Facebook

„Wspólny bilet” wraca jak bumerang

2017-10-18 1:31:59

Kilka lat temu radna Agnieszka Kubiak-Falęcka zainicjowała akcję „Wspólnie dla Wspólnego Biletu”. Temat ten wielokrotnie był poruszany na sesjach rady miejskiej, ale – bezskutecznie. Dzisiaj jednak powraca.

Zatłoczone pociągi to codzienność. Pełne są nie tylko składy jadące z Działdowa czy Ciechanowa, ale również te, zaczynające bieg w Modlinie, czyli w kierunku Lotniska Chopina. Koszty przejazdu do Warszawy i poruszania się po niej, nie są niskie. Dlatego radna Agnieszka Kubiak-Falęcka kilka lat temu zainicjowała akcję „Wspólnie dla Wspólnego Biletu”. Wszystko po to, by mieszkańcy mogli zaoszczędzić.

Nowodworzanie dojeżdżają do pracy, warszawskich szkół czy na uczelnie wyższe. Władza nie widzi jednak tego, że wspólny bilet jest potrzebny. Podczas styczniowej sesji rady miejskiej w 2015 roku, przewodniczący rady miejskiej – Krzysztof Bisialski powiedział, że mamy już tyle sklepów, basen, obiekty sportowe, że naprawdę nowodworzanie nie muszą wyjeżdżać z miasta.

– A jeśli chodzi o pracę, to jest grono ludzi, którzy do pracy jeżdżą z naszej stacji, ale nie wiem, ile jest tych osób, żeby fundować im bilety. W danym roku będzie jeździć 100 osób – no może 200 osób. A my zapłacimy miliony – mówił Bisialski.

Przewodniczący nie zauważył chociażby tego, że w Nowym Dworze nie ma uczelni wyższych. Również wielu licealistów, czy uczniów szkół technicznych dojeżdża, by kształcić się w warszawskich placówkach. Koszty wprowadzenia Warszawskiej Karty Miejskiej szacuje się na około 4-5 milionów złotych rocznie.

– Za te 4 miliony złotych można naprawdę dużo zrobić w mieście. Jeśli ktoś sobie jedzie na kulturalne wycieczki, to niech sobie jedzie. Jeżeli ktoś jedzie do pracy, to ma w tej pracy zarobić na podróż. W Warszawie nie zarabia się 1500 czy 1600 zł, bo by tam nikt nie jeździł do pracy – mówił nie znający realiów Krzysztof Bisialski.

Do sprawy odniósł się też wtedy burmistrz, Jacek Kowalski. – Gdybyśmy chcieli robić wszystko, czego mieszkańcy chcą, to tego budżetu by na pewno nie starczyło – podkreślił.

Temat powrócił za sprawą naszego Czytelnika, który dojeżdża do pracy, do jednej z warszawskich firm.

– Pociągi są dzień w dzień zapchane. Nawet te, które jeżdżą podwójnymi składami. Nie ma więc opcji, że pociągami jeździ tylko 100, czy 200 osób – informuje 26-letni Marcin, mieszkaniec Nowego Dworu.

Sprawdziliśmy, ile miejsc mają poszczególne składy. Z informacji, jakie przekazała naszej redakcji Donata Nowakowska – rzecznik prasowy Kolei Mazowieckich wynika, że pociągi piętrowe kursują w zestawieniu po 4 wagony, co daje 995 miejsc siedzących i stojących. W tym zestawieniu pociągi kursują cały czas.

Pociągi typu „Elf”, czyli te jeżdżące na trasie Modlin – Warszawa Lotnisko-Chopina kursują w zestawieniu dwóch jednostek, co daje łącznie 846 miejsc stojących i siedzących.

Ostatnim typem pociągów, które jeżdżą z Działdowa, Ciechanowa i Nasielska przez Modlin i Nowy Dwór Mazowiecki, są pociągi EN57AL, które tylko w godzinach szczytu kursują po 2 jednostki, co daje 918 miejsc. Poza godzinami szczytu, pociągi jeżdżą pojedynczo, co daje 459 miejsc.

Za godziny szczytu uznaje się czas między godzinami 6:00 – 9:00 oraz 15:00 – 18:00.

Jaki z tego wniosek? Poranny pociąg zaczynający bieg w Modlinie, w momencie kiedy odjeżdża z peronu w Nowym Dworze Mazowieckim, jest już tak pełen, że ludzie czuć się mogą jak przysłowiowe „sardynki w puszce”. Okazuje się więc, że jednym kursem jeździ około 900 osób. Obecnie w relacji Modlin – Lotnisko Chopina kursuje 1 pociąg w godzinie. Koleje Mazowieckie nie wykluczają jednak tego, że w momencie kiedy wybudowana zostanie stacja kolejowa w porcie lotniczym Warszawa – Modlin, ilość pociągów zostanie zwiększona.

Oczywiście trzeba brać również pod uwagę fakt, że tymi pociągami jeżdżą też użytkownicy nowodworskiego lotniska. Ale czy jest ich aż tak wielu?

O tym, że mieszkańcy wybierają komunikację kolejową, świadczy również ilość samochodów stojących na skarpie przy stacji w Modlinie oraz na terenie starego dworca PKS w Nowym Dworze Mazowieckim.

Zapytaliśmy Koleje Mazowieckie o ilość sprzedawanych biletów jednorazowych i miesięcznych w kasach w Modlinie i Nowym Dworze Mazowieckim. Niestety jest to objęte tajemnicą przedsiębiorstwa.

Może rzeczywiście władza powinna wziąć pod uwagę głos mieszkańców i w końcu wprowadzić tak długo oczekiwany przez nich wspólny bilet.

red.

Comments

comments

2 komentarze

  1. drwoland odpowiedz

    Przykładem działań radnego Bisialskiego są góry doliny na ulicy kolejowej przy kładce w Modlinie których nie potrafią zlikwidować najtęższe umysły WND. ponieważ Panowie nie jeżdżą pociągami i dlatego mają w ,,głebokim” poważaniu wszystkich klientów Koleji Mazowieckich. Panie Bisialski przejdź Pan się dla zdrowia ten kawałek w stronę stacji to od Pana niedaleko nie zmęczy się Pan a może zobaczy Pan prawdziwe oblicze swojego Modlina. Panie Kowalski zamiast jeździć samochodem do kościoła przejdź Pan się piechotą to sami zobaczycie ten ,,wasz” krajobraz rodem z Kalkuty albo innego miasta III Świata. Procenty udziału w lotnisku chyba w głowie zawróciły bo wszyscy którzy idą na Górkę muszą się najpierw wytaplać w błocie.Po co frezować piach 2 razy w roku jak po dwóch tygodniach już są doły po kolana , ale przecież Panowie tam nie chodzą pamiętajcie że to tylko jacyś głupi wyborcy.

  2. Nowodworzanian odpowiedz

    Pan Bisialski to znany malkontent wobec ludzi z Nowego Dworu. Jego bardziej interesuje rodzima Górka a ostatnio – Twierdza. A może byśmy w najblizszych wyborach juz temu Panu podziekowali? Tak się dla nas „natrudził”, ze chyba pora na odpoczynek…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *