Facebook

Zabiła męża, nie trafi do więzienia

2017-12-22 11:27:20

Rodzinny dramat rozegrał się pod Zakroczymiem. 46-letnia Hanna W. zabiła swojego męża, który znęcał się nad nią od wielu lat. 21 grudnia br. zapadł wyrok.

Kobieta wielokrotnie dzwoniła na komisariat policji z prośbą o interwencję w stosunku do męża kata, jednak policjanci najpierw odmówili interwencji, twierdząc, że rodzina nie posiada niebieskiej karty, potem narzekali, że nie mają czasu na tego typu sprawy, bo przygotowują się do święta policji. Z opisu jaki możemy przeczytać na portalu TVN-u wynika również, że kobieta prosiła o interwencję policję, jednak gdy ta pojawiła się w mieszkaniu, Zbigniewa W. nie było już w domu. Funkcjonariusze uznali więc, że interwencja jest zakończona. Śledztwo w tej sprawie prowadziła Prokuratura Rejonowa w Nowym Dworze Mazowieckim, która po przesłuchaniu 46-letniej kobiety stwierdziła, że jest podejrzenie, że policjanci z posterunku w Zakroczymiu oraz komendy w Nowym Dworze nie dopełnili obowiązków służbowych. Sprawa ta została przekazana do prokuratury wyższej instancji, czyli Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. Śledztwo trwało 4 miesiące i zostało umorzone. Prokurator badał zdarzenia. Po pierwsze, czy 9 lipca policjanci z Zakroczymia nie popełnili przestępstwa nie zatrzymując Zbigniewa W. po awanturze domowej. Po drugie, czy 12 lipca dyżurny z komendy w Nowym Dworze nie popełnił przestępstwa, odmawiając przyjęcia zawiadomienia od Hanny W.  Prokuratura w obu przypadkach uznała, że nie. Dlaczego?

– W zakresie czynu pierwszego ustalono, że przed przyjazdem funkcjonariuszy policji Zbigniew. W. oddalił się z terenu posesji. Postępował tak, kiedy w trakcie nieporozumień żona informowała go o zamiarze wezwania policji. Policjanci nie mieli możliwości zatrzymania go – mówił, podczas konferencji prasowej prokurator Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. – Jednocześnie kiedy Zbigniew W. wrócił do domu, Hanna W. nie poinformowała o tym funkcjonariuszy policji – dodaje. Dlatego prokuratura uznała, że w ogóle nie doszło przestępstwa.

Kobieta została z problemem sama ze sobą. W końcu nie wytrzymała. Rodzinny dramat rozegrał się o poranku 18 sierpnia 2016 roku. Małżonkowie byli w domu pod Zakroczymiem, wraz ze swoim nieletnim synem. Hanna W. szykowała powidła, natomiast jej mąż wraz z synem jedli śniadanie. 52-latek miał wtedy kierować w stronę swojej żony wulgaryzmy i oskarżać ją o zdradę. Kobieta nie wytrzymała, chwyciła nóż i wbiła go w prawy bok męża. Jego ostrze sięgnęło serca. Mężczyzna zmarł w drodze do szpitala.

Prokuratora Okręgowa Warszawa – Praga uważała, że nowodworska prokuratura pospieszyła się z wyłączeniem materiałów w sprawie niedopełnienia przez funkcjonariuszy policji obowiązków służbowych.

– Najpierw należało zebrać cały materiał dowodowy dotyczący zdarzenia, a dopiero potem podjąć decyzję o ewentualnym wyłączeniu materiałów – zaznaczył prokurator Łapczyński.

Śledczy z prokuratury okręgowej uważają bowiem, że sytuacja dotycząca policjantów, którą przedstawiła Hanna W. może być jej linią obrony.

Sąd, który rozpatrywał wniosek prokuratury o tymczasowe aresztowanie Hanny W. uznał, że jej historia jest wiarygodna. Dzięki temu Hanna W. nie trafiła wtedy do więzienia.

Dzisiaj znamy już wyrok, który zapadł 21 grudnia br. Hanna W. nie trafi do więzienia. Sąd skazał ją na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. 47-latenia zakroczymianka będzie również pod dozorem kuratora. Sąd łagodnie potraktował Hannę W. z tego względu, że biegli psychiatrzy uznali, że działała ona w stanie „silnego wzburzenia uzasadnionego okolicznościami”. Opinia specjalistów sprawiła, że prokuratura zmieniła kwalifikację czynu. Hanna W. odpowiadała już nie za zabójstwo, a za zabójstwo w afekcie.

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *