Facebook

ORZEŁ. Zaczęło się w dwudziestoleciu międzywojennym

2017-02-27 12:00:24

Kiedy w 1928 roku dawni mieszkańcy Czosnowa wznosili pomnik, aby upamiętnić dziesięciolecie odzyskania niepodległości, nie wiedzieli jak krótka, tragiczna i zagmatwana będzie jego historia. Nie mieli też pojęcia, że blisko sto lat później sprawą pomnika będzie zajmowała się grupa osób, większości których dziadkowie, w czasie uroczystego odsłonięcia tegoż pomnika jeszcze się nawet nie urodzili lub byli małymi dziećmi. Mieszkańcy Czosnowa po prostu cieszyli się niedawno odzyskaną wolnością. Ale po kolei…
Do 2015 roku dotrwało bardzo niewiele informacji na temat przedwojennego pomnika. W pamięci lokalnej zachowało się wspomnienie o jego istnieniu, co również potwierdza odtworzona wspólnymi siłami w 1998 roku Kronika Ochotniczej Straży Pożarnej w Czosnowie. Kronika ta mówi również o tym, że pomysłodawcą postawienia pomnika niepodległości był miejscowy nauczyciel Władysław Lerch i członkowie Koła Młodzieży Wiejskiej „Wici”. Druhowie OSP również mieli swój niemały udział w całej historii, bowiem sfinansowali budowę tegoż pomnika. Wiadomo również, że zaprojektował go inż. Stolarczyk. Był to pomnik skromny, ale dający siłę i nadzieję. Przedstawiał on orła w koronie z rozpiętymi skrzydłami zrywającego krępujące go kajdany. Koniec pomnika nastąpił wraz z początkiem II wojny światowej. Na stronie internetowej Urzędu Gminy Czosnów zapisane było, że został on zniszczony przez Niemców, ale tak naprawdę nie wiadomo już jak to było.
POSZUKIWACZE
ZŁOTA
Ta niekompletna wiedza i brak jakiejkolwiek fotografii wzbudziła ciekawość Ewy Zygmunt, dawnej mieszkanki Palmir. Ewa od jakiegoś czasu zajmuje się wyszukiwaniem informacji, dokumentów i innych świadectw historii związanej z jej rodzinną miejscowością. Przeszukiwanie archiwaliów porównuje z poszukiwaniem złota, ponieważ żeby znaleźć „samorodek” wśród kilometrów akt trzeba naprawdę bardzo się napracować i jeszcze mieć przy tym trochę szczęścia.
Ewa – zainteresowana pomnikiem z sąsiedniej wsi – zaczęła szukać bardziej szczegółowych informacji na jego temat, a przede wszystkim fotografii, która by go przedstawiała. W tym samym czasie, po drugiej stronie Wisły, inny „poszukiwacz złota” – Sławomir Kaliński – prowadził swoje własne badania. Sławek jest mieszkańcem Nowego Dworu Mazowieckiego i swoją działalność skupia głównie na jego dziejach. Sławek jest też autorem wielu filmów o tematyce historycznej, które można znaleźć w internecie. Charakterystyczne w tych filmach było to, że ich autor używał fragmentu starego zdjęcia przedstawiającego orła, jako swojego znaku rozpoznawczego. Orzeł ten dokładnie odpowiadał zachowanemu w pamięci mieszkańców Czosnowa opisowi pomnika. Nie namyślając się zbyt wiele Ewa wysłała wiadomość do Sławka.
DWA ELEMENTY
TEJ SAMEJ
UKŁADANKI
Kiedy Ewa skontaktowała się ze Sławkiem w sprawie fragmentu fotografii opisując mu to, czego szuka, okazało się że Sławek dysponuje fotografią pomnika, którego zagadkę usiłuje on rozwikłać od kilku lat.
Temat nabrał rumieńców w chwili, gdy wymienili się fotografiami. Ewa przesłała Sławkowi zeskanowaną fotografię przedstawiającą grupę druhów OSP z Czosnowa siedzących przed bliżej nieokreślonym budynkiem – prawdopodobnie remizą strażacką. Pomnik z fotografii Sławka posadowiony był na tle podobnego budynku. Sławek już wtedy wiedział, że zdjęcie, którym dysponował przedstawiało pomnik z Czosnowa, ale Ewie nadal brakowało tej pewności. Tej pewności nie dało również powiększanie zdjęcia uzyskanego od Sławka za pomocą specjalistycznego oprogramowania komputerowego. Tak próbowano odczytać napis znajdujący się na tablicy pomnika.
Ewa postanowiła skontaktować się z rodziną Wartałowiczów, o której już wcześniej czytała w kontekście historii OSP w Czosnowie. Członkowie tej rodziny należą bowiem do straży od początków jej dziejów, czyli od 1918 roku. Miała nadzieję, że tam uzyska jednoznaczną odpowiedź na pytanie, czy na fotografii Sławka uwieczniony został przedwojenny pomnik z Czosnowa?
Szczęśliwie okazało się, że na spotkanie, które odbyło się 13 listopada 2015 roku, została zaproszona Pani Teresa Bochenek – członek rodziny Wartałowiczów, emerytowana nauczycielka geografii pobliskiej szkoły i badaczka historii Czosnowa. Pani Teresa odnalazła w swoim rodzinnym albumie fotografię, na której widać było niewielki fragment pomnika z 1928 roku. Dzięki porównaniu dwóch historycznych fotografii, udało się potwierdzić ponad wszelką wątpliwość, że zdjęcie wykorzystywane przez Sławka przedstawia w całej okazałości czosnowski, przedwojenny, niepodległościowy pomnik. To odkrycie spowodowało taki entuzjazm, że praktycznie od razu w głowie Ewy zrodziła się myśl o jego odbudowie.
KILKA SŁÓW O FOTOGRAFII
Fotografia, którą dysponował Sławek to pamiątka rodzinna Pani Krystyny Szyperskiej z Nowego Dworu Mazowieckiego. Na fotografii widać dwóch mężczyzn z rowerami. Jednym z nich jest ojciec Pani Krystyny – Antoni Kruszewski (postać bez czapki). Pani Krystyna wspominała tatę, jako osobę bardzo towarzyską, uwielbiającą rozmowy z ludźmi, która lubiła dokumentować otoczenie zatrzymując je w kadrze aparatu fotograficznego. Pani Krystyna wyraziła zgodę na korzystanie z jej pamiątki rodzinnej i przekazując prawa do korzystania z niej Ewie i Sławkowi powiedziała, by „fotografia ta służyła społeczeństwu”. Kierując się tymi słowami Ewa postanowiła doprowadzić do uroczystego przekazania fotokopii zdjęcia Urzędowi Gminy w Czosnowie, gminnej bibliotece i oczywiście druhom OSP. Przekazanie fotokopii odbyło się już pod szyldem założonego 16 stycznia 2016 roku Komitetu Społecznego na rzecz Odbudowy Pomnika Niepodległości w Czosnowie „Orzeł” i stanowiło ono pierwszy, mały krok w powrocie Orła do gminy Czosnów.
Warto wspomnieć, że przekazanie kopii fotografii na ręce Zastępcy Prezesa OSP w Czosnowie Marcina Wartałowicza miało podwójne znaczenie. Odnaleziona fotografia nie tylko wypełniła pozostawione dla niej miejsce w odtwarzanej w 1998 roku strażackiej Kronice, ale wróciła też do druhów przez ręce prawnuka jednego z członków pierwszego zarządu OSP w Czosnowie, którym był Jan Wartałowicz.
KOMITET I PRACA JAK W WYDZIALE DOCHODZENIOWO–ŚLEDCZYM
Odbudowa pomnika nie jest łatwą sprawą, bowiem wymaga ona systematycznej pracy, ogromu czasu i różnych talentów. Wiadomo było z góry, że trzeba będzie wielu par rąk i takie pary rąk się znalazły. W Palmirach w dniu 16 stycznia 2016 roku zawiązany został Komitet Społeczny na rzecz Odbudowy Pomnika Niepodległości w Czosnowie „Orzeł”, który poza główną ideą postawił sobie cel odtworzenia historii pomnika, jego budowy, zniszczenia oraz losu elementów się nań składających.
O ile odzyskanie niepodległości w 1918 roku jest jasne i udokumentowane, o tyle nawiązując do pierwotnego pomnika z Czosnowa, nie było o nim zbyt wiele wiadomo. Decyzja o zbadaniu historii przedwojennego pomnika i zachowaniu jej dla potomnych stała się początkiem fascynującej przygody…
Dotychczas przyjęte było, że pomnik został zniszczony przez Niemców na początku II wojny światowej. Podczas wywiadów ze starszymi mieszkańcami gminy, przeprowadzonymi przez dziennikarza Mazowieckiego Gońca Lokalnego Jakuba Janika, okazało się że wcale tak to nie musiało się stać. W pamięci okolicznych mieszkańców przetrwały też inne przekazy, jak choćby takie, że ich przodkowie sami rozmontowali pomnik, by nie narażać ważnych dla każdego Polaka symboli na hańbienie ich przez okupanta.
Członkom Komitetu Społecznego udało się dotrzeć do pani Moniki Niewiadomskiej – mieszkanki gminy, która urodziła się 2 lata przed odsłonięciem pomnika i widziała go na własne oczy. Patrząc na starą fotografię przedstawiającą pomnik stwierdziła, że pierwotnie miał on inne ogrodzenie. Było ono zrobione z łańcuchów, ale po jakimś czasie zostało wymienione na stalową balustradę.
Jeden ze starszych druhów OSP w Czosnowie – ś.p. Jan Wartałowicz (ojciec Marcina Wartałowicza i wnuk Jana Wartałowicza) – wspomniał, że owa balustrada i postument dotrwały do końca II wojny światowej. Mieszkańcy Czosnowa kilkukrotnie podejmowali próby odbudowania pomnika, ale na skutek sprzeciwu komunistycznych władz, resztki pomnika zostały ostatecznie rozebrane. Balustradę natomiast odkupiła mieszkanka wsi Dębina (gmina Czosnów), która wykorzystała ją jako ogrodzenie do kapliczki. Balustrada przetrwała aż do 2013 roku, kiedy to została wymieniona na nową. Jakiż to był smutek dla członków Komitetu Społecznego, kiedy okazało się, że spóźnili się z tym odkryciem o jedyne dwa lata!
Paweł Zygmunt dotarł do mężczyzny, który remontował kapliczkę i wymieniał ogrodzenie. W każdym, kto uczestniczył w tych poszukiwaniach paliła się ogromna nadzieja, że mężczyzna ten zatrzymał starą balustradę i że uda się ją odzyskać. Niestety balustrada będąca przed wojną częścią pomnika niepodległości skończyła swój żywot na lokalnym skupie złomu…
W międzyczasie pojawił się również trop, który mógł świadczyć o tym, że wmurowana w postument przedwojennego pomnika z Czosnowa tablica została wykorzystana do budowy innego pomnika, stojącego do dziś w sąsiedniej wsi Kazuń Nowy (gmina Czosnów). Takie skojarzenie przyszło do głowy Sławkowi Kalińskiemu i w związku z tym podjęto próbę zbadania tej tezy.
Dzieje budowy kazuńskiego pomnika można do dziś przeczytać na forum Novidvor w dziale Nowy Dwór Mazowiecki, Historia. Na potrzeby niniejszego artukułu zostanie ona przedstawiona w dużym skrócie.
W kwietniu 1956 roku do jednostki wojskowej w Kazuniu Nowym trafił gen. Czesław Piotrowski, by objąć stanowisko zastępcy dowódcy do spraw liniowych. W swoich wspomnieniach opisywał opłakany stan jednostki. Zapoznając się z terenem jednostki i jej okolicami napotkał kilka mogił z krzyżami, w których zostali pochowani polegli żałnierze kampanii wrześniowej. Jesienią tegoż roku postawił przed sobą ważne zadanie, którym było wybudowanie pomnika–mauzoleum i złożenie w nim szczątków poległych w obronie Kazunia i Modlina żołnierzy.
Wiosną 1957 roku przystąpiono do realizacji planu. Gen. Piotrowski na własną rękę ekshumował szczątki żołnierzy ze znalezionych mogił. Jak trudna do zrealizowania była idea postawienia pomnika–mauzoleum opisuje on w następujący sposób: Aparat polityczny Wojska Polskiego odnosił się do tego z rezerwą. Stąd też nasz skądinąd zacny, choć ciężko przestraszony ówczesny zastępca dowódcy brygady ds. politycznych powołany na stanowisko „z awansu” łódzki robotnik – kpt. Jurdziński – uznał to za bardzo ryzykowne, a wręcz niebezpieczne dla nas. Udało mi się przekonać do tego pomysłu dowódcę 2 WCB Sap ppłk Adama Siekerzyckiego, który też lubił często ryzykować.
Pomimo przewidywanych trudności prace jednak nabierały rozpędu. W maju 1957 roku przystąpiono do zrobienia fundamentów i zbierania innych niezbędnych elementów, które miały być wykorzystane do budowy pomnika. Wykorzystano np. bloki granitowe typu krawężnikowego z okolicznych fortów, płyty szlifowane z granitowych schodów odkrytych przy okazji innych prac, a które posłużyły jako stopnie u podstawy pomnika.
Na forum Novidvor czytamy: Oddzielnym problemem była marmurowa tablica, na której miał być umieszczony napis. W książce czytamy, że w związku z wysokimi kosztami u kamieniarzy na Powązkach, do generała Piotrowskiego zgłosił się rezerwista z Chełma, który oświadczył, że przywiezie płytę od znajomego kamieniarza w zamian za 4 dni urlopu. Wrócił on po 6 dniach, gdzie przywiózł tablicę zdemontowaną z jakiegoś cmentarza i do tego uszkodzoną. Rezerwista dostał 6 dni aresztu. Generał Piotrowski nie mając innego wyboru, zmuszony był wykorzystać tą tablicę, na której jeden z rezerwistów podjął się wykonania napisu.
Ponieważ pochodzenie tablicy nie było do końca wyjaśnione, a także posiadając już wiedzę na temat losów balustrady, pojawiło się naturalne skojarzenie, że mogła to być tablica z czosnowskiego pomnika niepodległości.
Tablicę wmurowaną w 1957 roku w kazuński pomnik wymieniano w czasach współczesnych ze względu na jej treść. Zdjęta tablica, która mogła pochodzić z czosnowskiego pomnika prawdopodobnie została rozbita w czasie jej usuwania. Tak twierdzi świadek, do którego dotarł Jakub Janik.
Pozostając jeszcze na chwilę przy temacie tablicy wmurowanej w pomnik z Czosnowa należy wspomnieć, że w sierpniu 2016 roku udało się odczytać jej napis. Dwa zdjęcia, które przedstawiały ten pomnik, poddała specjalistycznej ekspertyzie Izabela Zygmunt. Dzięki tej ekspertyzie odczytano napis, który brzmiał: W DZIESIĄTĄ ROCZNICĘ NIEPODLEGŁOŚCI POLSKI 1918–1928
CIĄG DALSZY
ZA TYDZIEŃ – 28 LUTEGO

Podobne artykuły

Comments

comments

1 komentarz

  1. Obywatel odpowiedz

    Komu przeszkadzała stara treść tablicy na pomniku w Kazuniu Nowym wystarczyło jeśli nie pasowało słowo „hitlerowskim” usunąć go ale pozostałe napisy pozostawić. Na nowej tablicy brakuje napisów fundatorów pomnika i to jest to czym powinni się zająć pismaki z tygodnika a nie takimi rewelacjami jakie opisują w tym artykule. Mam nadzieję, że treść tablicy ze starego pomnika z Czosnowa będzie wszystkim pasowała

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *