Facebook

Padłem ofiarą oszustwa

2015-06-17 1:59:09

– Zaczęła płakać, że ma zadłużone mieszkanie, komornika, cała się trzęsła. Ja wziąłem pożyczkę na pięć tysięcy, a ta kobieta mi nie oddaje! Wpadłem w zasadzkę – skarży się pan Józef Jesionek, mieszkaniec Nowego Dworu

Pan Józef to mężczyzna w średnim wieku. Kilka lat temu jego żona zachorowała. Wówczas do domu pana Józefa zaczęła przychodzić pani Mariola, która opiekowała się jego chorą żoną.

– Przychodziła, pomagała mi przy żonie, ale żona zmarła trzy lata temu. Ponieważ jednak dobrze się znaliśmy, Mariola poprosiła mnie o pożyczkę. Płakała, że ma zadłużone mieszkanie i komornika na głowie. Uległem jej namowom i uwierzyłem, że odda mi pieniądze. Była wiarygodna, szczególnie że poszła ze mną do Kasy Stewczyka i dała 200 zł jako pierwszą ratę. Ja się zlitowałem i padłem ofiarą, bo ona mi teraz tych pieniędzy nie oddaje, to znaczy czasem mi parę groszy przyniesie, ale wciąż słyszę, że ona pieniędzy nie ma, a mi odsetki rosną. Jak dzwonię do niej, to nie odbiera telefonu – mówi pan Józef. – Miałem pięcioro dzieci, a teraz nie mam żadnego, bo dzieci się mnie wyrzekły, nie chcą mi pomóc, twierdzą, że ja te pieniądze tej kobiecie dałem. A ja nie dałem, tylko pożyczyłem. Ja miałem dobre serce, a ona mnie tak znieważyła. Z pięciu tysięcy, które pożyczyłem, do spłaty zostały mi jeszcze dwa tysiące. Ja jak mogę, tak się ratuję, pracuję, jestem sprzątającym na wysypisku śmieci, ale jest mi bardzo ciężko. Wpadłem w zasadzkę.

Osób takich jak pan Józef, które z dobrej woli pożyczają pieniądze znajomym, jest bardzo dużo. Ze względu na dobre relacje nie podpisujemy umowy, ufając, że pieniądze do nas wrócą. Niestety często się zdarza, że wraz z naszymi pieniędzmi znikają także nasi znajomi.

– Pożyczając komuś pieniądze, najlepiej zabezpieczyć się dokumentem, sporządzić umowę poświadczoną notarialnie – tłumaczy Szymon Koźniewski z nowodworskiej policji. – Umowa ustna także jest dowodem dla sądu, jednak wyegzekwowanie jej warunków może być trudne, ponieważ słowo jest przeciwko słowu. Zawsze jednak jest możliwość złożenia zawiadomienia na policję lub wystąpienia na drogę sądową.

 

Podobne artykuły

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *