Facebook

NASIELSK. Wiceprzewodniczący Rady cenzuruje mieszkańców?

2021-01-13 10:38:16
Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Dariusz Kordowski nie pozwolił mieszkańcom wyrazić swojego zdania podczas grudniowej sesji. Jak tłumaczy, to on decyduje, komu udziela głosu, a komu nie. – Jest to celowe działanie służące przede wszystkim wyłączeniu z dyskusji konkretnych i uciążliwych dla obecnej władzy mieszkańców – uważa radny Marcin Szarszewski

 

W nasielskim samorządzie rzadko bywa spokojnie. Przekonali się o tym uczestnicy sesji Rady Miejskiej, która odbyła się 30 grudnia. W tzw. sprawach różnych, swoje problemy zamierzało przedstawić dwóch mieszkańców.

– Prosiłbym, żeby słowo dane mieszańcom, że będą mogli zabrać głos, zostało jednak dotrzymane – zwrócił się do wiceprzewodniczącego, radny Tomasz Pietras.

T. Pietras w ten sposób nawiązał do deklaracji przewodniczącego Rady Miasta Jerzego Lubienieckiego, który na początku sesji zapewniał, że mieszkańcy będą mogli wyrażać swoje opinie w trakcie posiedzenia. Jak okazało się, wiceprzewodniczący D. Kordowski miał inne zdanie na ten temat i wspomnianego głosu mieszkańcom nie udzielił.

Dlaczego odmówił?

– To była uroczysta sesja. Zdalnie uczestniczyło w niej około 65 sołtysów, a każdy z nich ma swoje obowiązki oraz swoje życie. Obecność sołtysów była wymagana do tego, żeby mogli otrzymać diety, dlatego też chciałem, żeby sesja przebiegała sprawnie. Statut gminy pozwala mi na takie prowadzenie sesji, dlatego kiedy prowadzę obrady, to ja decyduję, komu udzielam głosu, a komu nie. Podjąłem taką decyzję i biorę za nią odpowiedzialność – wyjaśnia D. Kordowski.

– Tych dwóch mieszkańców uczestniczy z nami praktycznie w każdej sesji i komisji, więc jak raz nie otrzymali głosu, to uważam, że nie stało się nic wielkiego. Chyba nie mieli tak palących problemów? Jeżeli mieli, to pierwszą osobą, z którą mieszkaniec powinien się kontaktować, jest radny. Po to radny został wybrany, żeby reprezentował mieszkańców. Jeżeli przykładowo zgłosiliby się do mnie, bardzo chętnie ich wysłucham i przedstawię na sesji ich pytania oraz problemy – twierdzi wiceprzewodniczący.

D. Kordowski dodaje, że jego zdaniem sesja jest dla radnych, natomiast mieszkańcy mogą w niej uczestniczyć, słuchać i zabierać głos, jeżeli jednak ten zostanie im udzielony.

„Oceniam to negatywnie”

Radny M. Szarszewski mówi wprost, że sytuacja z brakiem udzielania głosu mieszkańcom powtarza się już od dłuższego czasu.

– Wiceprzewodniczący D. Kordowski zaczął nas już przyzwyczajać do kończenia sesji z zaskoczenia. Jest to celowe działanie służące przede wszystkim wyłączeniu z dyskusji konkretnych i uciążliwych dla obecnej władzy mieszkańców. Oceniam to oczywiście negatywnie. Rozumiem, że można się z kimś nie zgadzać, ale nie może być to powodem do odmawiania komukolwiek prawa do zabrania głosu – uważa radny.

O całą sprawę zapytaliśmy także mieszkańca, któremu odmówiono zabrania głosu. Jak twierdzi, to już nie pierwszy raz, kiedy mieszkańcom uniemożliwia się przedstawianie swoich spraw podczas sesji. Przyznaje również, że dzień przed sesją wysłał do jednego z radnych – tak jak proponował D. Kordowski – pytania z prośbą o ich zadanie podczas obrad Rady Miejskiej, ale mimo to nie zostały one odczytane.

Daniel Szablewski

 

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *