Facebook

NOWY DWÓR MAZ. Ul. Legionów 18 – pięknie, ale tylko od ulicy

2020-10-15 7:20:40

Do niedawna budynek stojący niemal w centrum w Nowego Dworu Maz.przy ul. Legionów 18 straszył swoim wyglądem i stanem technicznym. Dzisiaj, po remoncie wyglądem nie straszy, ale mieszkańcy przedstawiają długą listę uchybień technicznych

Dostaliśmy zgłoszenie od mieszkanki bloku przy ul. Legionów 18, że po raz kolejny nie zostały zabrane śmieci. MZO opróżnia tylko kontener, natomiast pozostałe śmieci mogą leżeć miesiącami i nikt nie poczuwa się do odpowiedzialności, aby je na bieżąco usuwać. Zwłaszcza latem jest to siedlisko różnego rodzaju robactwa, a nawet szczurów. Jednak następnego dnia po zgłoszeniu sterta śmieci została w końcu zabrana. Nie jest to jednak koniec problemów trzynastu mieszkających tam rodzin.

Mieszkańcy na remont budynku czekali latami. Obskurny, z obdrapaną, poszarzałą elewacją, przeciekającym dachem, rozwalającymi się komórkami, stojący na nierównym terenie, gdzie po każdych opadach deszczu zbiera się woda pod drzwiami… Kilka tygodni temu doczekał się remontu. Elewacja jest już w reprezentacyjnym białym kolorze, dach został naprawiony, a na klatkach zrobiono dodatkowe remonty w postaci pomalowania barierek, korekty schodów, wymiany wykładziny czy wstawionych nowych okna.

Niestety, mieszkańcy mają wiele zastrzeżeń co do pracy ekipy budowlanej, która poremontowe śmieci zostawiła pod płotem i do tej pory nie zostały one zabrane. Prace zostały wykonywane szybko, niestarannie, co widać z resztą po drewnianych barierkach przy schodach i samych schodach, na których niektóre stopnie zostały ścięte. Krótsze stopnie powodują, że mieszkańcy potykają się schodząc ze schodów. A dodajmy, że na klatkach nadal nie ma światła.

Dużo zastrzeżeń jest też względem strychu, gdzie nierówną podłogę mieszkańcy muszą wyrównywać starymi dywanami, do tego nierówny próg i okno w dachu, które można otworzyć tylko wchodząc na drabinę.

Największym siedliskiem „miejskiej zwierzyny” są komórki. Rozlatujące się, zbijane deskami, aby się nie rozpadły, przypominające głębokie slumsy, choć to centrum miasta. One również zdaje się nie wzbudzają zainteresowania administracji ani włodarzy. Podobnie jak nierówny teren przy bloku, gdzie w czasie deszczu zbiera się woda i bez włożenia kaloszy, wyjście z mieszkania jest niemożliwe.

Prace remontowe w tym konkretnie budynku zostały już zakończone. Sam budynek z zewnątrz wygląda już na pewno dużo lepiej niż przed remontem, jednak najważniejsze jest co, co znajduje się w środku, a tam wiele jest jednak nadal do poprawy i do uporządkowania. Również straszące wyglądem komórki są niebezpieczne dla wchodzących tam osób.

Ewa Gruszka

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *