Facebook

Skazani na zagładę. Getto na Piaskach

2015-07-22 1:57:08

Losami Żydów z Nowego Dworu Mazowieckiego rozpoczynamy cykl „Skazani na zagładę”. W kolejnym numerze przedstawimy historię ludności żydowskiej w Zakroczymiu

W okresie międzywojennym liczebność ludności żydowskiej w Nowym Dworze ulegała wahaniom. W 1921 roku w mieście mieszkało 3916 Żydów (50,02%), w dziesięć lat później zamieszkiwało ich 4316, co stanowiło 45,98% populacji miasta.

„Trudno było dojrzeć rysy twarzy”

Po zajęciu miasta przez oddziały niemieckie, przystąpiono do represjonowania ludności żydowskiej. Jednym z takich pierwszych aktów było zmuszenie Żydów do publicznego spalenia ksiąg religijnych. Za odmowę podpalenia stosu Niemcy zabili starca o nazwisku Altszejn.

Niemcy w sposób okrutny znęcali się nad ludnością żydowską. Nieodosobniony przypadek, który wydarzył się zimą 1940 roku, widział Sylwester Fabiszewski. W godzinach rannych szło ulicą dwóch Żydów: Abram Waligóra (lat 41) i Abram Brill (lat 42). Mieli oni pobrać z magistratu miotły do zamiatania ulicy. W pewnej chwili zostali zauważeni przez idących ulicą Niemców. Żydzi ukłonili się nisko „nadludziom”. „Wówczas zawołali Żydów do siebie i zapytali: »jedliście śniadanie« (ironio jaka troska); odpowiedzieli zgodnie: »nie«. Te słowa były przyczyną, że zaczęto ich okrutnie bić i kopać, kazano im uciekać, rodziła się obawa, że w czasie ucieczki będą strzelać. Volksdeutscher Kübler zaczął ich gonić z rewolwerem i niemiłosiernie bić ich, po głowie i twarzy”. W wyniku tego pobicia ” Waligóra miał wybite 3 zęby i parę ran na twarzy, głowie, a Brill kilkanaście ran na głowie, obaj byli tak pobici, że trudno było dojrzeć rysy twarzy”.

Getto na Piaskach

Na początku 1941 roku zlokalizowano getto w najbiedniejszej części miasta, na tzw. Piaskach, w kwadracie ulic: Okrzei do kina w prostej linii ul. Nałęcza – tory kolejowe – ogrody działkowe (według obecnego stanu).

W maju 1941 roku wśród 4 tysięcy nowodworskich Żydów dokonano selekcji. W getcie zostało jedynie 750 osób, przeważnie rzemieślników. Pozostałych wygnano do Fortu III w Pomiechówku. Przed wyjazdem do Pomiechówka Niemcy urządzili swoistego rodzaju „dezynfekcję” ubrań i mieszkań, czyli tzw. parówkę, która trwała tydzień. Następnie dokonano przymusowej wielogodzinnej kąpieli kobiet i mężczyzn w Wiśle. Wspominał to Abram Szulem (s. Joska i Goldy z d. Lipsztejn, ur. 15 lipca 1926 roku w Nowym Dworze Maz.): „W dniu 4 lipca była akcja w getcie w Nowym Dworze. Strzelali, krzyczeli. Panował tyfus w getcie. Wzięli wszystkich ludzi do Wisły, nie do Narwi. Narew była bliżej niż Wisła. Tam zrobili nam dezynfekcję. Zabrali wszystkie ubiory i kazali wejść do wody. Woda była bardzo zimna. Kilka godzin trzymali nas w tej wodzie, dużo ludzi się przeziębiło. Potem nam dali z powrotem ubrania. Poubieraliśmy się i przeszliśmy z powrotem do getta. Prześcieradeł, poduszek i kołder nie dali nam. To też było trochę szczęścia, bo nazajutrz zrobili nam jeszcze jedną akcję. Wygnano wszystkich z getta na Rynek, a w rynku wszystkich skoncentrowali i zrobili selekcję, kto miał Ausweis. Ja miałem, ojciec miał, brat nie miał, bo był za młody i moja siostra malutka. A matka zgubiła. Część, która miała iść do getta zebrali w rynku po jednej stronie. Drugą część, co miała iść do Pomiechówka, po drugiej stronie. Jeszcze nie wiedzieliśmy co nas czeka. Ojciec powiedział: »Nie można nic zrobić. Pójdziemy razem do mamy, co będzie to będzie, ale będziemy razem«. Dołączyliśmy do mamy. Zrobili dużą mobilizację wozów z całego okręgu. Wsadzili nas na wozy, przewieźli do Pomiechówka”.

Pierwszy transport

W nowodworskim getcie pozostawiono część żydowskiej służby porządkowej z rodzinami, najzamożniejszych Żydów i chorych przebywających w szpitalu, którzy mieli poniżej 40° gorączki. Tych, których temperatura przekraczała 40° rozstrzelano. Fiszel Lipsztejn opowiadał, że ofiary musiały same wchodzić do grobów, gdzie były rozstrzeliwane.

Początkiem likwidacji nowodworskiego getta było zarządzenie władz niemieckich z 16 listopada 1942 roku o przekazaniu, w ciągu dwóch, dni przez ludność żydowską do Judenratu wszystkich posiadanych pieniędzy i przedmiotów wartościowych. Tym którzy nie wykonają tego rozkazu, zagrożono śmiercią. Cztery dni później odszedł do KL Auschwitz pierwszy transport liczący około 2 tysięcy ludzi, przeważnie chorych i starszych. Następnie 9 grudnia 1942 roku deportowano do KL Auschwitz wszystkie rodziny składające się z więcej niż 4 osób oraz wdowy i sieroty.

Ostatni transport z pozostałymi Żydami z nowodworskiego getta (około 2 tysiące osób) odszedł do KL Auschwitz 12 grudnia 1942 roku. Członków Judenratu wraz z rodzinami (42 osoby) ulokowano w końcowym wagonie. Za zasługi dla Niemców, odłączono ich z transportu w Warszawie i odprowadzono do getta w Warszawie. Pozostałych wywieziono na śmierć do KL Auschwitz.

Niektórzy Żydzi z Nowego Dworu walczyli w powstaniu w getcie warszawskim. Nowodworzanie: Jecheskiel Gutkind, Josef Szydło, Szulim Cudyker, Jeszua Baranek, Josef Szul, Nachman Helfenbajn i inni brali udział w buncie członków Sonderkommando w KL Auschwitz-Birkenau. W buncie więźniów w Treblince uczestniczyli nowodworscy Żydzi o nazwiskach: Dąb i Tyk, a Josef Litman, Prajna Papier, Luba Szyndler i Chana Lubelska byli członkami żydowskiego oddziału partyzanckiego Gwardii Ludowej im. Mordechaja Anielewicza, walczącego w Lasach Wyszkowskich.

Bohaterowie

Ocenia się, że okres okupacji niemieckiej czas przeżyło około 400 żydowskich mieszkańców Nowego Dworu, z czego większość stanowiły osoby zbiegłe na początku wojny na tereny Związku Radzieckiego. Niektórym pomocy udzielili Polacy – m.in. Maria i Jan Rydzewscy w Strzegowie podczas wojny zapewnili schronienie grupie Żydów z Nowego Dworu. Wobec groźby kary śmierci, okazywanie pomocy Żydom było aktem prawdziwego heroizmu. Warto dodać, że na plebanii w Nowym Dworze Niemcy zabili proboszcza, który ukrywał 10-letnią Jehudis Przenicę.

Po wyzwoleniu jedynie nieliczni nowodworscy Żydzi na stałe powrócili do swojego rodzinnego miasta. Według danych przytoczonych przez Alinę Skibińską z Nowego Dworu Mazowieckiego ocalało 47 osób narodowości żydowskiej.

Marek T. Frankowski, Jadwiga U. Frankowska

 

Podobne artykuły

Comments

comments

2 komentarze

  1. irena odpowiedz

    Bardzo rzetelnie i ciekawie to opisałeś!

  2. czytelnik odpowiedz

    Przy tworzeniu artykułu o Żydach zakroczymskich nie powielajcie nieprawdziwej informacji o tym, że zakroczymska synagoga stała przy dzisiejszej ulicy Szkolnej/róg Rynek bo to jest bzdura. Synagoga w Zakroczymiu stała w kwartale ulic Aleja Spółdzielni, Tylnej i Koźmińskiego mniej więcej w miejscu dzisiejszych garaży. Nie powielajcie też propagandy z Urzędu Gminy Zakroczym, która głosi, że zakroczymska synagoga była najpiękniejsza w okolicy bo to też bzdura. Synagoga ta była zwyczajna jakich wiele było na Mazowszu. Zakroczym ma silną tendencję do kolorowania swojej historii, tak jak np. wiek Zakroczymia na podstawie dokumentu, który był falsyfikatem. Uszkodzona w czasie wojny zakroczymska synagoga jest widoczna na tym zdjęciu http://www.novidvor.pl/download/file.php?id=2410&mode=view . Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *