Facebook

Rana wciąż krwawi

2017-08-04 11:01:50

O tym, co wydarzyło się w Nasielsku 1 kwietnia 1945 roku – w niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego – pisaliśmy już przed laty. Było to wyjątkowe, choć bolesne, wydarzenie. Problem w tym, że nadal wie o nim niewiele osób.

W kwietniu 1945 roku toczyła się jeszcze wojna. Nasze tereny były już wolne, a front – już daleko. Była w Nasielsku i okolicach jeszcze niewielka ilość „wyzwoleńczej” armii, działająca na tzw. zapleczu frontu.

We wspomnianą niedzielę, radziecki „bohaterski” tankista, stacjonujący w Budach Siennickich – wiosce położonej tuż obok Nasielska – o świcie zabrał do swego czołgowego „ciągnika” dwie miejscowe dziewczyny i pojechał na nasielską stację kolejową, aby wypełniać swe żołnierskie obowiązki. Panienki na tzw. „stopa” pojechały do nasielskiego kościoła na rezurekcję.

Już w granicach miasta dogoniły je dwie jadące przed nimi furmanki. Jechali nimi mieszkańcy pobliskich wiosek – członkowie parafialnej wspólnoty – na uroczystą Wielkanocną Mszę Świętą. Tankista pojechał wprost na te furmanki, rozbijał je z premedytacją, a nawet gonił ludzi, którzy próbowali uciekać. Zginęło wtedy 10 osób. Wśród nich były również dzieci.

Problem w tym, że mimo iż od wydarzenia minęło ponad 70 lat, nie zostało ono w żaden sposób upamiętnione i przypominane lokalnej społeczności nasielszczan. „Bohaterski” sołdat już nie wrócił na kwaterę. Prawdopodobnie został przez swoje dowództwo aresztowany. Nie wróciły już do swych domów również wspomniane wyżej dziewczyny. Podobno zamieszkały u swych rodzin w okolicach Warszawy.

W czerwcu br. przyjechała do Nasielska, prosto ze Stanów Zjednoczonych, córka jednej z ofiar. W chwili tych tragicznych wydarzeń miaładwa lata. Jej sześcioletnia siostra Krysia i ośmioletni brat Wiesio pojechali wtedy do Nasielska z mamą – Janiną Więckowską – i razem z nią zginęli.

Pani Danusia Ziemska, bo o niej mowa, wie o zainteresowaniu lokalnej prasy problemem i dlatego postanowiła się z nami skontaktować i zastanowić, jak można byłoby to tragiczne zdarzenie upamiętnić i aby było ono przestrogą dla przyszłych pokoleń. Zwróciła się też w tej sprawie do Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Nasielskiej.

Wspólnie postanowiliśmy podjąć działania, aby pozostał trwały ślad po tej tragedii. Dyskutowano o tym wielokrotnie. Na razie nic z tych rozmów i podejmowanych prób nie wynikło. Myśleliśmy o ustawieniu skromnej tablicy w miejscu zdarzenia na ul. POW. Pani Danuta uważa, że lepiej byłoby zamieścić tę tablicę z nazwiskami osób, które w tym zdarzeniu poniosły śmierć, na zewnątrz kościoła parafialnego. Jej zdaniem, byłaby ona w tym miejscu bardziej widoczna i służyła by lokalnej społeczności, jak również osobom odwiedzającym Nasielsk i tę świątynię.

Podjęte również zostały w tej sprawie rozmowy z księdzem proboszczem, który wskazał na procedurę dotyczącą umieszczania tego typu tablic na zabytkowym kościele. Aktualnie przygotowywane są materiały do rozpoczęcia tej procedury. Bliscy zamordowanych nie chcą, by przy okazji realizacji tej inicjatywy, ktoś próbował mieszać w nią politykę. Lokalni politycy mieli dość czasu, aby upamiętnić to zdarzenie. Skoro tego nie zrobili, niech teraz zachowają się godnie.

Przy okazji tego spotkania pani Danuta Ziemska odwiedziła mieszkańca Nasielska, który w czasie, gdy ciężko ranna, umierająca, jej mama trafiła do polowego szpitalika w Nasielsku przy ul. Warszawskiej, przebywał także ranny.

Andrzej Zawadzki

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *