Facebook

NOWY DWÓR MAZ. O czym szumią drzewa na ul. Nałęcza

2021-04-07 12:45:38

Od początku roku pod piły i topory miejskich drwali trafiło kilkadziesiąt dorodnych drzew rozmieszczonych na terenie całego Nowego Dworu Mazowieckiego. Na swoją kolej czekają następne „ofiary”, a informacje o wycinkach wzbudzają powszechnie oburzenie i brak zgody mieszkańców na taki stan rzeczy

Swoje niezadowolenie mieszkańcy manifestują głównie poprzez media społecznościowe. „Nasze miasto zmaga się ze smogiem, każde usunięcie drzewa to wielka strata. Nie pozwólmy na robienie betonowej pustyni” – to wpis jednego z internautów.

W ostatnim czasie drwale powalili prawie stuletnie drzewa na działce przeznaczonej pod budowę nowego osiedla przy ul. Paderewskiego (na tyłach drewnianej willi). Przy Szkole Podstawowej nr 5 od strony ul. Kusocińskiego również w pień wycięto wieloletnie topole, a już w kolejce czekają drzewa przy ul. Wojska Polskiego na odcinku od stacji BP w kierunku ul. Długiej. W Modlinie Twierdzy też drzewostan znacznie się przerzedził. Z wykazu do którego dotarła nasza redakcja wynika, że w latach 2018-2020 na terenie Nowego Dworu Maz. zostało wyciętych 188 drzew (głównie topole, lipy, klon-jawor, akacje i świerki).

ul. Nałęcza

Prawdziwie zelektryzowała mieszkańców informacja, którą umieszczono na drzewach wzdłuż ul. Nałęcza (od ul. Modlińskiej w stronę torów kolejowych). Zostały wywieszone kartki z zakazem parkowania z powodu wycinki drzew. Bardzo szybko w internecie powstała inicjatywa broniąca starych drzew. Na apel o podpisanie petycji w tej sprawie, zaledwie w ciągu kilku godzin odpowiedziało ponad 200 osób. Petycja wraz zapytaniem za sprawą jednego z naszych czytelników trafiła do Urzędu Miejskiego. Jak się dowiedzieliśmy urzędnicy tłumaczą, że wywieszenie ogłoszeń o wycince miało zmobilizować mieszkańców do usunięcia pojazdów. „Drzewa rosnące w pasie drogi przy ul. Nałęcza nie były wskazane do usunięcia. Zostały wskazane do zabiegów pielęgnacyjnych, ze względu na to iż konary drzew wchodziły w budynek. Ze względu na pojawiające się incydenty opadających konarów na parkujące samochody w pobliżu lub pod drzewami miasto co jakiś czas przeprowadza zabiegi pielęgnacyjne takich drzew. Wykonawca prac nauczony doświadczeniem braku reakcji mieszkańców na informacje planowanej pielęgnacji drzew umieścił kartkę z informacją o wycince, ponieważ taki komunikat skłania posiadaczy aut do zabrania ich z miejsca wykonywania prac” – wyjaśnia pracownik Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta w odpowiedzi na zapytanie czytelnika. To znacząco zmienia postać rzeczy, szkoda tylko, że tak ważne kwestie, budzące społeczne kontrowersje nie są przekazywane do publicznej wiadomości w sposób precyzyjny.

O czym szumią drzewa?

Warto jest wsłuchać się w szum drzew na ul. Nałęcza, bo mogą opowiedzieć bardzo ciekawą historię i przenieść nas w połowę lat `80-tych ubiegłego stulecia, kiedy się wydarzyła. To była wiosna 1985 roku, kiedy ulica nosiła nazwę Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Na jednym z drzew, na wysokości budynku z nr 14 w miejscu po podcięciu konaru utworzył się kształt do złudzenia przypominający wizerunek Matki Boskiej. Całe zdarzenie szybko zostało okrzyknięte „cudem”, a pod cudowne drzewo zaczęli ściągać pielgrzymi nie tylko z powiatu, ale i z dalekich krańców Polski. Wierni szybko utworzyli prowizoryczny ołtarz, przynosząc świece i naręcza kwiatów. Pod drzewem modlono się, śpiewano pieśni kościelne, a nawet przywożono osoby kalekie i chore w nadziei na cud uzdrowienia. Sceptyczny stosunek do całego zdarzenia miał ówczesny proboszcz parafii Michała Archanioła ks. Czesław Żyła, który przekonywał wiernych, że wizerunek to czysty przypadek. Nie ostudziło to jednak wiary parafian i pielgrzymów. Niektórzy głosili, że na kolejnych drzewach byli w stanie dostrzec postaci innych świętych. Cała historia miała w sobie klimat mistycyzmu i ukazywała żarliwość wiary mieszkańców. Podobno służby bezpieczeństwa pod osłoną nocy starały się uprzątać przyniesione przez wiernych dewocjonalia i ozdoby. Teraz o „cudzie” przypominają jedynie stare zdjęcia i pamięć mieszkańców, która jest wciąż żywa.

Źródło: Kalo NDM, foto. Bogumił Hordecki 

-W 1985 roku miałem 14 lat, ale pamiętam dokładnie jak szybko rozniosła się wieść po mieście, że na ul. PZPR-u zdarzył się cud. Matka Boska ukazała się na drzewie i nawet niektórzy widzieli jak ciekły jej łzy nadziei, co miało zwiastować, że koniec partii już bliski. Mama kazała się nam odświętnie ubrać i chodziliśmy pod drzewo modlić się. Szybko się urywałem wraz z kolegami, ale takich tłumów w Nowym Dworze nie widziałem nigdy wcześniej i później – wspomina pan Jacek, rodowity nowodworzanin.

Historia cudownego drzewa na dobre zakończyła się w lipcu 2013 roku, kiedy zostało ścięte i w tej chwili mało kto pamięta lub wie, gdzie dokładnie rosło.

Był las, nie było nas, nie będzie nas, będzie las i oby ta prawda, mówiąca, że życie ludzkie przemija, a świat przyrody jest stały, niezmienny, pozostała nienaruszona działaniami krótkowzrocznych ludzi.

MM, Źródło: Kalo NDM, foto. Bogumił Hordecki 

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *