decyzji były względy praktyczne, między innymi bliskość tej szkoły. Poza tym, miałam nadzieję, że od czasu kiedy ja chodziłam do tej szkoły coś się zmieniło na lepsze. Niestety myliłam się i już od jakiegoś czasu zastanawialiśmy się z mężem nad przeniesieniem córki do Zakroczymia. Tylko, że to nie jest takie proste, bo ona już zżyła się przez ten czas z klasą. Miała obawy jak zostanie przyjęta przez nowe środowisko, a my nie chcieliśmy robić nic wbrew jej woli. Mimo to, kiedy dowiedziała się o planach zamknięcia szkoły w Emolinku bardzo się ucieszyła i powiedziała, że w końcu będzie mogła chodzić do normalnej szkoły razem ze swoimi przyjaciółmi.

Red.: Jeśli rzeczywiście część rodziców podziela Pani opinię, czemu nie słychać ich na zebraniach?

Autorka listu:Na to pierwsze zebranie wiele osób nawet nie przyszło. Jedni z uwagi na pracę, a inni z uwagi na to, że wiedzieli co tam się będzie działo. Panie z Rady Rodziców przed tym zebraniem utworzyły grupę na jednym z portali społecznościowych, aby przedyskutować temat zamknięcia szkoły. To, co było wypisywane na tej grupie i jak były krytykowane osoby, które poparły decyzję o zamknięciu szkoły to jest nie do opisania. Zachowanie tych osób i sposób ich wypowiedzi były poniżej krytyki, a niektóre sformułowania dotyczące osoby Burmistrza Ciecierskiego nadają się tylko dla prokuratury.  Nie było więc z kim tam dyskutować i wiele osób, taka jak i ja, zrezygnowały z dyskusji na takim poziomie. Proszę też pamiętać, że nasze dzieci jeszcze do końca tego roku szkolnego będą musiały chodzić do tej szkoły, a na tych zebraniach są obecni nauczyciele, którzy ich uczą. Kto więc wyrazi swoje zdanie i powie wprost, że ta szkoła to kompletna porażka? Nikt… Dobrze, że niektórzy przynajmniej mieli na tyle odwagi, żeby napisać do Burmistrza Ciecierskiego i podziękować mu za podjęcie tej decyzji, która już dawno powinna być podjęta dla dobra naszych dzieci.

Red.: Czemu w takim razie grupa rodziców krytycznych względem poziomu nauczania w tej szkole nie ma swych przedstawicieli w Radzie Rodziców?

Autorka listu:Pewnie dlatego, że wiele osób jest zniesmaczonych tym, co dzieje się w tej szkole. Tym, że nie ma tam z kim rozmawiać i że wiele problemów jest bagatelizowanych. Tym, że większość rodziców nie jest w ogóle zainteresowana organizowaniem czegokolwiek dla dzieci i na zebrania przychodzą po 3 osoby z każdej klasy. Teraz dopiero jak pojawiło się realne zagrożenie, że szkoła zostanie zamknięta to nagle organizowane są imprezy dla dzieci, a wszystko to fotografowane i umieszczane na portalach społecznościowych, bo jak to mówią nauczyciele „trzeba pokazać, że nie jesteśmy taką złą szkołą”. Same dzieci to widzą i śmieją się z tego. Poza tym, duża część rodziców jest przeciwna temu, jak wyróżniane są dzieci pań z Rady Rodziców przez nauczycieli. To one przeważnie wygrywają wszystkie konkursy szkolne, a gdy są pytane przez nauczyciela mogą odpowiadać z podręcznikiem lub konsultować odpowiedzi na sprawdzianie z nauczycielem. Takich problemów jest bardzo wiele. Rodzice nie chcą się więc angażować, bo wiedzą, że tutaj nic już się nie zmieni. Tak było jak my chodziliśmy do tej szkoły i tak samo jest teraz.

Nie komentujemy tej opinii, zostawiając ją, jako głos w dyskusji. Czekamy na Państwa opinie.

opr.: pk

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *