Facebook

WYWIAD TYGODNIKA. Szpitala skok w XXI wiek

2019-05-24 7:14:39

Z Jackiem Kacperskim, dyrektorem Nowodworskiego Centrum Medycznego o kondycji szpitala i jego rozwoju rozmawia Piotr Korycki

Piotr Korycki: Panie Dyrektorze, chciałbym, abyśmy porozmawiali o kondycji szpitala nowodworskiego pod Pana kierownictwem. Nie ukrywam, że wiele osób jest bardzo krytycznych.

Jacek Kacperski: Ja się z taką zdecydowaną krytyką nie spotykam. Każdego mogę zaprosić do szpitala, pokazać, wyjaśnić…

P.K.: Czyli nie ma za co Was krytykować?

J.K.: Czasami pojawiają się głosy krytyczne czy uwagi dotyczące konkretnej sytuacji z pacjentem. Bywają sytuacje zawinione przez nas. Trzeba pamiętać, że rocznie korzysta z naszej pomocy wiele tysięcy osób. W tej liczbie incydenty mogą się wydarzyć, niektóre z nich są czasem przez pacjentów czy ich rodziny wyolbrzymiane, w czym kryje się ich własny interes. Dyrekcja robi wszystko, aby poziom usług, zarówno pod względem bazy sprzętowej, jak i personelu, był na wysokim poziomie. Staramy się pozyskiwać jak najlepszą kadrę, reagujemy na wszystkie zaistniałe incydenty.

P.K.: Skargi jednak są. Szpital odmawia krewnym informacji o stanie zdrowia ich bliskich.

J.K.: To nie jest nasza decyzja. Nie mamy prawa udzielić informacji przez telefon lub osobie nieupoważnionej, bez dokumentów. Obecne przepisy nam tego zabraniają, a za złamanie ich są bardzo wysokie kary finansowe. Musieliśmy się dostosować.

P.K.: A niebotyczne kolejki w przychodni?

J.K.: Te kolejki są, ale czy „niebotyczne”? Gdybyśmy porównywali czas oczekiwania na specjalistę u nas i w innych przychodniach, to wydaje mi się, że nie jest tak źle. Niestety, mamy nadwykonania, a NFZ nie płaci nam za nie.

P.K.: Nie wszyscy Was krytykują. Wiele osób, które były w przeszłości pacjentami SOR, zauważa ogromną różnicę w porównaniu do podobnych placówek w Warszawie. Podczas gdy gdzie indziej, na „oględziny” przez lekarza trzeba czekać po kilka czy nawet kilkanaście godzin. Tu, w Nowym Dworze jest się przyjętym niemal bez oczekiwania. Czy to wynika ze sprawnego zarządzania czy też może większość pacjentów omija Was szerokim lukiem?

J.K.: Te kolejki czasami są. Na SOR-ze występuje zmienność w zależności od pory dnia. Generalnie ten czas oczekiwania jest krótki. Nawet, jeśli ktoś trafi na SOR w godzinach obłożenia, to i tak będzie oczekiwał maksymalnie dwie, trzy godziny. Obecnie pracuje tam na każdym dyżurze jeden lekarz, ale już wkrótce będzie zatrudniony kolejny. Wówczas czas oczekiwania dodatkowo się  skróci. Wszyscy wiemy, że na SOR-ach warszawskich czeka się kilkakrotnie dłużej. U nas jeśli pacjent wymaga przyjęcia do szpitala, bardzo szybko trafia na właściwy oddział. W Nowodworskim Centrum Medycznym nie jest źle.

P.K.: Pacjenci zauważają panującą w tym szpitalu niemal towarzyską czy rodzinną atmosferę. Jak się Panu udało to stworzyć?

J.K.: To prawda, ale to chyba cecha wielu niewielkich, powiatowych szpitali, gdzie zarówno znaczna część kadry, jak i pacjenci pochodzą z tego samego środowiska, znają się. Ponadto to jest kwestia doboru pracowników. Na przykład na ginekologii stworzył się zgrany, współpracujący ze sobą zespół ludzi i dzięki temu pacjent może być traktowany bardzo indywidualnie, a traktowany jest jak członek rodziny. Tego nie da się osiągnąć w wielkich szpitalach, gdzie pacjenci są z całej Polski, a zespoły personelu niewielkie.

P.K.: Inwestujecie nie tylko w ludzi, ale też  sam obiekt…

J.K.: Tak. Obecnie jesteśmy na ukończeniu inwestycji  rozbudowy i doposażenia w aparaturę i sprzęt medyczny Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Nowodworskiego Centrum Medycznego. SOR będzie spełniał wszelkie standardy pod względem wyposażenia i przestrzeni, został on powiększony o dodatkowe 320 m², w tym nowoczesny podjazd dla karetek. Dotychczas nie było krytego podjazdu, było ciasno, a substancja pomieszczeń była szara, stara obdrapana. Wszystkie pomieszczenia będą klimatyzowane. Obecnie trwają odbiory budowlane i wyposażanie SOR w sprzęt. Jeśli nie będzie żadnych nieprzewidzianych opóźnień, to w drugiej połowie czerwca obiekt będzie oddany do użytku. Wspominałem już o nowym ordynatorze na chirurgii, ale jest też nowy ordynator SOR-u, pan dr Włodzimierz Marszał, który jest wojewódzkim konsultantem w zakresie ratownictwa medycznego.

P.K.: Dość interesująco wygląda ginekologia. Po jednej stronie korytarza XXI wiek, po drugiej XVIII…

J.K.: W najbliższym czasie będziemy kończyć remont tego oddziału. Dotychczas udało się nam całkowicie wyremontować oddział położniczy oraz część ginekologii. Niestety na całość nie wystarczyło pieniędzy. Obecnie, podobnie, jak w latach ubiegłych, staramy się pozyskać na ten cel środki z okolicznych samorządów. Pierwsze umowy są już podpisane. Dotyczy to takich gmin jak Zakroczym czy Czosnów. Jesteśmy na etapie rozmów z pozostałymi gminami. Planujemy też remont sali nadzoru kardiologicznego. Jest on niezbędny do prawidłowego funkcjonowania oddziału wewnętrznego szpitala, gdyż udało nam się pozyskać kilku doświadczonych lekarzy internistów i kardiologów. Jeden z nich jest ordynatorem tego oddziału. Ten oddział będzie doposażony, miedzy innymi w aparaturę do EKG. Będziemy mogli oferować pacjentom próby wysiłkowe, echo serca i całą, szeroko pojętą diagnostykę kardiologiczną. W przyszłym roku zajmiemy się również pozyskiwaniem pieniędzy na modernizację oddziału chirurgicznego oraz bloku operacyjnego. To kolejna kosztochłonna inwestycja, dla zrealizowania której zamierzamy złożyć wniosek o pozyskanie środków z funduszy norweskich.

P.K.: W planach jest też podobno ocieplanie budynku?

J.K.: Już na początku przyszłego roku rozpoczniemy prace przy termomodernizacji starej części budynku szpitala. Będą one polegały na położeniu nowej elewacji, wymianie starych okien, wymianie instalacji centralnego ogrzewania oraz elementów fotowoltaiki. Dzięki temu rachunki za centralne ogrzewanie ulegną obniżeniu, co przy tak dużym obiekcie nie jest sprawą bez znaczenia. W przypadku tej inwestycji, obecnie jesteśmy na etapie ubiegania się o dofinansowanie w wysokości 95% z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska.

P.K.: Skąd fundusze na tak rozległe plany?

J.K.: Chcę jasno podkreślić, że te wszystkie inwestycje nie byłyby możliwe, gdyby nie pomoc lokalnych samorządów. Najwierniej wspiera nas Powiat Nowodworski. Obecny pan Starosta Krzysztof Kapusta wraz z wicestarostą Pawłem Calakiem są bardzo mocno zaangażowani we wszystkie procesy inwestycyjne w NCM. Trzeba jednak zauważyć, że w ubiegłym roku otrzymaliśmy wsparcie również z powiatu legionowskiego, gminy Jabłonna czy gminy Serock. Innym źródłem pomocy jest współpraca z różnymi fundacjami. Wczoraj otrzymaliśmy pompę infuzyjną, aparat do USG, kardiomonitory i łóżka. Natomiast Fundacja Polsat sfinansowała nam wyposażenie Oddziału Neonatologii.

P.K.: Gdyby miał Pan w kilku zdaniach nakreślić zmiany, jakie zaszły w szpitalu i jego otoczeniu od czasu, gdy objął Pan stanowisko dyrektora?

J.K.: Przede wszystkim inwestycje, ale i postawienie na jakość. Przez ten czas na inwestycje wydaliśmy około 20 milionów złotych. Pieniądze pozyskujemy z każdego możliwego źródła i inwestujemy je w rozwój placówki. Gdy obejmowałem stanowisko w 2015 roku,  mieliśmy stare, zdezelowane karetki pogotowia, dziś mamy nowoczesne, w pełni wyposażone pojazdy. Wyremontowaliśmy gabinety w Przychodni Specjalistycznej, pojawiła się winda, przed budynkiem Przychodni została położona kostka, rozbudowaliśmy parking przy szpitalu. Doskonale pamiętamy, jak wyglądało położnictwo. Dziś jest na bardzo wysokim poziomie. Swoje oblicze zmienia ginekologia, a za chwilę oddamy do użytku SOR. Dokupiliśmy bardzo dużo sprzętu na blok operacyjny i inne oddziały. W każdej sali jest pojemnik z płynem dezynfekcyjnym. Szkolimy personel średni. To wszystko w ciągu ostatnich trzech, czterech lat. Myślę, że każdy, kto kiedyś miał do czynienia z Nowodworskim Centrum Medycznym i teraz, widzi zaistniałe zmiany.

 P.K.: Mówi Pan o staraniach o pozyskanie pieniędzy z niestandardowych źródeł. Jeden z radnych twierdzi, iż miasto zwalnia wybrane firmy z lokalnego podatku. Pan nie starał się o takie zwolnienia?

J.K.: Są to plotki tworzone na użytek kampanii wyborczej. Współpraca z burmistrzem Jackiem Kowalskim układa się bardzo dobrze. Miasto z zasady nikogo z podatku nie zwalniało, nie zwolniło też nas, chociaż z takim wnioskiem występowaliśmy. Nie mam jednak o to żalu, gdyż cały podatek, jaki wpływa do budżetu miasta ze szpitala, to ok. 85 tysięcy, a my w ramach pomocy otrzymaliśmy od miasta Nowy Dwór Mazowiecki ćwierć miliona złotych. To znacznie więcej niż płacony podatek i dla nas korzystniejsze.

P.K.: Bardzo dziękuję za rozmowę.

Już wkrótce tu bedą przyjmowani pacjenci SOR-u.

Nowoczesna ginekologia służy już pacjentkom.

Comments

comments

1 komentarz

  1. Tomasz odpowiedz

    Wyczyścimy Polskę ze smogu i z nieuczciwych polityków!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *