Facebook

Podpisy zebrane – będzie referendum…

2015-12-17 2:09:24

Przeciwnicy Jacka Kowalskiego chcą go odwołać ze stanowiska burmistrza. Na ostatniej sesji poinformowali, że zebrali 2751 podpisów. Oznacza to, że referendum się odbędzie. Zapłacą za nie mieszkańcy – 50 tys. zł

Wtorkowa (15.12) sesja Rady Miasta nie należała do spokojnych. Już na początku obrad siedzący na sali Michał Jakubowski, Tomasz Szymański i Marek Wiewiórski pokazywali zebranemu gremium kartki z liczbami: 1850, 2094, 2206 wymaganych, 2400, 2751, budując w ten niecodzienny sposób napięcie. Cyfry oznaczały liczbę podpisów, jaką zebrali przedstawiciele grupy inicjatywnej referendum w sprawie odwołania burmistrza Jacka Kowalskiego.

„Zebralibyśmy więcej”

Inicjatorzy musieli uzyskać 2206 podpisów (10% mieszkańców uprawnionych do głosowania). Do godz. 12:00 zebrali 2751.

– To jest duży sukces. Jeszcze te podpisy do nas wpływają, więc minimalnie się ta liczba zwiększy. Gdybyśmy mieli więcej czasu, zebralibyśmy dużo więcej – twierdzi Michał Jakubowski. – Chcemy podziękować mieszkańcom. Mimo straszenia, różnych nacisków, ludzie mają dosyć i pokazali to. To, co słyszymy od ludzi na ulicach, to, jakie poparcie nam dają, to buduje. Widzimy, że warto było to robić. To jest pierwszy mały krok. Przed nami długa droga, ale wierzymy, że się uda.

– Na dzień 5 grudnia mieliśmy 700 podpisów. W ciągu 10 dni zebraliśmy 2000, to pokazuje, co się dzieje w mieście, jak ludzie na to reagują – dodaje Marek Wiewiórski.

– Chcemy, by mieszkańcy wzięli udział w referendum, przyszli i wypowiedzieli swoje zdanie. Chcemy sprawdzić, czy polityka burmistrza, który sam decydował o wielu sprawach, wszystkim odpowiada. Bo po 15 latach mamy raptem jedną ulicę i coś tam jeszcze – uważa Tomasz Szymański.

Zarzuty wobec burmistrza

Inicjatorzy twierdzą, że chcą dać mieszkańcom wybór, ponieważ nie podoba im się obecna sytuacja. Co konkretnie?

– To, co wydarzyło się ostatnio w naszym mieście, przelało czarę goryczy – mówi M. Jakubowski. – Pan burmistrz „jest” w mieście prezesem ZEC-u, prezesem ZBK, zajmuje się wszystkim, próbuje jednoosobowo kierować miastem. Nawet dziś (15.12) na pytania kierowane do pani prezes ZBK odpowiadał burmistrz. Fantastycznie, ale w takim razie dlaczego płacimy pensję pani prezes? Jeżeli pan burmistrz radzi sobie sam, niech się zatrudni na tych stanowiskach. Ponadto, nie podoba nam się kumoterstwo, kolesiostwo. Pani radna pytała dzisiaj o mieszkanie przydzielone pani Rutkowskiej. Pan burmistrz kłamał, że to mieszkanie zostało przydzielone komuś innemu. Nie lubimy ludzi, którzy kłamią. Kolejna sprawa – spalarnia. Ta sprawa się nie skończyła, to jest istotne narażenie miasta. Nie podobają nam się inwestycje, nie podobają nam się te piękne żółte rurki, które mamy przy naszej nowej autostradzie. Nie rozumiemy tego, nigdzie na świecie takich nie ma. Nie podoba nam się, że miasto się nie rozwija równomiernie, są obszary zaniedbane, np. w Modlinie Twierdzy. Chcielibyśmy, żeby ten sukces, na który pracują wszyscy, wracał także do wszystkich, a nie do jednej osoby.

Co dalej z podpisami?

Zebrane podpisy inicjatorzy zawieźli do komisarza wyborczego. Tam zostaną one zweryfikowane, a te, które nie spełnią kryteriów – odrzucone (zakłada się, że ok. 10-15%). Jakubowski uważa, że realnym terminem przeprowadzeniu referendum jest wiosna (marzec, kwiecień).

– Chciałbym bardzo, niezależnie od wyniku, żeby pojawiło się jak najwięcej osób, bo to będzie wiarygodny wynik. Jeżeli później bylibyśmy „namaszczeni” do tego, by wystawić jakiegoś kandydata, to na pewno kandydatów pojawi się kilku i to mocnych, pewnych, którym bardziej się chce niż obecnemu burmistrzowi – twierdzi Tomasz Szymański.

„To kolędnicy”

Zachowanie inicjatorów referendum wywołało komentarze wśród mieszkańców i radnych obecnych na sesji. Radna Krystyna Nasiadka zwróciła uwagę na to, że niektóre osoby zbierające podpisy po domach celowo wprowadzały mieszkańców w błąd, kłamały, że są przeciwne referendum, byle tylko podpis uzyskać.

Z sali padły też określenia „przedwcześnie chodzący kolędnicy”, „odstawiają szopkę, jasełka”. Niesmak wzbudził też fakt, że za referendum zapłacą sami mieszkańcy i będzie to kwota minimum 50 tys. zł.

– We wrześniu rok temu mieliśmy wybory samorządowe, pan burmistrz dostał mandat zaufania od społeczeństwa, ponad 6 tys głosów. Dla mnie są mgliste te powody odwołania burmistrza. Pojawiają się informatory, pod którymi nikt się nie podpisuje, tak jakby ktoś nie chciał wziąć odpowiedzialności za swoje słowa. Jeżeli ktoś widzi przesłanki o popełnieniu przestępstwa, niech złoży wniosek do prokuratury, a niech nie naraża budżetu miasta na 50 tys. zł – twierdzi radny Andrzej Świder. – Mam nadzieję, że ludzie tak jak w wyborach rok temu dadzą poparcie temu, co zostało w mieście dobrze zrobione. Ale ci, którzy tę inicjatywę rozpoczęli i narażą budżet na stratę 50 tys. zł, niech się wtedy określą, mają cywilną odwagę, pokażą swoje twarze i nazwiska do wiadomości wszystkich ludzi.

A co na ten temat twierdzi burmistrz Jacek Kowalski?

– To wygląda na kiepskie przedstawienie. Inicjatorzy próbują wmówić mieszkańcom, że mieszkają w innym mieście, a wystarczy spojrzeć za okno, zobaczyć, jak się miasto rozwija i myślę, że większość mieszkańców im to powiedziała, kiedy chodzili po domach. Myślę, że to jest grupa siania złych emocji. Ja jestem zdania, że zgoda buduje, jednak – jak widać – nie wszyscy tak sądzą, niektórzy wolą siać ferment i iść po trupach do zwycięstwa. Ja zawsze jestem do dyspozycji społeczeństwa, ufam w mądrość naszych mieszkańców i słyszę od nich słowa otuchy i pochwały. Życzę im więc spokojnych świąt, pozbawionych tych wymyślanych na poczekaniu problemów.

Anna Cichocka

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *