Nasze Wilkowyje. KAŁAPAPUĆ

2022-02-19 10:17:04

 

Czasami Więcławska puszcza w sklepie radio jak jej się nudzi, a w ciepły dzień, albo jak wietrzy my tego słuchamy. My się jakoś nigdy w swoim towarzystwie nie nudzimy, bo jak mówi Japycz: Jak się czterech przyjaciół zbierze, to zawsze jest o czym pogadać. Nawet to, że nie ma o czym, może być interesujące. A Więcławska zamiast usiąść z nami na ławeczce – nudzi się sama. I słucha radia. Wszystko jedno muzycznego czy gadanego, i tak źle i tak niedobrze. Bo z tęsknoty za córką słucha koreańskiego radia satelitarnego. Sam jej Więcławski antenę zamówił, a ja zamontowałem. No i leci tak po koreańsku. Melodia nawet czasem ładna, ale słowa?! Po angielsku poza mną i Japyczem, też nikt nie rozumie, po francusku tylko Japycz, a po włosku żaden, ale jednak… Nie rozumiesz, a jakbyś rozumiał. A po koreańsku, chińsku i japońsku, to wiesz że nie rozumiesz, nie ma to tamto, i wtedy robi się nieprzyjemnie. Bo tyle milionów ludzi rozumie, a ty ni w ząb.
A jeszcze gorzej jak gadane radio włączy, wtedy nie ma zmiłuj, bo Więcławska na radio krzyczy. „Co ty gadasz, baranie!”, „O! Cyceron się znalazł!”, „Ty już nie gadaj, bo ci maturę odbiorą”.

Od razu robi się nerwowo. Bo tak: Cyceron, to nie wiadomo kto. Odbieranie matury, to bardzo nieprzyjemna perspektywa dla Solejuka, bo jeszcze tej matury nie zrobił, a już by mu ją odebrali. W takie dni, to się Japycz najwięcej nagada, bo tłumaczyć wszystko musi. Raz my nawet próbowali te drzwi zamknąć, ale Więcławska nas okrzyczała, że zawał przez nas będzie mieć, bo polityki słuchać bez dostępu powietrza, to gotowy zawał. Japycz mówi, że u niego w domu odwrotnie jest – jak Michałowa krzyczy, to nie wolno okien ani drzwi otwierać, bo ona krzyczy tylko do niego, a politycy w Sejmie – do wszystkich.

Może i by to się stało przedmiotem poważnych rozważań o różnicy między małżeństwem a polityką, bo jakaś przecież musi być, ale Więcławska nagle wrzasnęła „O, minister! Ten to się zakałapućkał. Widać, że ma kałapapuć w głowie!”

Więcławska ma to do siebie, że nas raczej nie zachwyca, bo to groźna i zasadnicza kobita jest, a na dokładkę żona Więcławskiego, więc nawet zachwycać się byłoby trochu niebezpiecznie. Ale kałapapuć nas zachwycił. To znaczy zachwycił, jakżeśmy zrozumieli. Bo najpierw Solejuk się zaśmiał, potem Hadziuk, potem ja, a na końcu nawet Japycz. Strasznie my się śmieli nie wiadomo z czego, ale tak jak wiadomo najzdrowiej. Potem zaczęliśmy debatować jak ten kałapapuć wygląda i jak on się w tej głowie ministra zachowuje.

Hadziuk mówi, że na pewno ma na nogach papucie, bo inaczej nie mógłby się nazywać kałapapuć. No, już my wiedzieli, że ma nogi. Albo przynajmniej jedną. Druga rzecz, że z mózgu robi wodę. Sami tego nie wymyśliliśmy, Więcławska to wykrzyczała. Pan Jezus robił wino z wody, a kałapapuć wodę z mózgu. No jakaś umiejętność to jest, ale zdecydowanie mniej przydatna. Tak czy inaczej – chemik. Wyobraziliśmy sobie, jak odwiedza mózgi polityków z zestawem „Mały Chemik” i wtedy ogarnęła nas prawdziwa głupawka.

Te, Pietrek – mówi Hadziuk – ty powinieneś napisać piosenkę o kałapapuciu. Ja mu mówię, że to kiepski pomysł, bo popularne piosenki są o miłości i zabawie, a w polityce u nasz głównie nienawiść i smuta. No to – mówi Solejuk – napisz piosenkę jak się kałapapuć zakochał, rzucił politykę i dobrze się bawił. Ale ja mu tłumaczę, że dobra piosenka ma rymy, najlepiej dużo i fajne, a kałapapuć nie ma ani jednego.

Tu nam dobrą godzinę i dwa Mamroty zeszło na wymyślaniu rymów do kałapapucia i w mianowniku było słabo, ale w innych przypadkach – nienajgorzej. „Weź se do głowy kałapapucia, zepsujesz rzeczy nie do zepsucia”. Albo: „Z kałapapuciem, jak z małym Guciem, pogadać możesz, ale z wyczuciem”.

A jeszcze lepiej by było, gdyby to nie był pan kałapapuć, ale kobita: „Kałapapucia, nie do otrucia”.

Z każdym Mamrotem bawiło nas to bardziej, aż wyszła Więcławska, jak już pora była zamykać i mówi: „A co wy tu tak bełkoczecie? Pokałapućkało was do reszty?”. I poszła. A myśmy zostali jak wryci, to znaczy jak przyspawani, bo do nas dotarło, że polityka niebezpieczna rzecz, i że zwykły człowiek przez politykę sam się może nabawić kałapapucia, co robi wodę z mózgu.

Na szczęście było nas czterech, a we czterech łatwiej wszystko znieść nawet perspektywę, że kałapapuć jak ten wirus, każdego dopaść może…

Pietrek

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *






TOiOWO NAUKOWO

Roboty i emocje

  Adepci Robotycznej Szkoły Aktorskiej świetnie czują się w każdym reper…

Wrzesień w Koperniku

Cywilizacja algorytmów na Festiwalu Przemiany. Plenerowy koncert muzyki elektron…

MACHINA SAPIENS - wystawa festiwalu Prze…

Sztuczna inteligencja w coraz większym stopniu wkracza w nasze życie. Powoli – l…