Facebook

Nie utonąłby, gdyby pojawił się WOPR?

2017-08-29 7:16:53

Trzy tygodnie temu w Wiśle, utonął 15-letni Filip – mieszkaniec Zakroczymia. O tej tragedii nie dają zapomnieć prezes i członkowie Nowodworskiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, którzy twierdzą, że gdyby zostali zadysponowani do akcji ratowniczej, 15-latek miałby szanse na przeżycie. Materiał na ten temat wyemitowała telewizja TVN w programie „Uwaga!” .

Przypomnijmy – do tragedii doszło w czwartek (3.08) w pobliżu mostu przy trasie S-7. Nastolatek poszedł nad brzeg Wisły z grupą znajomych. W pewnym momencie wszedł do wody, a zaraz potem zniknął znajomym z oczu. Próbowali go odnaleźć, ale chłopaka najprawdopodobniej porwał nurt.

Ciało chłopca odnaleziono 4 sierpnia. Było ono zaczepione o konar drzewa i znajdowało się kilometr od miejsca, w którym chłopiec był widziany ostatni raz.

Do akcji ratowniczej zadysponowano straż pożarną, policję i Ochotniczą Straż Pożarną Ratownictwo Wodne.

Prezes z brakiem dokumentów, wiceprezes bez uprawnień

29 lipca policjanci z Komisariatu Rzecznego Policji, patrolujący rejon rzeki Narwi, zostali poproszeni przez jednego z kajakarzy o interwencję wobec dwóch mężczyzn poruszających się skuterami wodnymi. Mężczyźni swoim zachowaniem kilkukrotnie narażali innych użytkowników rzeki na wywrócenie się kajaków czy łodzi. Policjanci natychmiast zatrzymali sterników poruszających się skuterami.
W trakcie legitymowania okazało się, że obaj mężczyźni nie posiadają przy sobie wymaganych dokumentów. Dodatkowo policjanci ustalili, iż jeden z kierujących skuterem w ogóle nie posiada uprawnień do prowadzenia takich pojazdów. Drugi z mężczyzn po dobiciu do brzegu dostarczył funkcjonariuszom odpowiednie dokumenty.
W związku z tym policjanci ukarali mandatami karnymi Sebastiana Golejewskiego – wiceprezesa WOPR-u – za brak uprawnień do kierowania skuterem, natomiast Jacek Kolanko – prezes WOPR-u – zapłacił za brak dokumentów w chwili kontroli.

„Fakty” prezesa olały

Prezesowi kilka dni zajęło zastanawianie się, jak ocieplić swój wizerunek i stwierdził, że po tragedii, jaka dotknęła zakroczymską rodzinę, jest do tego doskonały moment. Otóż WOPR nie został zadysponowany do akcji ratowniczej.
W związku z tym, Jacek Kolanko postanowił zadzwonić do ogólnopolskich mediów, by oznajmić im, że gdyby Nowodworskie Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe zostało zadysponowane do akcji ratowniczej, nastolatek miałby szansę na przeżycie. Informacja ta trafiła do redakcji stacji TVN, czy Super Expressu w momencie, kiedy w kioskach znajdował się nasz Tygodnik z artykułem zatytułowanym „Nieodpowiedzialny prezes WOPR-u”. Nie trudno więc zauważyć, że swoim działaniem prezes chciał ocieplić wizerunek swój i WOPR.
Media zainteresowały się tematem. Od razu po telefonie Kolanki do stacji TVN 24 na miejscu pojawiła się dziennikarka wraz z operatorem kamery. Prezes Kolanko ugościł reporterkę, zabrał ją na rejs katamaranem po Narwi i opowiedział jej o powyższej sprawie i konflikcie między OSP RW i WOPR. Okazało się, że wypociny Jacka Kolanki były bezskuteczne. Prezes z dumą pochwalił się na Facebooku WOPR-u, że wieczorem, tego samego dnia, materiał TVN-u ukaże się w wieczornym wydaniu „Faktów”. Materiał się nie ukazał. Dlaczego?
– Stwierdziliśmy, że nie ma tematu – powiedziała w rozmowie z naszą redakcją dziennikarka TVN 24.

„Uwaga!” postanowiła pomóc

Kolanko nie poddał się i postanowił polansować się w programie „Uwaga!” emitowanym przez stację TVN. Tym razem się udało. Po raz kolejny prezes pływał po Wiśle i Narwi z dziennikarzem „Uwagi!”. Materiał został wyemitowany w poniedziałek – 21 sierpnia. W programie Kolanko zapewnia, że gdyby WOPR zostałby zadysponowany do akcji ratowniczej, nastolatek miałby bardzo duże szanse na przeżycie.
Powodem śmierci 15-letniego Filipa było najprawdopodobniej niedotlenienie kory mózgowej.
– Brak dopływu tlenu do około 4 minut, jest jeszcze w stanie dokonać trwałej zmiany w korze mózgowej. Niedotlenienie kory mózgowej powyżej 4 minut powoduje trwałe zmiany w korze mózgowej i wtedy możemy już mówić o śmierci kory mózgowej – mówi dla programu „Uwaga!” Tomasz Wołoszyn – rzecznik KP PSP w Nowym Dworze Mazowieckim. – Na miejscu, w momencie, kiedy my otrzymaliśmy, jako Państwowa Straż Pożarna, zgłoszenie, była już na wodzie jedna łódź policyjna, następnie zadysponowaliśmy nasze zasoby ratownicze – dodaje Wołoszyn.
Najbliżej miejsca zdarzenia, znajdowała się siedziba Ochotniczej Straży Pożarnej Ratownictwo Wodne. Dopłynięcie do miejsca, w którym topił się 15-latek, zajęło strażakom ratownikom około 15-20 minut.
3 miesiące temu z siedziby OSP RW skradziony został silnik z łodzi ratowniczej. Faktem jest więc, że od tego czasu, strażacy poruszają się do potrzebujących pomocy, drogą lądową, dlatego też, czas ten jest wydłużony.
– Łódź dotarła na miejsce i na wodzie się pojawiła. Stwierdzenie, że nie mamy zdolności ratowniczej i nie mamy gotowości operacyjnej do podjęcia działań, a mamy tę gotowość z uwzględnieniem opóźnienia, to jest zasadnicza różnica – dodaje rzecznik KP PSP Tomasz Wołoszyn.
Jednostka Ochotniczej Straży Pożarnej Ratownictwo Wodne czeka na nowy silnik. Wszystko wskazuje na to, że pojawi się on w zasobach OSP RW już niebawem.
Na miejscu zdarzenia pracowała policja rzeczna, a także OSP RW. Matka nieżyjącego 15-letniego Filipa uważa jednak, że zdecydowanie za mało jednostek brało udział w niesieniu pomocy jej dziecku. I twierdzi, tak jak prezes Kolanko, że WOPR miał szanse uratować jej dziecko, jakby tego było mało, kobieta uważa, że WOPR jest najważniejszą jednostką, która może udzielać pomocy na wodzie w powiecie nowodworskim.
– WOPR dysponuje bardzo szybkim sprzętem i bardzo szybko mógł dotrzeć, by dziecko uratować – mówi matka 15-letniego Filipa.
WOPR nie został jednak powiadomiony o trwającej akcji. Żal o to ma prezes Kolanko.
– Mnie nikt nie powiadomił, ani dyżurny straży pożarnej, ani koledzy z innej organizacji ratowniczej – mówi Jacek Kolanko.
Jednocześnie dodaje, że dotarcie na miejsce zajęłoby jego ratownikom 2-3 minuty. Żeby udowodnić, że rzeczywiście by tak było, prezes odmierzał na wizji czas jednemu ze swoich ratowników, który skuterem udał się na miejsce, w którym topił się 15-latek.
Ważne jest jednak, co mocno podkreśla rzecznik KP PSP Tomasz Wołoszyn, że Państwowa Straż Pożarna nie dostawała do tej pory informacji o gotowości zasobów ratowniczych WOPR, które są potrzebne na wodzie. Natomiast dyżurny stanowiska kierowania, jeżeli otrzymuje zgłoszenie o zagrożeniu życia i zdrowia ludzkiego, w pierwszej kolejności ma obowiązek dysponować własne zasoby ratownicze, czy Państwową Straż Pożarną i Ochotnicze Straże Pożarne.
– Dyżurny stanowiska kierowania swoich obowiązków dopełnił – dodaje Tomasz Wołoszyn.
Jak informuje Mariusz Torbus – prezes OSP RW – z informacji, jaką ratownicy otrzymali wynikało, że jest to akcja, która ma na celu znalezienie chłopca, a nie ratowania go.
– Przez 120 minut od momentu zgłoszenia, jest to akcja ratownicza, bo istnieje prawdopodobieństwo, że można jeszcze komuś przez ten czas uratować życie – mówi prezes Torbus.

Dziennikarz „Uwagi!” po stronie WOPR-u

Niestety materiał przedstawiony w „Uwadze!” był bardzo jednostronny. Reporter programu, przez cały czas jego trwania, bronił Nowodworskie WOPR, a zarzucał brak profesjonalizmu i słabość OSP RW.
Zarzucił nawet prezesowi OSP RW, że ten nie wypożyczył od WOPR-u sprzętu, do momentu kiedy skradziony silnik z łodzi ratowniczej nie wróci na swoje miejsce. Odpowiedź była jasna i stanowcza:
– Nie mogliśmy pożyczyć od nich motorówki, ponieważ działamy na tym, co mamy, co jest nasze, co wiemy, że jest sprawdzone. Na tym sprzęcie ćwiczymy i wiemy, czego mamy się po nim spodziewać – dodaje Torbus.

Będzie porozumienie?

WOPR, korzystając ze swojego 5 minut w mediach obiecał, że będzie informował strażaków o tym, że jest gotowy do akcji, a strażacy będą mieli z nim stały kontakt.
Warto zaznaczyć, że fundatorem dwóch rejsów prezesa Kolanki po nowodworskich wodach, jest Urząd Miejski w Nowym Dworze Mazowieckim.

AB

Comments

comments

1 komentarz

  1. Ala odpowiedz

    Durny artykuł redaktorzyno. Znajdź lepiej inne zajęcie młodzieńcze, a zostaw dziennikarstwo profesjonalistom. Psy wieszać na człowieku tylko dlatego że pływał skuterem po rzece? Jawna manipulacja…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *