Facebook

POD LUPĄ… Zwykła, pospolita d…

2017-03-16 10:00:19

Jesteś w większym gronie nieznanych sobie ludzi? Rozmawiają o czymś, na czym się nic a nic nie znasz? Lepiej siedź cicho i milcz! Owszem, ktoś może pomyśleć, żeś debil. Fakt, ale ktoś inny może pomyśleć, żeś geniusz, który nie chce przekrzykiwać się z byle kim. Jeśli jednak odezwiesz się, rozwiejesz wszelkie wątpliwości. Wtedy już każdy wiedzieć będzie żeś ignorant. Prawda ta znana jest dość powszechnie. Niestety, rzadziej wcielana w życie. Dziś wielu z tych, co milcząc powinni udawać mądrych, otwiera gębę przed czasem.

Weźmy dla przykładu pewną „panią” redaktor. Nie, nie byle jaką redaktor, tylko taką, która przed laty dostała wielce prestiżową nagrodę stowarzyszenia dziennikarskiego za publikację w lokalnej prasie zdjęć zwłok wyciąganych za nogę z wody i innych wabików dla żądnych sensacji czytelników. Przyznano jej tytuł Hieny Roku. Hiena na tych zdjęciach chyba jednak niewiele zarobiła, bo niedługo potem zamknęła gazetę. Wcześniej, jako nastolatka, dostała szansę pracy i zdobywania doświadczenia w naszym Tygodniku. Zbyt długo nie popracowała, bo ambicje nie pozwalały jej wysługiwać się byle komu. Wszak „panią” redaktor stać było na samodzielność. Nie zastanawiając się długo, wykorzystała służbowy sprzęt i ludzi, po czym obwieściła światu powstanie najlepszej z gazet. Oczywiście jej własnej. Pech chciał, że Tygodnik nie upadł i znów biedna „pani” redaktor zaczyna się go obawiać.

Czy wszyscy o tym wiedzą? Zapewne nie. Czy komuś to przeszkadza? Zapewne niezbyt wielu. Siedząc cicho, mogła więc „pani” redaktor uchodzić za wyrocznię. No ale temperament nie ten, poczucie własnej wielkości a i chyba pojawiające się zagrożenie na rynku prasowym skłoniły niewiastę to otwarcia ust. Oto ogłosiła ostatnio, że jesteśmy tygodnikiem „kadłubowym”, a nasz naczelny to człowiek bez doświadczenia.

Ja już nie będę się pastwił nad kobietą, dla której współczesna technika jest pełna zagadek i wedle której, lokalizacja redakcji stanowi o „kadłubowatości”. Nie każdy musi wiedzieć, co to internet, komórki, SMS-y, sieci itd. Podziękować jej muszę za to, że doceniła mego naczelnego. Tak, to chłopak młody, może bardzo młody. Prawdą jest, że nasza współpraca początkowo nie układała się dobrze, prawdą jest, że początkowo nie wróżyłem Tygodnikowi świetlanej przyszłości właśnie z uwagi na obsadę stołka redaktora naczelnego. Ot, po długiej przerwie w pracy dziennikarskiej, było mi obojętne gdzie i jak wrócę do zawodu.

Minęło parę miesięcy. Nadal pracuję w Tygodniku, choć zgadzam się z „panią” redaktor, że Balcerzak nie ma doświadczenia. Nie ma i oby nigdy nie nabrał doświadczenia w naciąganiu informacji, oszukiwaniu pracodawców, epatowaniu sensacją, lekceważeniu czyjejś tragedii, żerowaniu na ludzkim nieszczęściu czy wreszcie prowadzeniu brukowca dla kilku srebrników. Jak coś popełni, dostaje kuksańca od szeregowego dziennikarza, za którego nigdy się nie obraża. Natomiast doświadczenie w prowadzeniu tygodnika informacyjno-opiniotwórczego dla ludzi myślących zdobywa bardzo szybko. Na tyle szybko, że mi, dziennikarzowi będącemu w zawodzie dłużej niż Balcerzak chodzi po tym świecie, nie wstyd być jego pracownikiem. Nie każde doświadczenie jest powodem do chluby.

Dla „pani” redaktor mam do przemyślenia pewną opowieść. Gdy dwie dekady temu obraziłem się na dziennikarstwo, ukończyłem kilka kursów i studiów w dziedzinie uzdrawiania. Ziołolecznictwo, hipnoza, bioterapia i między innymi masaże. Masaże, jak to masaże, w większości przypadków pacjent musi być w stroju Adama. Na pierwszej wizycie bywa z tym problem. Największy w przypadku nastolatek. Taka „kózka” tak długo zwleka z rozebraniem się, tak się z tym pieści, że człowiek sam zaczyna myśleć, że skrywa ona tam coś szczególnego, skarb jakowyś czy co… Gdy wreszcie się przełamie, okazuje się, że była tam tylko zwykła, najzwyklejsza, pospolita d… Gdyby nie robiła ceregieli, nikt by na to uwagi nie zwrócił a tak – rozczarowanie. Tak samo jest z pleceniem bzdur na łamach gazetki.

PIOTR KORYCKI
p.korycki@nowodworski.info

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *