Facebook

POMIECHÓWEK. Tramwajarz z karabinem

2019-11-27 10:21:51

Ma 38 lat, żonaty, ojciec 13-letniego syna. Z zawodu elektromechanik pojazdów samochodowych. Pracy szukał w swoim zawodzie, ale Pan Bóg chciał inaczej. W 2005 roku trafił do Tramwajów Warszawskich. Od tego czasu przeszedł całą drabinę kariery, od elektromontera, do członka dyrekcji w dziale nadzoru kontroli technicznej. W miniony poniedziałek, 25 listopada, jak każdego roku Leszek Szarek obchodził swoje święto – Dzień tramwajarza. Tak, to jego święto, gdyż od dawna posiada uprawnienia do prowadzenia każdego typu tramwaju, od tych najstarszych, zabytkowych, po najnowocześniejsze. Dziś jednak, częściej niż za sterami tramwaju, Leszka Szarka spotkać można w Pomiechówku maszerującego z karabinem w dłoniach

Leszek Szarek do wojska trafił w 2000 roku. Po zakończeniu służby zasadniczej nie pozostał w armii. Za mała pensja, brak perspektyw na awans… Okazja, aby ponownie założyć mundur pojawiła się prawie 20 lat później. Można było spełnić dawne marzenia w Wojskach Obrony Terytorialnej.

 Jak się szybko okazało, kolejne wyzwania to tylko dalsza motywacja do rozwoju i podnoszenia kwalifikacji w wojsku. Tylko dlatego, że mogę połączyć pracę zawodową z moją pasją, jaką jest TSW czuje się spełniony. Oczywiście nie udało by mi się to, gdyby nie wsparcie mojej rodziny oraz najważniejsze – kadry 65 blp w Pomiechówku – wyznaje w rozmowie z Tygodnikiem

– Swoją przygodę życia z TSW zacząłem w 2018 r. w 61 blp Grójec. Był to jedyny batalion w 6MBOT. Następnie były otwierane kolejne bataliony i ze względu na położenie najbliżej domu przeniesiono mnie do 65blp w Pomiechówku. Była to najlepsza decyzja. Nie zamieniłbym tego batalionu na żaden inny – zapewnia.

Co myśli o swej jednostce? Jego zdaniem, to jakby rodzina. Są tam znajomi oraz kadra na najwyższym poziomie. Odbywa się bardzo dużo szkoleń, a Leszek Szarek jest tam jednym z instruktorów. Z zachwytem mówi:

– W kilka miesięcy przeżyłem tu tak wiele niezapomnianych chwil, że ciężko było by mi nawet powiedzieć, że mógłbym to zostawić. Moim największym przeżyciem było prowadzenie motocykla w kolumnie pojazdów w defiladzie na 3 maja.

65. batalion lekkiej piechoty w Pomiechówku jest batalionem wchodzącym w skład 6. Mazowieckiej Brygady Obrony Terytorialnej im. rotmistrza Witolda Pileckiego. Jego dowódcą jest ppłk Jan Deręgowski, zaś jego zastępcą mjr Grzegorz Wilczewski.

Wśród podstawowych zadań pomiechowskiego batalionu można wymienić: prowadzenie działań militarnych we współdziałaniu z wojskami operacyjnymi, ochronę ludności przed skutkami klęsk żywiołowych, likwidację ich skutków, ochronę mienia, akcje poszukiwawcze oraz ratowanie lub ochrona zdrowia i życia ludzkiego, a także udział w realizacji zadań z zakresu zarządzania kryzysowego. WOT ma nas też ochraniać przed skutkami destabilizacji i dezinformacji, współpracować z elementami systemu obronnego państwa, w tym szczególnie z wojewodami i organami samorządu terytorialnego. Istotnym powołaniem tej formacji jest także wychowanie patriotyczne.

To właśnie terytorialsi, wraz z innymi służbami prowadzili poszukiwań zaginionego chłopca – Dawida, to oni także brali udział w uroczystościach pogrzebowych obrońców Twierdzy Modlin ekshumowanych i z honorami pochowanych na cmentarzu fortecznym w Modlinie.

Jak dodaje dowódca 65blp ppłk Deręgowski „Żołnierze obrony terytorialnej,  jako spadkobiercy Armii Krajowej kultywują ich tradycje oraz służą pomocą kombatantom. Uczestniczymy w pogrzebach odchodzących kombatantów członków Armii Krajowej jak również żołnierzy wyklętych. Obecnie mamy pod opieką Pana por. Stefana Łuczyńskiego – ostatniego żyjącego żołnierza wyklętego członka grupy dywersyjnej „Krzysztof”. Bierzemy czynnie udział w uroczystościach patriotycznych na terenie naszego SRO ( Stałego Rejonu Odpowiedzialności), poprzez wystawianie posterunków honorowych oraz kompanii honorowej. Prowadzimy także kampanię informacyjną o naszej formacji podczas różnego rodzaju pikników patriotycznych, na które jesteśmy zapraszani co jest niebywałą okazją do integracji ze społeczeństwem.”

Niektóre szkolenia rotacyjne z żołnierzami realizowane są na terenach zamieszkałych przez ludność cywilną, wszystko po to, aby cywile nie bali się wojska, aby wiedzieli o ich istnieniu oraz aby mieli poczucie bezpieczeństwa, gdyż ta formacja, jak żadna inna jest najbliżej społeczeństwa. W razie konfliktu zbrojnego, to właśnie terytorialsi będą tymi, którzy pierwsi zatroszczą się o bezpieczeństwo cywilów.

W szeregach formacji służą ludzie wykonujący na co dzień rozmaite zawody: można tam spotkać żołnierza z tytułem naukowym doktora, panią konduktor, taksówkarzy, osoby prowadzące własną działalność gospodarczą. Już niebawem to oni będą współorganizatorami konferencji „PARASOL” na którą zostali zaproszeni wszyscy starostowie oraz podległe im służby z zakresu zarządzania kryzysowego. Spotkanie to ma na celu dopracowywanie spójności w działaniach pomiędzy wojskiem a organami samorządowymi z zakresu zarządzania kryzysowego.

Z rodziną

W tramwaju

mjr Piotr Korycki

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *