Facebook

„Szkoda straconych punktów”

2017-06-30 12:19:50

– Cierpliwie czekałem na swoją szansę i myślę, że dobrze ją wykorzystałem – rozmawiamy z obrońcą Świtu, Kamilem Dankowskim.

„Dano” przyszedł do nowodworskiego klubu na wiosnę 2016 roku z Legionovii Legionowo. Do tej pory w Biało-zielonych barwach rozegrał 20 spotkań spędzając na boisku 1620 minut. W rudzie wiosennej, z powodu kontuzji jakiej doznał Radosław Kamiński, stał się podstawowym zawodnikiem w drużynie Rafała Kleniewskiego.

Tygodnik Nowodworski: Jak Pan ocenia poprzedni sezon?

Kamilem Dankowski: Sezon był udany, co najlepiej pokazuje miejsce 8. po rundzie jesiennej, a na koniec sezonu awans na 4. lokatę. Trochę szkoda dużej ilości remisów na jesieni, gdzie mogliśmy wygrać z Ursusem Warszawa czy Huraganem Wołomin. Wiosną też zdarzyło nam się kilka wpadek. Na przykład mecz z Legią II Warszawa, gdzie zawodnik strzela nam bramkę całkowicie na farcie wślizgiem albo plecami. Mieliśmy też bardzo dobre mecze, takie jak z Drwęcą, gdzie dwukrotnie pokonaliśmy jednego z głównych pretendentów do awansu.

Do tego wszystkiego doszła fantastyczna atmosfera w szatni. Nie potworzyły się jakieś małe grupki, ale rzeczywiście stanowiliśmy drużynę nie tylko na boisku, ale i poza nim, co pewnie również nie było bez znaczenia na nasze wyniki.

Mamy koniec sezonu i naturalnym pytaniem jest – co dalej? Do półtorarocznego pobytu w Nowym Dworze chciałbyś dorzucić kolejny rok?

To akurat jest bardzo trudne pytanie. Klub prowadził z nami wstępne rozmowy, ale na ten moment nic nie jest jeszcze jasne. Po meczu z Pelikanem usłyszeliśmy deklarację, że zarząd bardzo by chciał, żeby większa część z nas została na kolejny sezon: Przyjdź 3 albo 4 lipca jak wznowimy treningi i sam zobaczysz ilu chłopaków zostanie.

W tym sezonie Świt miał dwóch trenerów. Z którym lepiej Ci się pracowało?

Za trenera Kleniewskiego o wiele częściej miałem szansę występować na boisku, ale zarówno z Przemkiem Cecherzem jak i Rafałem dobrze mi się współpracuje. Każdy uczy czegoś innego, daje jakąś nową jakość. Cierpliwie czekałem na swoją szansę i myślę, że dobrze ją wykorzystałem.

Nie bez związku pozostaje w tym przypadku kontuzja Radka Kamińskiego. Można powiedzieć, że jego nieszczęście było dla Ciebie furtką na boisko.

Szkoda mi Radka, bo to fantastyczny facet, zarówno na boisku jak i poza nim. W sporcie bywa jednak tak, że kiedy jeden podstawowy zawodnik wypada ze składu, to dla tego, który siedzi na ławce, jest to ogromna szansa, żeby pokazać się trenerowi.

To samo tyczy się na przykład Sebastiana Cucha. Karol [Drwęcki – przypis red.] złapał czerwoną kartkę, pauzował za kartki i wtedy Sebastian musiał go zastąpić. Wtedy okazało się, że mocni na obronie nie jesteśmy jedynie na boisku, ale też mamy dobrze przygotowanych zmienników.

Świt ma kilku dobrze zapowiadających się młodych zawodników. Kogo byś szczególnie wyróżnił?

Mateusza Pietronia. Trener Kleniewski od samego początku swojej pracy włączył go do szerokiego składu i chłopak naprawdę mocno pracuje na treningach. Jeśli miałbym już kogoś wskazywać, to właśnie jego. Jest młody, jeszcze ogrom pracy przed nim, ale jeśli nie zagubi się gdzieś po drodze, to może być kimś takim jak …

Karol Drwęcki?

Dokładnie. Karola podziwiam za to, że jest swego rodzaju lokalnym patriotą. Widać, że jest przywiązany do klubu. Na pewno miał możliwość przejścia gdzie indziej, ale tutaj został i jest podporą linii obrony.

Dziękuję bardzo za rozmowę i mam nadzieję, do zobaczenia w następnym sezonie.

Dzięki, do zobaczenia.

Rozmawiał Wojciech Lewandowski

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *