Facebook

Remis wywalczony w końcówce

2017-11-02 9:24:10

W środę 25 października, Świt rozegrał zaległe spotkanie 12. kolejki III ligi grupy I z Polonią Warszawa przy Konwiktorskiej. Podopieczni trenera Rafała Kleniewskiego dwukrotnie musieli gonić wynik i dwukrotnie doprowadzali do remisu w ostatniej akcji meczu, ucierając nosa gospodarzom.

Do kuriozalnej sytuacji doszło przed rozpoczęciem spotkania. Do Warszawy udała się około 100-osobowa grupa kibiców z Nowego Dworu, która nie została wpuszczona na stadion. Jak udało nam się ustalić, powodem miały być flagi, które kibice chcieli wnieść ze sobą na stadion. Co dziwniejsze, trzy dni później, w sobotę, kibice Widzewa obwiesili cały płot swoimi flagami i rozwiesili na krzesełkach ogromną „sektorówkę”, nie wspominając o pirotechnice.

Lepiej to spotkanie rozpoczęła drużyna Świtu, która częściej znajdowała się na połowie przeciwnika. Niestety, nie przełożyło się to na liczbę oddanych strzałów na bramkę Mateusza Tobiasza. Gospodarze zepchnięci do defensywy, wyczekiwali cierpliwie swojej okazji do kontry.

Polonia otworzyła wynik tego spotkania w 36. minucie. Po przejęciu piłki w środku pola, Mariusz Marczak dostał dobre podanie w tempo i stanął w pojedynku jeden na jeden z Karolem Drwęckim. Kapitan „biało-zielonych”, przy tej interwencji poślizgnął się na mokrej murawie, a pomocnik Polonii lekkim zwodem minął go i uderzył tuż przy słupku, poza zasięgiem rąk Mateusza Prusa. Od tego momentu Polonia zaczęła wyraźnie przeważać na boisku, ale więcej bramek w pierwszej połowie nie zobaczyliśmy.

Po przerwie, gospodarze nadal przeważali, a kibice domagali się kolejnych goli. Na bramkę Prusa uderzali kolejno Tomasz Chałas i Bartosz Wiśniewski, ale golkiper „biało-zielonych” popisał się kilkoma fantastycznymi interwencjami.

Po 15. minutach drugiej części meczu Świt wrócił do gry. W 62. minucie na indywidualną akcję zdecydował się Mariusz Gabrych, który postraszył wszystkich na stadionie, lecz trafił jedynie w poprzeczkę. 8. minut później „biało-zieloni” doprowadzili do wyrównania 1:1. Po faulu, na jednym z zawodników Świtu z lewej strony boiska, piłkę w pole karne dośrodkowywał Paweł Broniszewski. Tam najlepiej odnalazł się Gabrych, który strącił piłkę głową, umieszczając ją w siatce.

Wydawało się, że Świt zaczyna odzyskiwać kontrolę na boisku. Wówczas koszmarny błąd popełnił Michał Steć, który tak niefortunnie wybijał piłkę, że podał prosto do Bartosza Wiśniewskiego. Nowodworzanin próbując naprawić swój błąd, poślizgnął się tuż przed polem karnym. Wiśniewski minął go bez problemu i znalazł się w sytuacji sam na sam z Prusem, którego pokonał uderzeniem na dalszy słupek.

Wszyscy kibice Polonii dopisywali sobie już 3 punkty będąc przekonanymi, że w tym meczu nic się już nie wydarzy. W ostatniej akcji meczu, Świt miał jeszcze rzut rożny, a w pole karne powędrował nawet Mateusz Prus. Swoją klasę potwierdził Karol Drwęcki, który najwyżej wyskoczył w polu karnym i uderzeniem głową wpakował piłkę do siatki. Po zdobytej bramce, kapitan nowodworzan podbiegł do trybuny zajmowanej przez kibiców gospodarzy pokazując im klubowy herb na koszulce. Ucałował go, a na koniec ukłonił im się w pas. Zaraz po wznowieniu gry arbiter zakończył to spotkanie.

Wojciech Lewandowski

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *