Facebook

POWIAT. E-edukacja źródłem wiedzy czy frustracji?

2020-04-01 1:19:25

Przedłużające się zawieszenie działalności dydaktycznej w placówkach oświatowych do świąt Wielkanocnych spowodowało wprowadzenie przez Ministerstwo Edukacji Narodowej obowiązkowej edukacji zdalnej dla wszystkich uczniów i studentów w całej Polsce

Jak zapewniał minister edukacji Dariusz Piontkowski 92% polskich szkół jest przygotowanych do prowadzenia zajęć w systemie zdalnym. Czy przygotowani są na to również uczniowie i rodzice? Staraliśmy się dowiedzieć od mieszkańców naszego miasta jak radzą sobie z nowym wyzwaniem. Jakie są ich pierwsze obserwacje i czy faktycznie wprowadzony system nie dyskryminuje i daje równe szanse wszystkim uczniom. Nauczanie w zależności od placówek prowadzone jest na różne sposoby z wykorzystaniem kilku kanałów komunikacji. Najczęściej zagadnienia i zadania do wykonania uczniowie otrzymują przy pomocy e-dzienników. Wiele zależy od tego czy nauczyciele dysponują środkami i są obeznani w nowych technologiach na tyle, by samodzielnie przygotować lekcję online.

W większości przypadków uczniowie otrzymują zakres materiału do samodzielnego nauczenia i zadania, które pozwolą na utrwalenie materiału a jednocześnie sprawdzenie czy uczeń poradził sobie z przyswojeniem wiedzy. Pedagodzy wspierają się również materiałami przygotowanymi na specjalnych platformach edukacyjnych, których wiele można znaleźć w sieci.

-Mój syn jest uczniem trzeciej klasy Szkoły Podstawowej nr 5 w Nowym Dworze. Po wprowadzeniu nauki zdalnej wszyscy otrzymaliśmy zapytanie od dyrektora szkoły, jak wygląda nasza sytuacja odnośnie dostępu w rodzinach do sprzętu i internetu. Okazało się, że nie wszyscy uczniowie będą mieli swobodny i nieograniczony dostęp do sieci, dlatego nie są prowadzone zajęcia online. Codziennie w dzienniku elektronicznym do godz. 9 rano pojawiają się zadania na dany dzień. Na początku tego materiału było faktycznie sporo, głównie zadania do wykonania w podręcznikach – ćwiczeniach. Po wprowadzeniu obowiązkowej nauki sytuacja się ustabilizowała. Dzieciom proponowane są różne formy nauki np. obejrzenie występu teatralnego, a później praca i pytania w nawiązaniu do tematyki spektaklu. Często wykonujemy prace plastyczne związane z aktualnie omawianym tematem np. dotyczącym wiosny – mówi nam pani Kamila, mama dziewięcioletniego Kuby.

-To co chciałabym podkreślić to fakt, że jest potrzebna pomoc nas rodziców np. w odesłaniu maili do nauczyciela czy znalezienia odpowiedniej strony w sieci. Natomiast zakres materiału nie jest moim zdaniem przeładowany i mój syn na poziomie nauczania początkowego radzi sobie z jego przyswojeniem. Motywujące i miłe jest również to, że mamy na bieżąco zwrotną informację od wychowawcy skierowaną bezpośrednio do ucznia np. brawo Kubusiu lub warto jeszcze nad tym popracować. To wprowadza poczucie, że nasze dzieci nie zostały pozostawione same sobie, że prace są sprawdzane i jest ciągła interakcja jak na normalnej lekcji – dodaje mama trzecioklasisty.

Pojawiają się także głosy od rodziców, którzy zawracają uwagę na pragmatyczne problemy.

Jestem mamą czwartoklasistki, więc tego materiału do przerobienia nie mamy tak mało jak w klasach 1-3, a jeszcze nie tak dużo jak w starszych klasach. Mimo to nie jest tak łatwo jakby się wydawało. Pracuję zdalnie z domu, więc w ciągu dnia nie mogę dać córce dostępu do komputera. Co dzień rano sprawdzam więc dziennik elektroniczny, aby móc jej przekazać lekcje i zająć się pracą. I tutaj bywa różnie, bo najwidoczniej system jest o tej porze przeciążony i zalogowanie się i sprawdzenie zadań bywa problematyczne. Już nie wspomnę o tym, że dziecku trzeba pomagać, więc i ta moja praca na tym cierpi; rozwleka się w czasie zarówno odrabianie lekcji, jak i moje służbowe obowiązki i to bywa frustrujące dla nas obu. Poza tym, łatwiej by było, gdyby nauczyciele w danym dniu zlecali lekcje według zajęć, które są w planie, a z tym też różnie. Bywa, że lekcje wpisywane są w dzienniczek w ciągu dnia, a czasem późnym wieczorem. Odrabiamy więc wtedy, kiedy mamy na to możliwość. Czasem też wygląda to tak, jakby nauczyciele nie komunikowali się ze sobą i robi się taka kumulacja lekcji na jeden dzień. Chwilami odnoszę też wrażenie, że jest zadawane trochę „na pokaz” i nie każdy nauczyciel rozumie, że pracując zdalnie w domu nie jesteśmy w stanie podołać wszystkiemu na czas. Na szczęście w większości mamy wyrozumiałych pedagogów i nie naciskają, żeby wszystko było robione już w tej chwili – zauważa mama jednej z uczennic z Nowego Dworu Maz.

Znacznie różni się nauka dzieci w starszych klasach, gdzie zadania spływają od kilku nauczycieli, różnych przedmiotów. Jednak i tutaj uczniowie mogą liczyć na wsparcie pedagogów. Sami natomiast są na tyle obeznani ze zdalnymi formami komunikacji, że zapewne sami mogą podsunąć ciekawe rozwiązania swoim nauczycielom.

-Trochę kiepsko pani trafiła, bo ja akurat nie mam problemów z nauką, ale wiem, że niektórzy moi koledzy nie mają łatwo. Dla mnie nie ma znaczenia czy odrabiam pracę domową zadaną na lekcji, czy uczę się na podstawie materiału, który dotarł do mnie zdalnie. Właściwie każdy nauczyciel ma swoją metodę. Jedni przesyłają zadania, które mamy w swoich podręcznikach, inni proponują nam dostęp do platform lub przesyłają linki do ciekawych materiałów, filmów a potem pytania do tego. Razem z uczniami naszej klasy założyliśmy specjalną grupę na komunikatorze i konsultujemy się ze sobą, wspólnie omawiamy jakieś problemy lub proponujemy własne rozwiązania. To właściwie niewiele zmienia, bo i tak często rozmawialiśmy w ten sposób – relacjonuje Piotrek, który uczęszcza do 8 klasy Szkoły Podstawowej na Osiedlu Młodych.

-Jedyna przeszkoda jest taka, że mam w domu młodszą siostrę i ona też się uczy zdalnie w drugiej klasie i mama pracuje w domu i wspólnie musimy korzystać z jednego laptopa. Udało się nam jakoś ułożyć plan dostępu do kompa, poza tym ja często korzystam ze swojego smartfona – dodaje ósmoklasista.

Jednak medal ma zawsze dwie strony. Okazuje się, że problemy z e-lekcjami mają również nauczyciele.

Jestem emerytowaną już nauczycielką matematyki i tego przedmiotu nie da się przerobić jedynie teoretycznie, tylko uczeń musi wykonać minimalną ilość zadań, aby zrozumieć logikę. Ja również mam problemy, ponieważ nie jestem aż tak biegła w obsłudze komputera czy internetu, żeby przekazać uczniom materiał w taki sposób, aby go zrozumieli i mogli samodzielnie rozwiązywać zadania. Skąd będę wiedziała, że po prostu większość klasy nie spisała zadania od jednej osoby? Okaże się to dopiero na klasówce, której większość osób nie zaliczy. A zaległości są coraz większe – martwi się pani Jadwiga, nauczycielka matematyki z sąsiedniego powiatu.

Już niebawem ósmoklasistów czeka egzamin na zakończenie szkoły podstawowej. Od 30 marca, każdy ósmoklasista będzie mógł spróbować swoich sił podczas egzaminu próbnego. O 9 rano na stronach Centralnej Komisji Egzaminacyjnej i okręgowych komisji zostaną opublikowane arkusze z języka polskiego, w kolejnych dniach – z matematyki i języków obcych. Termin egzaminów właściwych zaplanowany jest w dniach 21-23 kwietnia. Z dotychczasowych wypowiedzi ministra edukacji, Dariusza Piontkowskiego, wynika, że na razie terminy przeprowadzenia egzaminu ósmoklasisty, a także maturalnego, nie są zagrożone. Zapytaliśmy tegorocznego maturzystę z Zespołu Szkół Zawodowych nr 1 o jego obawy związane z egzaminem dojrzałości.

-W tej chwili nasza nauka opiera się na powtarzaniu materiału i przygotowywaniu się do matury z przedmiotów, które już wcześniej zadeklarowaliśmy. Otrzymujemy do naszych nauczycieli testy z lat poprzednich, by powtarzać materiał a jednocześnie „obyć się” z formą testu, który będziemy rozwiązywać już na próbnej maturze, a następnie na właściwym egzaminie. Nauczyciele deklarują swoją pomoc i są do naszej dyspozycji, jeśli jakiś zakres materiału wymaga powtórzenia lub wytłumaczenia – mówi Damian, uczeń 4 klasy Technikum. -Wiele okaże się po próbnej maturze. Jej wyniki dadzą nam i naszym nauczycielom obraz na jakim poziomie jesteśmy przygotowani do egzaminu dojrzałości. Dopiero po 15 kwietnia otrzymamy informację zwrotną jak udało się nam rozwiązać zadania z próbnej matury. Niewiele czasu zostanie by podciągnąć braki, jeśli matura odbędzie się we wcześniej zaplanowanym terminie, czyli od 4 maja – dodaje tegoroczny maturzysta.

Od 4 do 8 kwietnia na stronie internetowej Centralnej Komisji Egzaminacyjnej będą pojawiać się kolejno arkusze egzaminacyjne z maturalnych przedmiotów.

„Próbne egzaminy nie są obowiązkowe natomiast mogą stanowić doskonałą formę przetestowania wiedzy i uzupełnienia braków przed właściwymi egzaminami. Zachęcamy do tego, aby szkoły, które zechcą wziąć udział w próbnym egzaminie, przekazały uczniom informację o terminie jego przeprowadzenia. Wskazane jest, aby uczniowie – po pobraniu materiałów ze strony CKE lub wybranej OKE – rozwiązali zadania w domu w takim czasie, jaki jest przeznaczony na wykonanie zadań na egzaminie, zapisując swoje rozwiązania w ustalonej przez szkołę i nauczyciela formie” – czytamy w komunikacie CKE.

Na wyższych uczelniach również odwołano zajęcia i wykłady. Studenci zmuszeni są do samodzielnej nauki, wiedzę i materiał źródłowy mogą pozyskać jedynie z internetu. Wszystkie uczelniane i publiczne biblioteki są zamknięte.

-Cześć naszych wykładowców od razu po zamknięciu uczelni przesłała nam mailowo zakres materiału do przerobienia. Nie są to powtórki, musimy przyswajać nowy materiał wynikający z realizacji podstawy programowej. Na mojej uczelni komunikujemy się z wykładowcami drogą mailową. Nauczyciele przesyłają nam linki do materiałów źródłowych dostępnych w sieci oraz zadania do wykonania. Przesłanie w terminie odpowiedzi na zadania jest jednoznaczne z naszą obecnością i zaliczeniem zajęć. Często konsultujemy się wspólnie z koleżankami i kolegami, by pomóc sobie w zrozumieniu tematu i wykonać zadaną pracę w sposób w jaki temat zrozumieliśmy. Jestem na uczelni pedagogicznej i do 20 maja mam termin odbycia 60 godzin praktyk w szkole podstawowej. Nie wiem, kiedy będzie to możliwe, czy szkoły zostaną otwarte i będę mogła zrealizować swoje zajęcia praktyczne. Trochę się tym martwię, ale mam nadzieje, że w niesprzyjającej sytuacji epidemiologicznej będę mogła zaliczyć praktyki później – wyjaśnia nam Kasia, mieszkanka Nowego Dworu Maz., studentka III roku w Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie.

Jak widać z powyższych wypowiedzi, pomimo, że zdalne nauczanie jest totalną nowością i zaistniała sytuacja zaskoczyła wszystkich nie dając czasu na przygotowanie, uczniowie i ich rodzice szybko dostosowali się do zaistniałej sytuacji. Niestety nie wszyscy mają takie same możliwości i warunki, nie we wszystkich rodzinach jest nieograniczony dostęp do internetu i sprzętu komputerowego czy mobilnego. Zapewne dla wielu rodzin, gdzie dzieci pobierają naukę zdalną jest to źródło frustracji i dodatkowych stresów w czasach, które i tak nie są łatwe. Szanse nie są wyrównane, dlatego będziemy rozmawiać z dyrekcjami i nauczycielami naszych szkół, by dowiedzieć się jakie są ich spostrzeżenia na ten temat. Jakie problemy zauważyli przez pierwszy tydzień e-nauki i jakie proponują wprowadzać rozwiązania, by wszystkie dzieci miały możliwość jednakowego pobierania nauki na odległość.

Małgorzata Mianowicz

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *