Facebook

POWIAT. Truskawki gniją na polach

2020-05-21 11:23:22
Całe media społecznościowe w naszym mieście zarzucone są ofertami pracy sezonowej czy to w szeroko rozumianej budowlance czy przy zbiorach warzyw bądź owoców. Problem dotyczy oczywiście całego kraju, ale ilość ogłoszeń w ostatnim miesiącu w naszym powiecie jest wręcz zatrważająca – postanowiliśmy się więc przyjrzeć temu tematowi bliżej
Zbiór owoców czy wspomnianych w tytule truskawek opiera się w olbrzymiej części na pracownikach z zagranicy. Co zrobić mają plantatorzy, do których nie dotrą pracownicy z Ukrainy czy Białorusi? Jednym z właścicieli jest pan Daniel, którego o to zapytaliśmy.

– Fakt problem jest spory, ponieważ dotychczas mieliśmy stałe osoby do pomocy przy zbiorach truskawek bądź posiłkowaliśmy się w ubiegłych latach agencjami, które takich pracowników nam organizowały. W tym roku w związku z epidemią koronawirusa wielu pracowników po prostu nie dojedzie i zostanie w swoim kraju, a ci którzy przyjeżdżają trafiają na przymusową dwutygodniowa kwarantannę.

Z danych dostarczonych przez stronę ukraińską wynika, że już po pierwszym miesiącu pandemii, jako bezrobotni zarejestrowano ponad 36 tysięcy nowych zgłoszeń. Szacuje się, że liczba ta może dobić nawet do pół miliona w najbliższych dwóch miesiącach. Głównym problemem dla Ukraińców, którzy wrócili do kraju jest teraz zamknięta granica – dopóki nie zostanie otwarta nie ma możliwości przedostania się na teren Polski. Dodatkowo część pracowników korzystała z wiz, a w związku zamknięciem konsulatów nie mają oni możliwości ich odnowić. Agencje ściągające pracowników sezonowych sugerują, aby wprowadzić testy na granicy zamiast obowiązkowej kwarantanny, ewentualnie aby osoby z jednego transportu mogły być zakwaterowane w odizolowanej części mieszkalnej i aby mogły wspólnie pracować bez kontaktu z innymi pracownikami (przez okres 2 tygodni, plus ponowny test dla pełnej pewności). Podobne rozwiązanie jest wprowadzane właśnie u naszych zachodnich sąsiadów. Tu jest jednak problem izolowania pracowników od reszty załóg.

-Jesteśmy dopiero w przededniu sezonu i izolowanie powiedzmy kilkunastu osób jest jeszcze w miarę możliwe – co zrobić jednak w sytuacji, w której pracowników tych przyjedzie powiedzmy 40-50? – Zastanawia się pani Julita, której tata prowadzi plantację truskawek za Pomiechówkiem.

Sytuacja, w której pracownicy przebywają na kwarantannie nie jest również korzystna dla ZUS, który w tym czasie nie ma wpływu na swoje konta. Ministerstwo Rolnictwa chciałoby ułatwić rolnikom ten trudny czas i przychylnie patrzyłoby na takie zmiany prawne, ale do czasu zakończenia epidemii ciężko o takie zmiany – wszystko w tej materii zależy od Głównego Inspektoratu Sanitarnego.

Firmy zajmujące się rekrutacją pracowników sugerują, że część miejsc pracy zajmą nasi rodacy – czy to w kwestii dorobienia (wiele firm ograniczyło wypłaty) czy po utracie pracy. Aby nie drenować budżetu domowego zajmą się czasowo taką pracą przy zbiorach, jako kierowcy przesyłek kurierskich, czy to przy wykładaniu towaru w sklepach. Inna sprawą jest to, że niewykwalifikowany pracownik jest często opcją tymczasową, gdyż nie każdy jest w stanie sprostać wdrożeniu w branży, z którą nigdy nie obcował. Nie do końca wiadomo ile cała ta sytuacja potrwa, ale też nie wiadomo czy miejsca pracy stracone w ciągu pandemii będą do odzyskania, a jeśli tak to na jakich warunkach? Wielu z nas będzie musiało się przebranżowić. Może więc do czasu uregulowania swojej sytuacji zarobkowej i względnego uspokojenia się na rynkach finansowych nie jest złą opcją z jednej strony wspomożenie lokalnych producentów, a z drugiej dorobienie bądź zarobienie w tym czasie całkiem nawet niezłych pieniędzy? Szacuje się, że w związku z brakiem pracowników za łubiankę truskawek będzie można dostać ok. 3- 3,5 zł co może dać zarobki powyżej 5000 zł.

Bartosz Ciszyński

 

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *