Facebook

Nigdy tego nie róbcie swojemu przyjacielowi

2015-07-28 2:13:35

Lato w pełni, urlopowicze szykują się do wyjazdu. Walizki popakowane, środek transportu wybrany, a kwatera już dawno zarezerwowana. Ale co, gdy właściciele zwierząt nie przewidzieli wakacji dla swoich czworonogów? Do schronisk już trafiają porzucone przed wakacjami czworonogi

 – My naszą labradorkę zabieramy ze sobą lub zawozimy do rodziny w Cząstkowie, także można powiedzieć, że ona też dostaje swoje wakacje i zasłużoną przerwę od zgiełku miasta – śmieje się pani Agata z centrum Nowego Dworu.

Niestety nie wszyscy wczasowicze mają możliwość zabrania swojego pupila na wczasy czy pozostawienia go pod właściwą opieką. Co zatem zrobić z futrzakiem na czas wyjazdu?

– Słyszałam, że istnieją hotele dla zwierząt, gdzie właściciele oddają psy pod specjalną opiekę, są tam weterynarze. Chociaż przyznam szczerze, że nie słyszałem nigdy o czymś takim na terenie naszego powiatu, ale nawet jeśli jest takie miejsce, to wydaje mi się, że musi to kosztować krocie – opiniuje jeden z mieszkańców naszego powiatu.

Faktycznie, istnieją takie miejsca – wpisując w wyszukiwarce internetowej hasło „hotel dla zwierząt Nowy Dwór Mazowiecki” znajdziemy kilka ciekawych ofert. Właściciele placówek zachwalają tam zakres umiejętności swoich pracowników i zapraszają właścicieli czworonogów do skorzystania z ich oferty. Jak ta przyjemność wygląda finansowo? Na stronach często nie jest to napisane, często cena ustalana jest indywidualnie, w zależności od zwierzaka.

– Doba kosztuje 30 zł, czyli za tydzień pobytu zwierzaka właściciel zapłaci 210 zł. Do tego dostarcza jedzenie dla swojego pupila – mówi Beata, właścicielka hotelu dla zwierząt „U Pana Kota za piecem”, znajdującego się w Nowym Secyminie.

Zbędny balast

Co się jednak może stać, gdy z jakichś powodów nie mamy możliwości skorzystania z usługi hotelu dla naszego pupila?

– A no niestety, istnieją przypadki skrajnej znieczulicy, gdy ludzie usypiają swoje zwierzęta lub wywożą je do lasów, bądź na wsie w oczekiwaniu, że stworzenie się zgubi, albo ktoś je po prostu przygarnie. Jak już właściciel „pozbędzie się zbędnego balastu”, może spokojnie wyjechać na urlop – krytykuje Konrad.

Jest to prawdą. Błąkających się psów po okolicznych wsiach w naszym powiecie nigdy nie brakuje, a wręcz przeciwnie, „dziwnym zbiegiem okoliczności” zawsze przybywa ich w okresie wakacyjnym.

– Co jakiś czas nowe „Reksie” biegają po ulicy. Jeśli takiego psa widzimy, najczęściej z rodzicami dzwonimy po osoby zajmujące się bezdomnymi zwierzętami. Szkoda, by coś miało się stać tym psiakom – opowiada Jowita z Janówka.

Nie wyrzucaj mnie

Waldemar Łysiak mówił , że „wierności psa nie sposób wyśmiać, by się samemu śmiesznością nie okryć ” i co do słuszności tych słów nie ma wątpliwości. Co jednak kieruje właścicielami czworonogów, by najpierw stworzyć swoim pupilom dom, a potem tak nagle je z niego wyrwać ? Właśnie o to pytaliśmy panią Jolę z okolic Nowego Dworu .

– Co kieruje? Nic, prócz własnej wygody. Ci ludzie nie myślą zupełnie, to czyste okrucieństwo. Zwierzęta traktują jak rzeczy, które nie pasujące do wystroju lub planu zostają z domu usunięte. No tak.. w końcu po powrocie z wyjazdu zawsze można nabyć nową „zabawkę”. Rozumiem, że można nie przywiązywać się do zwierząt całym sobą. No ale niestety. Trzeba mieć świadomość tego, że pupile przywiązują się bardzo mocno. Zwierzęta zachowują się nieraz bardziej ludzko niż połowa społeczeństwa – twierdzi kobieta. – Mam przygarniętych z ulicy 5 psów i 2 koty. Mają duży wybieg, wody i jedzenia im nie brakuje, myślę, że są szczęśliwe.

Zwierzęta kochają ludzi bezwarunkowo i warto o tym pamiętać zawsze, także w okresie wakacyjnej laby. Adam Smith powiedział kiedyś, że chciałby się stać tak dobrym człowiekiem, za jakiego uważa go jego pies. I to jest chyba najbardziej adekwatne potwierdzenie tezy o relacji pies – właściciel. Nie traktujmy naszych czworonogów przedmiotowo. Nie wolno pozwolić na to, by nasze Pimpki, Reksie, Maksie i inne futrzaki o równie wymyślnych imionach błąkały się po ulicach naszego powiatu samopas. Na wdzięczność z ich strony nie będzie trzeba długo czekać, merdające ogonki lub mruczące pyszczki to ewidentny przejaw podziękowania.

Klaudia Frączak

 

Podobne artykuły

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *