Facebook

Spór o bezpieczeństwo

2016-07-03 9:44:20

Sprawa wycinki drzew przy ulicy Wojska Polskiego w Pomiechówku ciągnie się już od kilku lat. Ostatnie nawałnice spowodowały, że temat znów staje się aktualny. Wichura powaliła drzewa w kilku miejscowościach, które uszkodziły budynki. Mieszkańcy twierdzą, że kilkuletnie dęby również zagrażają ich domom.

Sprawa zaczęła się w 2009 roku. Wtedy to mieszkańcy ul. Wojska Polskiego wystąpili do gminy i starostwa z pisemną prośbą o usunięcie drzew znajdujących się przy drodze. Pod prośbą podpisało się kilka rodzin. Argumentowały, że drzewa rosną zbyt blisko ich domów, a niektóre utrudniają nawet wejście na posesje.

Starostwo Powiatowe w Nowym Dworze Mazowieckim uznało dęby za zagrażające otoczeniu – zarówno mieszkańcom, jak i uczestnikom ruchu – i udzieliło pozwolenia na wycinkę. Do wycinki nie doszło, gdyż Urząd Gminy w Pomiechówku nie wydał pozwolenia na usunięcie drzew. Skończyło się tylko na przycięciu kilku gałęzi, które zleciło Starostwo.

Z podobną prośbą zwróciła się w 2013 roku inna mieszkanka ulicy Wojska Polskiego. Sprawa potoczyła się podobnie jak kilka lat wcześnie. Starostwo wyraziło zgodę na usunięcie dębów, natomiast gminna nie wydała zezwolenia.

Mieszkańcy przypuszczają, że wpływ na decyzje gminy mieli przeciwnicy wycinki drzew. Ich zdaniem po wycięciu dębów na drodze Wojska Polskiego powstanie „pustynia”, a mieszkańcy działek, przy których rosną drzewa, są zbyt leniwi, by na jesieni grabić liście. Ten argument jest jednak nietrafiony, gdyż przepisy nie nakazują grabienia chodników, które oddzielone są od posesji pasem zieleni.

Mieszkańcy próbowali zorganizować spotkanie z ówczesnym kierownikiem Wydziału Środowiska Piotrem Kownackim oraz przeciwnikami wycinki drzew. Niestety urzędnik odmówił udziału w tym spotkaniu.

Agnieszka Szajna, która zastąpiła Piotra Kownackiego na stanowisku kierownika Wydziału Ochrony Środowiska i Rolnictwa, poinformowała nas, że w ostatnim czasie nie wpłynął do niej żaden wniosek ze starostwa o wycinkę drzew. Dodała również, że drzewa po wichurze wyglądają stabilnie i nie uległy znacznemu uszkodzeniu.

Zdaniem mieszkańców na wiosnę tego roku miało zostać przeprowadzone czyszczenie koron drzew w celu usunięcia zbędnych gałęzi, ale czyszczenie nie zostało przeprowadzone.

– Czy komuś musi drzewo rozwalić pół domu, żeby ktoś się wreszcie zainteresował tym problemem? Już raz był przypadek, że drzewo uszkodziło dach jednego z domów. Mam wrażenie, że urzędnicy traktują te dęby, jakby były święte, tylko dlatego, że sadził je świętej pamięci Składkowski – zwraca uwagę Krzysztof Pająk, mieszkaniec ul. Wojska Polskiego.

Może po zmianach personalnych w Urzędzie należałoby ponownie wystosować pismo z prośbą o wycinkę? Czy tym razem głos mieszkańców dotrze do urzędników?

 

Podobne artykuły

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *