Facebook

Z miłości do rakiety

2017-10-12 7:32:05

Prawda stara jak świat mówi: „do odważnych świat należy”. Ta reguła sprawdziła się także w przypadku dwójki przyjaciół, rodowitych nowodworzan, którzy swoje zamiłowanie do tenisa ziemnego, a później squasha, postanowili przenieść na grunt zawodowy. O swojej pasji, zaangażowaniu, poświeceniu, planach na przyszłość oraz oczywiście o squashu, opowiedzieli trenerzy Royal Sports: Jacek Ciszewski i Maciej Zaręba

Kiedy i jak pojawiło się w waszych głowach hasło: squash?

Jacek: Od małego jesteśmy związani ze sportami rakietowymi. Praktycznie przez całe życie trenowaliśmy tenisa ziemnego. Zainteresowanie squashem pojawiło się zatem dość naturalnie i muszę przyznać, że… była to miłość od pierwszego wejrzenia. Zaczęliśmy trenować, grać w turniejach, poznawać dyscyplinę i squashową społeczność. W pewnym momencie pomyśleliśmy, że warto spróbować zrobić coś więcej.

Maciej: Pierwszy raz zetknąłem się ze squashem na studiach. Koledzy wiedzieli, że grałem całe życie w tenisa, więc postanowili pokazać mi co to jest squash i… w końcu mnie ograć. Ciężko znoszę porażki, więc postanowiłem zagrać jeszcze raz i kolejny… Aż w końcu to ja ich ograłem. Wtedy powiedziałem im, że jeszcze zostanę trenerem. Przyjęli to ze śmiechem, ale jak widać, udało się.

Wasza droga, aby znaleźć się tu i teraz jako profesjonalni trenerzy, była dość wyboista, ale i ryzykowna, bo na pewno podjęcie decyzji wiązało się z pewnymi wyrzeczeniami?

Maciej: Trafiłaś w dziesiątkę. Jacek zdecydował się na powrót z Anglii, ja zrezygnowałem na początku roku z dotychczasowej pracy zawodowej. Obecnie do niej wróciłem i staram się łączyć obie rzeczy. Początki były trudne, mimo tego, że dostaliśmy dofinansowanie z Urzędu Pracy na aktywizację sportową i popularyzację gry w squasha. Nie spoczywamy na laurach i cały czas staramy się rozwijać.

Jacek: Mocno w to wierzymy, dlatego zainwestowaliśmy już sporo środków, mnóstwo sił, czasu… Fajnie robić to co się naprawdę kocha.

Niedawno założyliście własną działalność i z zawodników staliście się trenerami.

Jacek: Obecnie tworzymy klub Royal Sports, mamy swoją działalność i od początku roku budujemy swoją markę. Poza tym współpracujemy z mistrzem Polski w squasha i cały czas szlifujemy swoje umiejętności. Bardzo zależy nam na promocji tej dyscypliny w Polsce. Nagrywamy filmiki, robimy zdjęcia, staramy się wychodzić do ludzi, wspomagają nas przy tym znane twarze ze świata dziennikarskiego np. Sonia Śledź, Bartosz Ignacik czy Michał Kocięba.

Maciej: W Nowym Dworze ten sport jest raczej mało znany, jest bardzo mała świadomość tego czym jest squash i czym się różni od tenisa ziemnego.

A propos, wyjaśnijcie jakie są ogólne zasady gry w squasha?

Jacek: Dwóch zawodników stara się w umiejętny sposób odbijać piłkę od ścian. Umiejętny–czyli w ten sposób, aby przeciwnik nie miał szans do niej dojść. Serwujemy z dwóch małych pól wyznaczonych na korcie przez czerwone linie. Przy serwisie jedna noga musi być zawsze w polu. Piłka może odbić się od kilku ścian, ale zawsze musi zahaczyć o ścianę frontową. Sufit nie gra. Zawodnicy grają do 3 wygranych setów, do 11 punktów. Jeśli wygrywasz punkt, możesz wybrać sobie miejsce, z którego serwujesz.

Maciej: Rozgrywka obwarowana jest pewnymi regułami. Najważniejsza z nich mówi o tym, że należy udostępnić miejsce na korcie swojemu przeciwnikowi, by umożliwić mu odbicie piłki. Nie możesz tarasować mu drogi-musisz odskoczyć. Dlatego w każdej wymianie zawsze dążymy do powrotu do środka. Środek jest pozycją wyjściową, ponieważ stąd mamy najbliżej do każdego miejsca na korcie.

To bardzo dynamiczny sport, na jakie kontuzje są narażeni zawodnicy?

Jacek: Kontuzje zaczynają się tak naprawdę na bardziej zaawansowanym poziomie, kiedy wymiany są szybsze i trzeba bardzo szybko reagować na to, co dzieje się na korcie. Co ważne, podczas zawodowego meczu nie ma chaosu, gracze wiedzą w którym miejscu na korcie i w którym momencie mają się znaleźć, kontrolują siebie nawzajem i dbają o bezpieczeństwo-to bardzo ważna zasada.

Maciej: W squashu podstawowym sposobem poruszania się są duże wypady, stąd nogi są dość mocno obciążone. Oczywiście na poziomie amatorskim zdarzają się uderzenia rakietą czy piłką, ale zazwyczaj nic groźnego się nie dzieje. Zawodnicy do 18 roku życia muszą grać w okularach ochronnych.

Kto może grać w squasha? Do kogo kierowana jest wasza oferta?

Maciej: Tak naprawdę grać w squasha może każdy, kto ma ochotę trochę pobiegać i powywijać rakietą. Nie ma ograniczeń wiekowych ani kondycyjnych. W naszej ofercie znajdują się nie tylko treningi indywidualne–przewidujemy również możliwość pracy w grupach. Z doświadczenia wiemy, że fajnym rozwiązaniem jest trenowanie w grupie dwuosobowej, natomiast najbardziej efektywne są zajęcia indywidualne. Organizujemy również eventy integracyjne dla firm, podczas których pracownicy poznają squasha. Trenujemy również młodszych zawodników. Dzieciaki mogą już trenować od 6-7 roku życia. Zaczynamy oczywiście od gier i zabaw ruchowych, zawierających elementy nauki podstawowych uderzeń. Trening jest prowadzony tak, by dziecko na zajęciach nawet przez chwilę się nie nudziło.

Jacek: Istnieje takie przeświadczenie, że squash jest dyscypliną elitarną jak np. golf, w którą bawią się jedynie „warszawskie wyższe sfery”. Chcemy udowodnić, że squash jest sportem dla każdego. Nasz przykład pokazuje, że bardzo trudno dostać się do tego zamkniętego środowiska, bo na początku spotkaliśmy się z falą hejtu i totalnym niezrozumieniem naszej idei. Przebrnęliśmy to, idziemy dalej, nie poddajemy się i chyba idzie nam całkiem nieźle.

Jak reagują mieszkańcy po pierwszym treningu? Domyślam się, że jest sporo debiutantów.

Jacek: 90% naszych klientów to debiutanci, którzy mają pierwszy raz w życiu do czynienia ze squashem. Widzę, że zdecydowana większość osób wychodzi po treningu zmęczona, ale z uśmiechem na ustach, a po 2-3 treningach pojawia się satysfakcja z efektów, a czasem zdziwienie: „ja naprawdę umiem tak odbić?„. Najlepszym wyznacznikiem zainteresowania i zadowolenia jest to, że ludzie przychodzą na kolejne treningi i kupują karnety–czego, szczerze mówiąc, na początku się nie spodziewaliśmy. Otrzymujemy więc spory kredyt zaufania.

Maciej: Największy progres jest przez pierwsze 3-4 treningi, potem jest trochę mniejszy. Treningi nie są monotonne, wykorzystujemy ćwiczenia pochodzące z różnych dyscyplin sportu, staramy się robić jak najwięcej zróżnicowanych ćwiczeń. Wiele osób nawet nie wie „z czym to się je”, czego może spodziewać się na treningu, no może poza tym, że trzeba odbijać piłkę od ściany. Co ciekawe, jeśli chodzi o płeć, to przeważają panie. Z ciekawostek dodam, że podczas jednego intensywnego treningu można spalić nawet 800 kalorii.

Najbliższe plany na przyszłość?

Maciej: Stworzenie Ligi Biznesowej w Warszawie. Jesteśmy po rozmowach z firmami, jest duże zainteresowanie, obecnie trwają przygotowania marketingowe, czekamy również na zakończenie budowy nowych kortów na warszawskim Targówku.

Jacek: Oczywiście naszym celem jest również popularyzowanie squasha w Nowym Dworze Maz. i okolicach. Każdego, kto chciałby spróbować swoich sił na korcie zapraszamy do Holi Gym&Fitness w Nowym Dworze Mazowieckim, przy ul. Młodzieżowej 1. Zapraszamy do kontaktu telefonicznego lub mailowego.

Maciej: Sportowy strój, wygodne buty z jasną podeszwą i dobry humor! Więcej na początek nie trzeba! Royal Sports

Telefon: 600-313-818 lub 783-998-676

Email: kontakt@royalsports.pl

Aleksandra Szymańska

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *