Facebook

WYWIAD. Czas odczarować taniec przy rurce

2022-08-03 8:25:48

Od pewnego czasu coraz większą popularność zdobywa forma aktywności fizycznej wykorzystująca zarówno taniec, jak i elementy gimnastyki zwana Pole Dance. Również w Nowym Dworze można uprawiać tę dyscyplinę z korzyścią dla własnego zdrowia, co udowadnia nam podczas rozmowy Alicja Czytrzyńska, właścicielka Flow Pole Dance Studio


Małgorzata Mianowicz: Alicjo, podziel się z nami historią samej dyscypliny. Większości z nas taniec na rurce zapewne kojarzy się z nocnymi klubami, ale wiem, że historia jest inna.
Alicja Czytrzyńska: Wiem, że sam taniec przy rurce kojarzy się z klubami Go-Go, ale jak sama zauważyłaś wcale się nie z nich nie wywodzi. W ten sposób już w dalekiej przeszłości to Hindusi ćwiczyli na palach przytwierdzonych linami bądź wkopanymi w ziemię. I to właśnie głównie mężczyźni byli prekursorami tego sportu, kiedy wykonywali typowe ćwiczenia siłowe. Później zaczęto wprowadzać do tego choreografię i prym w uprawianiu Pole Dance zaczęły wieźć kobiety.

MM: Czy istnieją jakieś podziały w tej dyscyplinie? Można rozróżnić jakieś style? AC: Jak najbardziej. Tą najprostszą formą jest właśnie Pole Sport, czyli styl siłowy z naciskiem na dynamikę wykonywania ćwiczeń, jest Pole Art, gdzie już dokłada się do ćwiczeń elementy tańca, tworzy się choreografię i ćwiczenia zaczynają wyglądać jak pewien pokaz. No i jest ta najbardziej widowiskowa część, czyli Pole Exotic, gdzie całość występu jest już pewnego rodzaju spektaklem, który wykonywany jest w specjalnych wysokich butach, nazywanych przez nas „szklankami”, gdyż przeważnie mają przezroczyste platformy i obcasy.

MM: Patrząc na te buty mam wrażenie, że nie da się w nich nawet chodzić, a Ty mówisz o tańcu?
AC: Powiem szczerze, że nasze obuwie jest naprawdę stabilne. To właśnie w butach wykonywane są najbardziej dynamiczne części ćwiczeń. My to traktujemy jak ćwiczenia cardio na siłowni. Po godzinie na uczestniczkach nie ma suchej nitki. Mało tego, wysoki obcas powoduje, że cała sylwetka wygląda lepiej. Wysmukla się, wydłuża, co zmienia obraz własnej figury i pozwala nabrać pewności siebie. Stąd jak widzisz w sali do ćwiczeń są lustra, byśmy mogły obserwować własne ciała podczas ćwiczeń.

MM: Do tego dochodzą dość skąpe stroje. Czy taki jest wymóg, czy to raczej sprawa indywidualna?
AC: Raczej to wymóg tego sportu. Im więcej ciała jest odsłoniętego, tym lepszą mamy przyczepność do rurki. Nie zsuwamy się z niej. Czyli można powiedzieć, że im więcej gołej skóry, tym lepiej, skuteczniej wykonuje się ćwiczenia.

MM: Kto tak naprawdę może uprawiać tą dyscyplinę sportu?
AC: Tak naprawdę każdy. Pole Dance trochę cierpi na stereotypach, że tylko silne i szczupłe osoby mogą go uprawiać. Jedyne przeciwwskazania jakie istnieją są typowo medyczne. Nie ważny jest ani wiek ani kondycja, którą reprezentuje dana osoba. Najstarsza zawodniczka na świecie ma prawie 90 lat, a zaczęła ćwiczyć mając osiemdziesiąt. Wszystkiego można się nauczyć. Dlatego zaczynamy od grupy podstawowej i po jakimś czasie przechodzimy dalej do średnio i w pełni zaawansowanej. Muszę podkreślić, że jest to sport dość kontuzyjny, grożą nam siniaki, naciągnięcia mięśni, a odciski na dłoniach to codzienność. Wszystko też zależy od intensywności i częstotliwości wykonywania ćwiczeń.

MM: Jak wyglądają takie typowe pojedyncze zajęcia?
AC: Zawsze dzielę każde zajęcia na trzy części. Zaczynamy od rozgrzewki, podczas której przygotowujemy ciało do wysiłku. Najdłuższa część główna to nauka poszczególnych figur, a dla zaawansowanych trudniejsze układy tzw. combo, gdzie łączymy kilka figur w jedno ćwiczenie. Na zakończenie wszystkich zajęć jest część z ćwiczeniami rozciągającymi. Na każde zajęcia mam przygotowany plan i wiem, które partię mięśni będziemy najbardziej wykorzystywać. Dlatego pod te partie prowadzimy rozgrzewkę, a na zakończenie dokładnie je rozciągamy. Wszystkie zajęcia odbywają się przy muzyce.

MM: Z tego co wiem, byłaś pierwszą instruktorką w Nowym Dworze, która zaczęła prowadzić zajęcia z Pole Dance. Jak to się u Ciebie zaczęło?
AC: Ja zdawałam swój kurs instruktorski w Lublinie kilka lat temu. Przed samymi egzaminami ponad miesiąc przygotowywałam się teoretycznie ze specjalnego podręcznika. Następnie przez cały weekend odbywały się egzaminy. Najpierw teoretyczny np. anatomii i innych zagadnień. Następnie była część praktyczna, gdzie musiałam wykazać się wiedzą, że będę umiała samodzielnie poprowadzić zajęcia. Mnie się udało, a wcale to nie było proste, bo wiele osób odpadło na egzaminach. Później zaczęłam prowadzić już samodzielnie zajęcia w jednym z klubów w mieście aż przyszedł czas na otwarcie własnego studia. Cały czas się szkolę, uczestniczę w zajęciach dla instruktorów, a przede wszystkim prowadzę zajęcia, które pozwalają mi nabierać coraz to nowych doświadczeń.

MM: W jaki sposób odczarować ten sport, żeby nie kojarzył się dwuznacznie?
AC: Pole Dance to przede wszystkim alternatywa dla tych, którzy nie lubią ćwiczyć na siłowni, uprawiać fitness czy biegać. Należy uznać go jako każdy inny rodzaj aktywności fizycznej, która naszemu organizmowi przynosi korzyści w postaci wzmocnienia mięśni, pozwala czuć się dobrze, uelastycznić nasze ciało. Mało tego. W roku 2017 Pole Dance został uznany za dyscyplinę sportową i ma szansę pojawić się w przyszłości na olimpiadzie. To chyba wystarczający argument, że Pole Dance jest sportem i nie należy się go bać czy źle oceniać.
MM: Mam nadzieje, że tymi słowami przekonasz kilka niezdecydowanych osób, by odważyły się spróbować. Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę Ci sukcesów.

M. Mianowicz
fot.: archiwum prywatne

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

TOiOWO NAUKOWO

Roboty i emocje

  Adepci Robotycznej Szkoły Aktorskiej świetnie czują się w każdym reper…

Wrzesień w Koperniku

Cywilizacja algorytmów na Festiwalu Przemiany. Plenerowy koncert muzyki elektron…

MACHINA SAPIENS - wystawa festiwalu Prze…

Sztuczna inteligencja w coraz większym stopniu wkracza w nasze życie. Powoli – l…