Facebook

Nowodworzanie brali udział w Powstaniu Styczniowym?

2017-01-20 11:34:02

W listopadzie 1918 r. Polska odzyskała niepodległość. Bardzo szybko, bo już w styczniu roku następnego Wódz Naczelny Józef Piłsudski zaliczył weteranów powstań narodowowyzwoleńczych w szeregi armii polskiej.

Specjalna komisja przyznała status weterana 3.644 osobom. Oznaczało to dla nich między innymi prawo do pobierania stałej pensji, zapewnienie opieki państwowej, awans szeregowych i podoficerów do stopnia podporucznika, a oficerów do odpowiednich wyższych stopni. W następnym roku otrzymali prawo noszenia specjalnie dla nich zaprojektowanego munduru. Uczestniczyli jako honorowi goście w państwowych uroczystościach, byli zapraszani do szkół. Jeżeli któryś z nich zmarł organizowano uroczysty pogrzeb na koszt państwa. Przedwojenni mieszkańcy Twierdzy do dziś wspominają weteranów powstania styczniowego, którzy tam mieszkali.

Nie wiemy czy w powstaniu styczniowym wzięli udział mieszkańcy Nowego Dworu. Są pewne poszlaki, które na to wskazują, bowiem w czasie powstania pojawiają się w księgach metrykalnych zapiski o nieobecności niektórych mężczyzn. Oczywiście nie jest napisane wprost, że biorą oni udział w walkach, ale było to możliwe, tym bardziej, że wpisy takie dotyczą tylko okresu, w którym prowadzono działania wojenne.

Jedyny powstaniec styczniowy, a właściwie weteran, który mieszkał w Nowym Dworze, i którego znamy z nazwiska nie był rodowitym nowodworzaninem. Nazywał się Władysław Jackowski i przybył do naszego miasta wiosną 1890 r. z Mławy. Był wówczas urzędnikiem pracującym dla kolei nadwiślańskiej. Przybył do Nowego Dworu prawdopodobnie na skutek służbowego przeniesienia. Nie wiemy skąd pochodził. Urodził się 29.09.1846 r. a to oznacza, że walczył w powstaniu gdy miał 17-18 lat.

Gdy zamieszkał w Nowym Dworze był już panem po czterdziestce i ojcem rodziny. Do naszego miasta przybył wraz z żoną Agnieszką z Proszkowskich vel Prószkowskich. Nie wiemy dokładnie kiedy pani Jackowska przyszła na świat, stało się to pomiędzy 1852 a 1856 rokiem. W Nowym Dworze został ochrzczony jedyny syn tej pary Karol Józef.

Świadkiem tego wydarzenia był osiadły w mieście od kilku lat Aleksander Koźmiński, również urzędnik kolejowy. Rodzina najprawdopodobniej zamieszkała w okolicach ówczesnego dworca, czyli w pobliżu obecnego wiaduktu na ul. Leśnej. Nie wiemy dokładnie jak przebiegała praca zawodowa Jackowskiego. W 1895 r. nadal był urzędnikiem na kolei. W tym roku rodzinę dotknęła ogromna tragedia, 3 sierpnia „po długich i ciężkich cierpieniach” w wieku 5 lat i 6 miesięcy umiera Karolek. Chłopiec zostaje pochowany w pobliżu kaplicy na cmentarzu parafii św. Michała. Miejsce pochówku ma w tym momencie pewne znaczenie. Dziecka nie pogrzebano na tej części cmentarza gdzie chowano jego rówieśników, ale tam gdzie były nagrobki osób najbardziej zasłużonych dla miasta, najzamożniejszych lub tych o największym prestiżu. Nie wynikało to jednak z patriotycznej przeszłości ojca a raczej z charakteru jego zajęcia.

Nie wiemy kiedy Władysław Jackowski rozstał się z pracą na kolei. W dokumentach jego nazwisko pojawia się kilkakrotnie w okresie I wojny światowej z określeniem „kasjer w fabryce krochmalu zamieszkały tamże”. Nie wiadomo od kiedy pracował dla spółki Górski – Mórawski, można przypuszczać, że zmienił stanowisko oraz miejsce zamieszkania jeszcze przed wybuchem wojny. Rosjanie ewakuowali swoich urzędników na wieść o zbliżaniu się armii niemieckiej. Jeżeli Jackowski został w mieście to oznacza, że kasjerem był już przed 1915 r. Mieszkając na terenie fabryki utrzymywał znajomości lub nawet przyjaźnie ze swoimi sąsiadami: zarządzającym zakładem Zdzisławem

Pomianowskim, gospodarzem Leopoldem Affkiem, kupcem Kościałkowskim oraz współwłaścicielem „krochmalnej” Edwardem Mórawskim. W 1918 r. zmarła i spoczęła obok synka pani Aleksandra. Władysław do końca życia pracował i mieszkał w fabryce. Zmarł 14.08.1923 r. jako ostatni z rodziny. To dlatego akt zgonu podpisali Bolesław Konarski – właściciel apteki i organista parafii św. Michała – Feliks Bednarski. Najprawdopodobniej zgodnie z międzywojennymi zwyczajami pogrzeb Jackowskiego odbył się z honorami i ceremoniałem wojskowym. Na nagrobku napisano: „podporucznik weteran 1863-64 ułan”.

Tytuł pochodzi od redakcji.
M.Możdżyńska

Podobne artykuły

Comments

comments

1 komentarz

  1. kl odpowiedz

    Bardzo ciekawa historyjka ,tylko skąd Mława,czemu nie z Kielc

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *