Facebook

WYWIAD TYGODNIKA. Aktywna mama, która nie boi się wyzwań

2021-05-12 2:21:26

30-letnia mama dwójki dzieci została wybrana Najaktywniejszą Liderką na Mazowszu. O tym, jak tego dokonała, skąd czerpie siłę i energię i jak udaje jej się wszystko pogodzić rozmawiamy z Aleksandrą Ziółek z Ruszkowa

Proszę opowiedz nam kilka słów o sobie, czym się zajmujesz?

Jestem 30-letnią, szczęśliwą mamą dwójki dzieci, 3,5-letniego Przemysława i rocznej Marianny, mam wspierającego męża. Pochodzę z Ruszkowa, małej miejscowości w gminie Nasielsk. Na czas studiów przeprowadziłam się do Warszawy, więc miałam krótką przerwę w codziennym mieszkaniu w Ruszkowie. Po ślubie, wspólnie z mężem wybudowaliśmy dom i przeprowadziliśmy się do mojej rodzinnej miejscowości. Mój mąż jest napływowy, jest rodowitym Warmiakiem. Przeprowadził się na Mazowsze z okolic Lidzbarka Warmińskiego. Co ciekawe, mieszkamy w naszym domu dopiero 4 lata, a już na tyle zdobył zaufanie mieszkańców, że został wybrany na sołtysa. Z wykształcenia jestem magistrem inżynierem gospodarki przestrzennej, którą ukończyłam w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Zawodowo pracuję w firmie w Nowym Dworze Mazowieckim, ponadto współpracuję z redakcją Życia Nasielska.

Jak to się stało, że w ubiegłym roku zostałaś wybrana Najaktywniejszą Liderką Wiejską na Mazowszu?

To był długi proces. Od wielu lat w Ruszkowie niewiele się działo. Mieszkańcy żyli swoim życiem, nie integrowali się, nie było takiej iskry, która zapoczątkowała by jakiekolwiek zmiany. Do czasu, gdy ponad 2 lata temu pojawił się pomysł założenia Koła Gospodyń Wiejskich. Stwierdziłam, że to bardzo dobry pomysł, ale również dobry czas i dla mnie i dla samej wsi, aby trochę ją zaktywizować. Założyłyśmy więc Koło Gospodyń Wiejskich „Optymiści z klasą” w Ruszkowie, w którym od samego początku jestem w zarządzie. Po zarejestrowaniu Koła i przeanalizowaniu naszych potrzeb, obraliśmy sobie cele, które z czasem sukcesywnie realizowaliśmy. Mamy w Ruszkowie wybudowaną 30 lat temu Świetlicę Wiejską. Kiedyś w latach swojej świetności, to było miejsce imprez, spotkań i integracji mieszkańców. Budowano ją z resztą bardzo społecznie, bo ktoś dał drewno, ktoś inny beton i wiele osób angażowało się, aby ta świetlica powstała. Nawet moją 18-stkę urządzaliśmy właśnie tam! Ale kiedy wyjechałam na studia, świetlica zaczęła zamierać. Koło Gospodyń odświeżyło ten budynek i przywróciło do niego życie. Razem z sołtysami z sąsiednich miejscowości mamy cel, żeby ją doprowadzić do stanu na wysokim poziomie. W świetlicy nie było nawet łazienki, a dzięki staraniom mojego męża teraz tam jest. Dodaliśmy swoje dekoracje, kwiaty… tak żeby było przyjemnie się spotkać i spędzać wspólnie czas. Pierwszymi naszymi działaniami jako Koło, była organizacja Dnia Dziecka dla dzieci członków, dzięki czemu lepiej się poznaliśmy. To jest niesamowite, że „poznaliśmy się”, pomimo tego, że mieszkaliśmy tutaj od tylu lat! Tak naprawdę z wieloma członkami Koła z okolicznych miejscowości znaliśmy się tylko z widzenia. I dzięki tym spotkaniom poznajemy się dalej. Pozytywne reakcje na nasze pierwsze działania, zmotywowały nas do dalszych aktywności. Edukacja i kultura są dla nas niezwykle ważnym aspektem. Organizujemy warsztaty rękodzieła, m.in. las w słoiku, makrama, ceramika, warsztaty zielarskie. Organizując warsztaty coachingowe dla kobiet chcemy zainspirować kobiety do działania i pobudzić w nich przedsiębiorczość. Dbając o aktywność fizyczną organizujemy zajęcia zumby, wycieczki rowerowe oraz spływ kajakowy. Nasze działania skierowane są także do młodzieży, dla których przygotowaliśmy ofertę warsztatów m. in. pirografii oraz spotkania z planszówkami. Mając na celu aktywizację najmłodszego pokolenia organizujemy konkursy plastyczne m. in. dotyczący bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Pamiętamy również o seniorach. Wykonane przez młodzież karty świąteczne przekazaliśmy podopiecznym Domu Seniora. Ponadto, pomagamy potrzebującym poprzez organizację zbiórek charytatywnych, m.in. dla podopiecznych Domu Samotnej Matki i Dziecka. Dbamy również o zachowanie wartości tradycyjnych poprzez wykonanie palm wielkanocnych, wieńca dożynkowego, kart i stroików świątecznych.  Pandemia pokrzyżowała wiele planów ale też stała się inspiracją do zastosowania nowych rozwiązań , m. in. warsztatów wykonywania wieńca bożonarodzeniowego w formie online. Realizując projekty współpracujemy z Urzędem Miejskim w Nasielsku, Nasielskim Ośrodkiem Kultury, Parafią w Cieksynie, Redakcją „Życia Nasielska” oraz lokalnymi przedsiębiorcami.

A jakie są twoje największe pasje? Czy przekładasz je na działania Koła?

Staram się przekazać swoim dzieciom, że pasja jest bardzo istotna, bo może nas uspokoić i oderwać głowę od naszych codzienności. Taką moją pasją jest wizaż. Cieszę się, że mogę przyczynić się do zadowolenia kobiet, do budowania ich pewności siebie, do takich zmian, które czasem są kobietom potrzebne. Lubię to robić, jestem dokładna w tym co robię i mnie to odstresowuje. Makijaż powinien podkreślać urodę i to staram się pokazać za każdym razem. Drugim zajęciem, który mnie pochłania to… projektowanie mojego ogrodu, a więc mocno spełniam się zawodowo (śmiech). Mamy przy domu dość dużą działkę, więc pole do manewru jest spore, żeby to ładnie ukształtować. Czytam o roślinach, ich charakterystyce, o tym gdzie powinno się je sadzić, na jakiej glebie, w jakich warunkach… i to mi trochę zaprząta teraz głowę. Ach! I jeszcze rękodzieło! Bardzo lubię pleść makramy. I tego nauczyłam się na warsztatach zorganizowanych przez nasze Koło Gospodyń Wiejskich. Tematem makramy interesowałam się już od dawna. Bardzo podobały mi się wyplecione torby, kwietniki. Dlatego też to był mój cel, żeby takie warsztaty zorganizować i nauczyć siebie oraz inne kobiety jak wykonać ciekawe rzeczy tylko ze sznurka.

Co było twoim osobistym bodźcem do tego, aby zacząć aktywnie i społecznie działać dla swojej małej ojczyzny?

Pierwszym takim bodźcem do aktywizacji był konkurs ogłoszony przez Nasielski Ośrodek Kultury „Mam patent na kulturę” w 2019 r. To był konkurs organizowany właśnie dla organizacji pozarządowych na jakiś ciekawy projekt dla mieszkańców. Stwierdziłam, że to jest nasza szansa! Wymyśliłam i koordynowałam projekt „Naturalnie”, to był cykl warsztatów dla kobiet mieszkających na terenie gminy Nasielsk. Dla mnie było to ważne, że to były warsztaty dla kobiet – pomimo tego, że słyszałam głosy „czemu też nie dla facetów?”. Mimo tego, że panowie też są w naszym Kole – chciałam skupić się na kobietach, które są zajęte domem, wychowywaniem dzieci i ich pasje i zainteresowanie są gdzieś daleko, daleko w tyle. Chciałam, żeby one oderwały się od życia codziennego i też miały okazję spotkać się i czegoś ciekawego nauczyć. W ofercie warsztatowej były warsztaty wykonywania lasu w słoiku, warsztaty zielarskie oraz warsztaty coachingowe. Warsztaty cieszyły się bardzo dużym zainteresowaniem i spotkałam się bardzo miłymi opiniami. Dzięki takiemu dużemu zainteresowaniu wiedziałam, że jest potrzeba realizowania kolejnych tego typu warsztatów. Dlatego wspomniałam, że jest to proces. Mam głowę pełną pomysłów, przeglądam różne strony internetowe gdzie są umieszczone informacje na temat konkursów ofert na realizację ciekawych projektów. Istotna dla mnie jest aktywizacja ludzi i ich integracja, aby się poznawali i wyszli z domu, spędzali wspólnie czas na rozrywce i nauce oraz nabywaniu nowych umiejętności.

Jesteście już sformalizowanym Kołem?

Tak, Koło ma osobowość prawną, działamy na podstawie ustawy o Kołach Gospodyń Wiejskich. Jak ktoś słyszy „koło gospodyń wiejskich” to od razu przed oczami ma starsze panie, które piją kawkę, jedzą ciasto i tyle. Dla mnie KGW to organizacja pozarządowa, która może wpływać na życie społeczne ludzi, zmieniać je, dążąc do rozwoju mieszkańców oraz propagowania ważnych idei. Dzięki działalności w Kole bardzo dużo się nauczyłam i wciąż się uczę. To w naszym Kole koordynuję realizację wielu projektów dla członków KGW i mieszkańców gminy Nasielsk, piszę oferty na dofinansowanie projektów, rozliczam przyznane dofinansowania, przygotowuję grafiki promujące projekty, współpracuję z urzędami i instytucjami. Ponadto planując i realizując projekty działam z koleżankami z Zarządu, co uczy mnie kultury współpracy oraz asertywności. W naszym Kole jest spory przekrój wiekowy, ja akurat jestem najmłodsza, ale najstarsza moja koleżanka ma 70 lat. Najwięcej kobiet jest w przedziale wiekowym ok. 40 lat. Będę podkreślać, że pracują z nami również panowie.

Jaka była twoja droga do tego, aby zostać wybraną Najaktywniejszą Liderką na Mazowszu?

W ramach mojej pracy w Kole współpracuję także z Wydziałem Administracji Urzędu Miejskiego w Nasielsku, m.in. z panią Martą Czarniecką, która wie że działam i jestem aktywna. Zaproponowała mi, że może mnie zgłosi do tego konkursu. Nie nastawiałam się na jakiekolwiek nawet wyróżnienie, ale zdawałam sobie sprawę z tego, że przecież też jestem bardzo aktywną osobą. Po tym oficjalnym zgłoszeniu zostałam zaproszona do Warszawy na II etap, gdzie oceniała mnie komisja i miałam wrażenie, że na tej rozmowie dobrze się zaprezentowałam. Komisja zadawała pytania odnośnie mojej działalności, moich planów, tego po co i jak działam? Na koniec był test wiedzy ogólnej o Mazowszu i Unii Europejskiej. Następnie otrzymałam zaproszenie na oficjalną galę, podczas której dowiedziałam się, że… wygrałam! Bardzo pozytywne odczucia, duże zaskoczenie i ogromne wyróżnienie. Oczywiście, to też motywacja aby działać dalej, nie tylko na terenie gminy Nasielsk, ale może i gdzieś dalej.

Z jakimi reakcjami mieszkańców spotykałaś się na początku zawiązując Koło? Od początku dostałaś kredyt zaufania, czy zdarzali się malkontenci?

Tak, oczywiście były głosy na początku „a po co to? I tak nie będziecie miały na to czasu”. Ale trwamy dalej! Działanie na rzecz Koła oczywiście wymaga dużo czasu oraz wysiłku. Istotne było zbadanie i zdiagnozowanie potrzeb członków Koła. Nie było to łatwe, gdyż nie umieli oni skonkretyzować swoich pomysłów. Chcieli by coś się działo, ale trudno im było powiedzieć co to miało by być. Dzięki dogłębnej analizie sytuacji, mogłam postawić racjonalne cele i sukcesywnie je realizować. Te plany nie mogły być oderwane od rzeczywistości, musiały być przemyślane i rozmieszczone w czasie. Realizacja każdego projektu daje mi bardzo dużo satysfakcji i daje olbrzymią motywację do dalszego działania. Cieszę się, że członkowie wychodzą również ze swoją inicjatywą, że proponują nowe rozwiązania i pomysły. Widzę, że z przyjemnością biorą udział w proponowanych aktywnościach i nie kryją zadowolenia. 

Plany na najbliższe kilka miesięcy, co tak mocno utkwiło ci w głowie, co postanowisz zrealizować w najbliższym czasie?

W tym roku na pewno są to dalsze działania w Kole, zdobycie kolejnych funduszy na realizację moich pomysłów… Zobaczymy na ile pozwoli nam też pandemia. Już niedługo zaczynamy realizację kolejnej akcji, tym razem dotyczącej pomocy pszczołom. Będziemy sadzić drzewa, siać rabaty kwiatów miododajnych, organizować warsztaty dla dorosłych i dla dzieci. W dalszych planach chciałabym zadbać również o bezpieczeństwo mieszkańców Ruszkowa, bo mieszkamy przy ruchliwej drodze wojewódzkiej. Chodzi mi o stworzenie wioski tematycznej nakierunkowanej na bezpieczeństwo drogowe, uważam że ta wieś jest często pomijana w planach, a my nie mamy nawet chodnika.

Z czego jesteś najbardziej dumna? Co jest takim twoim „dzieckiem”, którym chciałabyś się pochwalić?

Jestem dumna z tego, że mieszkańcy Ruszkowa oraz okolicznych miejscowości dzięki m. in. moim działaniom chcieli coś zrobić razem, wyjść ze swojej strefy komfortu i spróbować czegoś nowego. Naprawdę nie jest łatwo przekonać ludzi, by wyszli z domu, aby się zjednoczyli, aby mieli wspólny cel i chcieli go realizować. W czasach gdy z reguły ludzie są wciąż w biegu, życie kręci się wokół pracy i domu, cieszę się że nasi członkowie znajdują energię i chęć na wspólne aktywności. Widzę, że tego potrzebują. Niestety, przez obostrzenia nasz wspólny kontakt bezpośredni był utrudniony, dlatego też nie możemy się doczekać aż w końcu się spotkamy i będziemy mogli wrócić do działania.

Idziesz wielotorowo i widać, że masz wizję. Zawsze byłaś taka aktywna i pełna energii do działania? Skąd u ciebie pojawiło się to zainteresowanie społecznymi sprawami?

Już jak miałam 18 lat to byłam wolontariuszką w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej w Nasielsku i chciałam w jakimś stopniu pomagać ludziom. Jeździłam z siostrą do dzieci pomagać im w nauce czy spędzać z nimi czas, starałam się zrodzić w nich nowe pasje. I też od 18. roku życia jestem honorowym krwiodawcą, co prawda mam chwilową przerwę, bo karmię piersią, ale już niedługo znów będę mogła oddawać krew. Mój tata również jest honorowym krwiodawcą i odkąd pamiętam, to zawsze chciałam to robić, jak on. Chciałabym również w przyszłości zorganizować taką akcję krwiodawstwa u nas, w Kole. Czekam również na swojego „bliźniaka”, ponieważ jestem zarejestrowana jako dawca szpiku w DKMS-ie. Oczywiście trochę się boję, ale nie mogę się doczekać, aż będę mogła komuś podarować zdrowie, a nawet życie.

Masz dwójkę małych dzieci, a mimo to działasz bardzo aktywnie i planujesz wrócić do pracy, jak to pogodzisz?

Mam męża, który mnie wspiera i dzieli ze mną obowiązki. Ponadto, potrafię dobrze zarządzać swoim czasem. Chociaż tak naprawdę czas twórczy mam dla siebie dopiero w nocy, jak dzieci pójdą spać. Chciałabym tę pasję społeczną przekazać dzieciom. Pokazać im, że warto działać nie tylko dla siebie, ale też dla innych ludzi. Taka praca  również może dawać satysfakcję i zadowolenie. Bardzo chciałabym, aby były one ze mnie dumne. Moja mama też przez 9 lat działała społecznie, w Radzie Rodziców, organizowała festyny, szukała dofinansowań, starała się umilać czas uczniom podczas roku szkolnego. Mam nadzieję, że dzięki wsparciu mojej rodziny pogodzę życie rodzinne, zawodowe z pracą społeczną i będą mogła się wciąż w tym realizować.

Widzę, że po rodzicach odziedziczyłaś same najlepsze cechy!

A dziękuję! Najważniejsze to to, aby się chciało!

Życzę powodzenia i dziękuję za rozmowę.

Ewa Gruszka

 

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *