Facebook

Nie było najlepiej, ale dobrze się skończyło

2017-12-05 12:45:32

Runda jesienna rozgrywek piłkarskich sezonu 2017/2018 zakończona. Piłkarze mają „wakacje”. Działacze analizują przebieg rozgrywek i zastanawiają się, co robić, aby druga, wiosenna, część sezonu była lepsza. Podstawą tego jest oczywiście swoistego rodzaju rachunek sumienia. Robiony jest on właściwe w każdym klubie.

W Żbiku panuje optymizm wynikający z tego, że osiągnięto wynik lepszy niż zakładano. Zakładano miejsce siódme, jest miejsce czwarte. Satysfakcjonuje też liczba zdobytych punktów. Uzbierało się ich 29. Możliwych do zdobycia było 45. To efekt 9 zwycięskich pojedynków i dwóch spotkań remisowych (27+2). Stracono punktów 16. To wynik czterech pojedynków zakończonych porażką i dwóch remisów (12+4).

Tyle o rundzie jesiennej mówią „suche” wyniki. W dużej części oddają one sytuację Żbika. Wynika z nich, że nie jest źle. Powstaje jednak pytanie czy nie mogło być lepiej? Warto na nie odpowiedzieć, ponieważ nie od dzisiaj wiadomo, że Żbik ma czwartoligowe aspiracje.

W tej lidze Żbik już był i nie był tylko dostarczycielem punktów, a spadek wynikł właściwie z powodu reorganizacji rozgrywek. Sądzono, że Żbik szybko się pozbiera i wróci tam, skąd „spadł”. Niestety, tak się nie stało. Drużyna grała równo i plasowała się zawsze w górnej części tabeli i to niezależnie od tego czy była w grupie warszawskiej, czy ciechanowsko – ostrołęckiej. Jednego roku była nawet bliska awansu, gdy o czwartą ligę walczyła w barażach z Bzurą Chodaków.

Oceniając grę zespołu w rundzie jesiennej warto zauważyć, że w jego grze nastąpiła wyraźna poprawa. Po ubiegłym sezonie wydawało się, że Żbik będzie głównie dostarczycielem punktów i planowano taką lokatę, aby drużyna nie spadła do niższej ligi. Taka obawa była tym bardziej, że nad czwartą ligą wisiała groźba reorganizacji rozgrywek. Nawet reorganizacja III ligi mogła pociągnąć wiele drużyn „w dół”. Do tego na przełomie sezonów Żbik borykał się z pewnymi kłopotami kadrowymi. Dotyczyły one w pierwszym rzędzie zawodników. Tu groźna była zwłaszcza kontuzja Marka Osińskiego i Damiana Załogi. Z klubu odszedł też bramkarz.

U progu sezonu tuż przed rozpoczęciem przygotowań z klubu odszedł (na własne żądanie) trener Marek Brakowiecki. Przygotowania do sezonu były krótkie i w dodatku prowadzone w dość dziwnej sytuacji. Trenerem został najbardziej doświadczony zawodnik Żbika Rafał Załoga. Zlecono mu funkcję grającego trenera. Początki były trudne. W pierwszych pięciu spotkaniach Żbik poniósł jedną porażkę i dwukrotnie zremisował. W kolejnych pięciu spotkaniach były już tylko dwie i tu trzeba podkreślić dosyć przypadkowe porażki. Trzecia piątka spotkań była jeszcze lepsza. Żbik poniósł już tylko jedna porażkę. W dodatku przegrał z liderem Wkrą Żuromin. I ta porażka była także dosyć przypadkowa. Przeciwnicy Żbika z Żuromina głośno mówili o tym, że w tym meczu wygrali szczęśliwie. Z przebiegu rozgrywek widać więc, że Żbik grał coraz lepiej

Tu warto zauważyć, że olbrzymią rolę odegrał w tej poprawie obrazu gry nasielszczan grający trener. On harował zwłaszcza w trakcie pojedynków. Grał, można powiedzieć, za dwóch. Walczył i uruchamiał poszczególne formacje. Widać było, że gra drużyny z meczu na mecz się zmienia. Rosną też umiejętności piłkarskie zawodników.

Jest jeszcze w drużynie wiele do poprawienia. Widać, że w drużynie tkwi olbrzymi potencjał. Oczywiście przydałyby się zespołowi (bo to już jest zespół) wzmocnienia, ale solidna praca z tymi, którzy są obecnie w drużynie może przynieść już w następnym sezonie długo oczekiwany awans. Ważne jest to, że zawodnicy zaczęli wreszcie zdobywać gole. W rundzie jesiennej Żbik zdobył ich 45 (po 3 na mecz). Więcej goli strzelił tylko zespół z Żuromina. Mankamentem jest to, że nasielska drużyna straciła aż 27 bramek czyli prawie dwie na mecz. Rozruszano linie ofensywne, rozruszać trzeba będzie też linie defensywne.

Andrzej Zawadzki

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *