Facebook

Tu nie ma mordobicia

2015-06-25 12:54:10

Tygodnik Nowodworski: Kiedy rozpoczęłaś swoją przygodę z judo? Jak wspominasz początki?

Anna Tomaszewska: Na judo zaczęłam uczęszczać już w szkole podstawowej w Pomiechówku w latach `80. To były czasy, kiedy nie było jeszcze klubów komercyjnych, fitnessów, a jedyną rozrywką były dyskoteki w remizie strażackiej i restauracja Turystyczna w Pomiechówku. Ale znalazł się człowiek, który chciał podzielić się z innymi swoimi umiejętnościami i zarazić swoim hobby. Był tu Marian Szpinda, mój trener. Swój wkład mieli także Zbyszek Pietrzak i Wojtek Wróblewski.

Dużo osób uczęszczało wówczas na zajęcia z judo?

Na początku nasza grupa była spora, ale niestety to sport, którego nie można się nauczyć w dwa miesiące tak jak zumby. To długotrwały proces nauczania, dlatego też ludzie odchodzili stopniowo, aż utworzyła się grupa tych najbardziej wytrzymałych.

Co dawały wam spotkania?

Dzięki tym zajęciom uczyliśmy się panowania nad agresją, rozwijaliśmy kondycję ruchową, nabieraliśmy pewności siebie i uczyliśmy się odporności na stres. Wszyscy bardzo się szanowaliśmy i spotykaliśmy po kilka razy w tygodniu. Hala sportowa w Pomiechówku była dla nas drugim domem. Jeździliśmy na obozy, integrowaliśmy się, ćwiczyliśmy, a przy okazji fajnie się bawiliśmy i chodziliśmy z trenerami na dyskoteki. To była grupa extra ludzi i tacy pozostali do tej pory, miło wspominają treningi w Pomiechówku, a po rozmowie z niektórymi widzę, że wykazują chęć powrotu do tego sportu.

Jak wspominasz swojego trenera?

Trener wpajał nam, że wszystkich tych technik, których nas nauczył, nie wolno nam było wykorzystywać w celu znęcania się nad innymi. Był naszym mentorem i opiekunem życiowym. Sprawdzał nam oceny w szkole i rozliczał z zachowań w codziennym życiu. Najgorszą karą było zawieszenie w treningach.

Czy pod okiem Mariana Szpindy trenowałaś także później?

Niestety nie. Potem przyszła szkoła średnia i inne zobowiązania, sekcja się rozpadła i tak na 20 lat się rozstałam z judo. Aż 5 lat temu trafiłam do Wieliszewa do malutkiej grupy u Jacka Kuźmińskiego.

Powrót do judo po 20 latach przerwy?

Tak. Początki były straszne: złamany palec, żebro, siniaki, stłuczenia, bolący kręgosłup i naciągnięte mięśnie. Starość nie radość, ale się nie podawałam. Zajęcia bardzo mi się podobały, zaczęły wracać wspomnienia z Pomiechówka i chęć, żeby nadrobić swoją kondycję. Musiałam dodatkowo zapisać się na siłownię, zajęcia z fitnessu, a przy okazji doszła joga na wyciszenie i zumba na relaks.

Pierwsze moje zawody po tak długim czasie odbyły się w Wieliszewie w 2012 roku, gdzie zajęłam III miejsce. Było fajnie, amatorsko, na wesoło. Ciężko było się przemóc, żeby wystąpić przed publicznością, ale był to strach do opanowania.

Czy to właśnie w Wieliszewie trenujesz?

Obecnie trenuję w dwóch Klubach Wieliszewskim i Legionowskim CSP LTS pod opieką dwóch wspaniałych trenerów – Jacka Kuźmińskiego i Grzegorz Leśniaka, którzy nieźle dają w kość, uczą techniki i zachowań w chwilach zagrożenia. Do sekcji uczęszczają ludzie z różnych środowisk, w różnym wieku, którzy przychodzą dla zabawy, towarzystwa, aby poprawić swoją kondycję i zdrowie. Jesteśmy jak wielka rodzina, uczymy się wspólnie, zdajemy egzaminy na następne pasy, dzwonimy do siebie, gdy kogoś dłużej nie widać, spotykamy się i cieszymy ze wspólnych sukcesów.

Niedawno odniosłaś duży sukces w walce o IV Otwarty Puchar Polski Judo Masters 2015. 

Tak. Zdobyłam I miejsce, czyli złoty medal w kategorii F3 – 40-44 lat (1975-1971 rocznik) w wadze 63 kg. W tym roku umówiliśmy się, że pojedziemy większą grupą na zawody Masters do Płocka, żeby popróbować swoich sił i spróbować się na macie z innymi zawodnikami. Różne medale zdobyliśmy – od ostatnich po pierwsze, ale to takie pozytywne doświadczenie życiowe, którego nikt ci nigdy nie odbierze. Przy okazji poznajesz wiele ciekawych osób, tworzą się przyjaźnie i wspólne zainteresowania. Bo judo to walka oparta na zasadach fair play – tu nie ma mordobicia, do tego musisz myśleć, jak położyć przeciwnika na plecy, aby nie zrobić mu krzywdy.

Jakie masz plany na przyszłość?

Następne zawody planujemy w Sobótce, będą to Mistrzostwa Polski Masters w październiku tego roku. Mam nadzieję, że do nich dotrwamy. Jestem również trenerem aerobiku, planuję zrobić i inne uprawnienia związane ze sportem. Pomagam na treningach z dziećmi i w organizowaniu zawodów judo dla najmłodszych. Mimo swojego wieku, jeżdżę na obozy sportowe i poprawiam swoją kondycję tak jak kiedyś.

Obecnie mieszkasz poza Pomiechówkiem?

Tak, mieszkam w Wieliszewie, ale mimo iż już nie mieszkam w Pomiechówku, zawsze miło wspominam sekcję judo i szacun dla trenera Mariana Szpindy, że nas tak wychował. Polecam wszystkim judo, to sport dla młodych i starych. Pozdrawiam Pomiechówek.

 

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *