Facebook

SZOK! Burmistrz znieważył policjanta…

2018-06-14 7:40:36

Na prośbę Pana Pawła Piotrowskiego – naszego wieloletniego Czytelnika – zamieszczamy poniższy list, dotyczący burmistrza Zakroczymia – Artura Ciecierskiego.

Dnia 07.06.2018, pod jednym z artykułów na Facebooku Tygodnika Nowodworskiego, był poruszony wątek, jak to zostało napisane „przeszłości kryminalnej burmistrza Ciecierskiego”. Na Facebooku wywiązała się dyskusja, podczas której jedna z osób, w moim odczuciu, usiłowała wykazać brak rzetelności dziennikarskiej, a nawet odniosłem wrażenie, że chce zdyskredytować autora artykułu (był to komentarz Pani Agnieszka Kubiak-Falęcka – radna Rady Miejskiej w Nowym Dworze Mazowieckim – przyp. red.). Nie dociekam intencji tej osoby, mogło to być moje subiektywne odczucie. Mianowicie osoba ta zadała kilka pytań, a jedno z nich brzmiało, cytuję z pamięci „co do kryminalnej przeszłości Ciecierskiego, oczekuję informacji, czy była jakaś sprawa w prokuraturze, sądzie lub policji, proszę o konkretny numer sprawy, paragraf itd.” Wiedza Zakroczymian na temat burmistrza Ciecierskiego jest ogólnie znana, a to za przyczyną tego, że jest to małe środowisko, tu wszyscy się znają. Można powiedzieć, że wszyscy o sobie wszystko wiedzą. Zdziwiło mnie zatem takie postawienie sprawy, ale widocznie w tak postawionym pytaniu, był jakiś cel. Jedno, co mi przyszło do głowy to to, że każdy pamięta, że przysłowiowy Kowalski, Nowakowi podstawił nogę i to jest fakt stwierdzony. Z tym się nie dyskutuje. Natomiast nikt nie zaprząta sobie głowy tym, co się działo dalej z tą sprawą, a tym bardziej jak to zakwalifikowano, czy jaki numer sprawy temu nadano.

Przyznam, że mam duży sentyment do Tygodnika Nowodworskiego, a to z tego powodu, że był to pierwszy i przez wiele lat jedyny tytuł prasy lokalnej. Był taki moment, że sam w jego początkach miałem okazję uczestniczyć i podglądać, jak wygląda praca redakcyjna od kulis. W tych okolicznościach i tak postawionym pytaniu zadziałał, nazwę to, „odruch” i wypełniłem oczekiwanie, wręcz żądanie pytającej. Odpowiedziałem, że była taka sprawa, a mianowicie był to rok 2002, sygnatura akt: RSD-193/02, art. 226§1 (artykuł ten brzmi: „Kto znieważa funkcjonariusza publicznego lub osobę do pomocy mu przybraną, podczas i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.” – przyp. red.). Sprawę prowadziła Komenda Powiatowa Policji w Nowym Dworze Mazowieckim. Zastrzegłem, że sprawa jest delikatna i co do reszty nie będę się wypowiadał. Wyjaśnienie, jak dalej potoczyła się ta sprawa jest w gestii Ciecierskiego. Ja zabrałem jedynie głos w dyskusji, udzielając odpowiedzi na pytanie. Potwierdziłem jedynie fakt udokumentowany i znany, mało tego, poruszany nie tylko teraz, ale już przy okazji poprzednich wyborów. Sam zainteresowany zamiast natomiast, jak dotąd nie zabrał głosu publicznie, żeby to zdementować. Następnego dnia, po moim wpisie na Facebooku TN, o 9:14 zadzwonił Ciecierski. Telefonu nie odebrałem, bo z Ciecierskim lepiej nie rozmawiać, tak na wszelki wypadek, żeby znowu nie okazało się, że jakiś podsłuch znajdzie i pobiegnie do prokuratury. Zna telefon do mnie, bo syn grał w jego szkółce piłkarskiej, córkę uczył WF, a przecież rodzice kontaktują się z nauczycielami. Za 30 minut otrzymałem SMS-a od syna, z treści którego wynikało, że dzwonił do niego Ciecierski, żądając natychmiastowego usunięcia przeze mnie mojego wpisu, dotyczącego przywołanej sprawy karnej. Zagroził zgłoszeniem zawiadomienia do komendanta policji oraz do prokuratury, że rzekomo ujawniam tajne dokumenty, co go rzekomo zniesławia i, że jego prawnik już działa w sprawie tych zawiadomień.

To zachowanie Ciecierskiego stanowi zmuszenie mnie do zatajenia okoliczności, którego jego zdaniem mogą być w jakiś sposób dla niego niekorzystne. Tak jak nie zamierzyłem dyskredytować Ciecierskiego, tak tym bardziej nie zamierzałem wybielić mu życiorysu  i pozostawiłem całą sprawę bez odzewu. Pewnie by tak zostało do dzisiaj, gdyby nie dwa z pozoru nieznaczące wydarzenia. Nie będę ich przywoływał, bo nie zostały nigdzie zarejestrowane i jak to się mawia, nie ma dowodów, nie ma sprawy. Uznaję, że te incydenty nie muszą, choć też wykluczyć nie mogę, że mogą mieć związek z całą sprawą. Pewnie wielu z Państwa w tym miejscu zada sobie pytanie „o co chodzi?”. Odpowiadam zatem. Chodzi o to, że przysłowie ludowe mawia, iż wypadki chodzą po ludziach, życie natomiast pokazuje, że jeżeli sprawa jest upubliczniona, wypadki zdarzają się rzadziej.

W tym miejscu chcę zaapelować do do burmistrza Ciecierskiego, Panie Ciecierski, Pan mnie nie straszy, niech Pan zaniecha działań do zmuszenia mnie do milczenia, a które to działania mogą Panu wymknąć się spod kontroli. Jeżeli jest coś w Pana życiorysie, co uważa Pan za niewygodne, niech Pan wytłumaczy to mieszkańcom. Tylko prawda może Pana uwolnić od przeszłości. Istnieje wiele obwarowań prawnych przedawnienia, zatarcie skazania i innych, które pozwalają funkcjonować bez żadnych obciążeń z przeszłości. Przemoc, szantaż, groźby itp. nie są sposobem na drugą kadencję.

PAWEŁ PIOTROWSKI

Comments

comments

2 komentarze

  1. aCzek odpowiedz

    szczery piszesz tu służbowo czy prywatnie ?

  2. szczery odpowiedz

    Mam odczucie, że komentarze pisze Burmistrz lub jego ludzie. Nie jest możliwe, by zawsze była w nich krytyka w stosunku do jednej osoby.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *