Facebook

Uczę małego człowieka wrażliwości

2016-06-10 11:13:59

Najgorętszym okresem w jej muzycznym życiu jest zawsze przełom maja i czerwca. Dlaczego? Bo każde dziecko chce posłuchać jej piosenek. Śpiewa od ponad 30 lat i – jak sama mówi – chyba nie ma miejscowości na mapie, gdzie nie była. Według niej – marzenia się spełniają, jeśli mocno się w nie wierzy. Jej marzenie się spełniło – stała się najpopularniejszą piosenkarką dla dzieci. Rozmawiamy z Majką Jeżowską.

Tygodnik Nowodworski: Jak to się dzieje, że na Pani koncerty przychodzą i młodzi, i starsi? Co jest w piosenkach, które Pani wykonuje, że przyciągają i dorosłych, i dzieci?
Majka Jeżowska: Moje piosenki są ponadczasowe i uniwersalne. Zaczęło się niewinnie od piosenki „A ja wolę moją mamę”. Dostałam tekst od Agnieszki Osieckiej, ponieważ mój synek był malutki, postanowiłam dla niego nagrać piosenkę. To miała być jednorazowa zabawa, ale okazało się, że piosenka została wylansowana przez radiową Trójkę. Dzisiaj Trójka nie zagra żadnego mojego utworu, ale kiedyś nie było podziałów na piosenki dla dzieci czy dla dorosłych. Od publiczności zależało, jak ona ją sklasyfikuje. Na dobrą sprawę piosenka Czerwonych Gitar „Kto na ławce wyciął serce i podpisał głupiej Elce” – można powiedzieć – to piosenka dla uczniów szkoły podstawowej. A to jest piosenka o szkolnej miłości. Każdy z nas ma takie wspomnienia, tak samo każdy z nas kocha swoją mamę, dlatego piosenka „A ja wolę moją mamę” zawsze wzruszała i babcie, i mamy, i dzieci.

Czym różnią się Pani piosenki od tych pisanych i śpiewanych wyłącznie przez dzieci?
Jak mój syn dorastał, moje piosenki stawały się poważniejsze. Ja jestem osobą dorosłą, więc nie mogę śpiewać infantylnych piosenek, piosenek przedszkolnych, które są pisane z myślą o tym, by przedszkolaki je śpiewały, a nie dorosła osoba. Moje piosenki są poważne, ale przeznaczone do słuchania przez dorosłych i przez dzieci.

W tych piosenkach jest przesłanie?
Tak, one uczą. To jest taka edukacja muzyczna i rytmiczna, i trochę społeczna. Mówię w nich o szacunku do zwierząt, naszej planety, o przyjaźni, o zabawie. Nie są to natomiast piosenki o miłości, których dzisiaj jest pełno. Moje piosenki się wyróżniają właśnie tym, że są o czymś – albo o Mikołaju, albo o zimie, albo o plaży, albo o wakacjach, albo o mamie. One są tematyczne, dlatego w trakcie koncertu zawsze mogę stworzyć jakąś dramaturgię i zaproponować jakąś zabawę wokół tych piosenek. Robię to niezmiennie od 30 lat. Po tych wszystkich latach moje piosenki najlepiej znają dorośli. Dlaczego? Bo obecni 30-40-latkowie dorastali właśnie wtedy, gdy te piosenki gościły w radiu i telewizji. Oni mają największy sentyment do tych utworów. To rodzice przyprowadzają swoje dzieci na moje koncerty, śpiewają moje piosenki, co widzę ze sceny. Po koncercie przychodzą ze swoimi pociechami i robią sobie ze mną zdjęcie albo kupują płytę, więc na następnym koncercie te dzieci będą już znały moje piosenki. To właśnie jest takie międzypokoleniowe przekazywanie sztafety. Dużą rolę odgrywają tu także nauczyciele i panie w przedszkolach. Wiele wrażliwych osób pisze do mnie później e-maile albo wiadomości na facebooku, że dzięki moim piosenkom ich dzieciństwo było szczęśliwe, były one dla nich ważne, że teraz uczą swoje dzieci tych utworów. To jest najcenniejsze, co mogłam zostawić po sobie.

Czy zdarzało się, że chciała Pani o czymś zaśpiewać, a nie miała Pani takiej piosenki?
Staram się bardzo odpowiedzialnie i tematycznie wybierać utwory. Bywały przypadki, kiedy widziałam, że brakuje mi pewnych piosenek w repertuarze. Dzwoniłam więc do znajomych, którzy piszą słowa i mówiłam: „przeczytałam w gazecie o okrucieństwie dzieci wobec kotów”. Ja osobiście uwielbiam koty i nie rozumiem, jak w małym człowieku może być tyle agresji i nienawiści do bezbronnego, milutkiego, ślicznego zwierzątka. Poprzez piosenki muszę uczyć małego człowieka pewnej wrażliwości.

Jaką publicznością są dzieci?
Trudną, ponieważ bardzo szybko tracą koncentrację. Dorośli, jeśli lubią jakiegoś wokalistę, słuchają cały czas, są wpatrzeni w swojego idola. Dziecko, jak się nudzi, zacznie biegać. Mnie kosztuje dużo więcej zdrowia i wysiłku, by przykuć dziecięcą uwagę tym, co dzieje się na scenie.

Czy Pani stroje też mają zwrócić uwagę? Skąd pomysły na ubrania?
Lubię występować w przewiewnych sukienkach, bo ja się dużo na scenie ruszam. Muszą to być ubrania lekkie i kolorowe, bo taki też jest charakter moich piosenek. Takie też są, a na pewno powinny być, dzieci – radosne. Kiedy zaczynałam, było bardzo mało kolorów wokół nas, w latach 80. wszystko było szare i ponure, więc przynajmniej ja byłam na scenie kolorowa.

Rozmawiała Anna Cichocka

Podobne artykuły

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *