Facebook

Wyrok: Niewinny!

2016-01-08 3:23:21

Trzy miesiące spędził w areszcie, a po powrocie z „wakacji” – jak sam ironicznie nazywa to miejsce odosobnienia – nie usunął się w cień i wrócił do pracy. W grudniu 2015 r. zapadł wyrok w głośnej sprawie Marka Karpowicza, redaktora portalu Nowodworski24

15 lutego 2013 roku podczas sesji rady powiatu nowodworskiego w Nowym Dworze Mazowieckim funkcjonariusze wydziału kryminalnego zatrzymali reportera portalu Nowodworski24 Marka Karpowicza. W niedzielę 17 lutego prokurator przedstawił zatrzymanemu 7 zarzutów w tym nielegalnego posiadania amunicji czy prezentowania intymnych zdjęć mieszkańca Nowego Dworu Mazowieckiego innym osobom.

W poniedziałek 18 lutego sąd rejonowy w Nowym Dworze Mazowieckim przychylił się do wniosku prokuratury i zastosował wobec zatrzymanego reportera areszt tymczasowy na okres 3 miesięcy. Prokurator przesłuchał dziesiątki świadków i wykonał wiele czynności procesowych. Zatrzymany został poddany badaniom przez biegłych psychiatrów i seksuologów. Jeden z zarzucanych czynów mówił o próbie gwałtu. Po przedłużeniu aresztu i wątpliwej jakości materiale dowodowym zebranym przez pół roku, sąd nie zgodził się na dalsze izolowanie podejrzanego.

 

„Nie znam Karpowicza…”

Marek Karpowicz wrócił i od razu zaczął kontynuowanie pracy zawodowej. Od początku śledztwa nie przyznawał się do stawianych mu zarzutów i na każdy z czynów składał obszerne zeznania. Z 7 postawionych mu zarzutów prokurator do sądu skierował akt oskarżenia okrojony do 5. Z dwóch zarzutów już w toku śledztwa ujawniono, że podejrzany zarzucanych mu czynów nie mógł dokonać. Osoba wskazana przez jednego ze świadków jako rzekoma poszkodowana przez redaktora zeznała, że w ogóle nie zna Marka Karpowicza i nigdy nie miała z nim kontaktu.

W sądzie na pierwszej rozprawie sąd umorzył jeden z zarzutów, jaki był stawiany oskarżonemu. Sąd z urzędu też utajnił przebieg procesu. Wiemy, że wśród świadków, którzy składali zeznania przed sądem byli min. druhowie z Ochotniczej Straży Pożarnej w Nowym Dworze Mazowieckim. Biegli z zakresu informatyki dokonali analizy zabezpieczonych od Marka Karpowicza komputerów i dysków zewnętrznych. Na zabezpieczonych urządzeniach nie znaleziono plików stanowiących naruszenie prawa.

 

Z Nowego Dworu do Warszawy

Po kilku miesiącach procesu, przesłuchaniu biegłych, którzy badali oskarżonego, prokurator zawnioskował o karę 2,5 roku pozbawienia wolności. Sąd wydał wyrok, w którym z dwóch zarzutów – m.in. dotyczących prezentowania nagiego wizerunku jednego z członków OSP w Nowym Dworze Mazowieckim innym strażakom – uniewinnił oskarżonego.

Sąd zmienił również zarzut z usiłowania gwałtu na naruszenie nietykalności cielesnej. Za prezentowanie jednemu ze swoich współpracowników nagiego zdjęcia jednego ze strażaków skazał Karpowicza łącznie na karę 7 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania kary na okres 2 lat. Sąd wydał również postanowienie o zwrocie oskarżonemu zabezpieczonego sprzętu komputerowego.

Marek Karpowicz nie zgodził się z wyrokiem sądu pierwszej instancji i odwołał się od zasądzonego wyroku do sądu okręgowego w Warszawie. Apelacji od wyroku nie złożyła prokuratura rejonowa.

 

„Wiedziałem, że sprawiedliwość zwycięży”

22 grudnia w Sądzie Okręgowym Warszawa – Praga odbyła się rozprawa apelacyjna. Prokurator z Prokuratury Okręgowej domagał się utrzymania w mocy zasądzonego w Nowym Dworze Mazowieckim wyroku. Oskarżony, jak i obrona, wnosili o uniewinnienie.  Sąd w swoim postanowieniu, które automatycznie się uprawomocniło, wykazał, że oskarżony Marek Karpowicz nie dopuścił się naruszenia nietykalności cielesnej i uniewinnił go od stawianych mu zarzutów. Umorzył również postępowanie w sprawie prezentowania innym osobom, intymnego wizerunku strażaka.

Co na to wszystko sam zainteresowany?

– Nie będę komentować pobudek, dla których pewne osoby złożyły zeznania. Widać było zaangażowanie pewnych środowisk, w tym również niektórych mediów. Dziś po tym wszystkim wiem, że są sytuacje, w których nie ma co być łagodnym i ugodowym, bo to nie tędy droga. „Jak nie ty ich, to oni ciebie” i to się sprawdziło. Od początku wiedziałem, że sprawiedliwość zwycięży i dlatego też ku zdumieniu wielu osób po moim powrocie z „wakacji” nie usunąłem się w cień, a działałem dalej i robiłem swoje. Zdawałem sobie sprawę, że uniewinnienie mnie tu w Nowym Dworze będzie policzkiem dla tutejszego wymiaru sprawiedliwości i innych zaangażowanych tak mocno w tę sprawę. Z wyroku oczywiście, że się cieszę, inny

 

Podobne artykuły

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *