Facebook

NASIELSK. Problemy z reformowaną oświatą

2017-01-30 1:15:14

Nasielski samorząd ma poważny problem, a związany jest on z wprowadzaną ustawą dotyczącą reformy oświaty. Problem dotyczy głównie organizacji szkół w mieście.
Nasielska Gmina jest organem prowadzącym dla czterech szkół podstawowych (Nasielsk, Popowo Borowe, Budy Siennickie, Dębinki), dwóch zespołów szkół (Stare Pieścirogi, Cieksyn) oraz jednego gimnazjum (Nasielsk). Warunki lokalowe tych placówek są dobre, a można nawet powiedzieć, bardzo dobre. W Nasielsku funkcjonują też dwie szkoły ponadgimnazjalne prowadzone przez powiat. Są to: ZSO znajdujące się przy ul. Starzyńskiego i ZSZ przy ul. Lipowej. One mają także bardzo dobre warunki lokalowe. Reforma oświaty dotknie także tych szkół i to już wkrótce.

Reforma oświaty od 1 września 2017 r.
O problemach, jakie mogą się pojawić w związku z zapowiadaną od jakiegoś czasu reformą oświaty myślano już od pewnego czasu, ale, jak się wydaje, wierzono, że nie wejdzie ona w życie, a już na pewno, że cała sprawa z nią związana nie nabierze znacznego przyspieszenia. O wszystkim przesądził podpis prezydenta. Reforma wchodzi w życie. 1 września 2017 roku to data graniczna i wszystko wskazuje na to, że nie ma już odwrotu.
Przygotowania do wprowadzenia reformy gwałtownie przyspieszyły, a problem dotyczy w Nasielsku głównie dwóch szkół gminnych: Publicznego Gimnazjum im. Konstytucji 3 Maja, które ma być stopniowo „wygaszane” i Szkoły Podstawowej im. Stefana Starzyńskiego, która przyjmie w perspektywie o około połowę mniej dzieci z roczników podlegających nauczaniu w szkole podstawowej. Budynki obydwu placówek prezentują się doskonale i tak naprawdę w każdym z nich mogłaby się pomieścić młodzież szkolna z roczników, jakie są przypisane szkołom podstawowym. Przy założeniu jednak, że nie będą to szkoły jednozmianowe. Obiecywana poprawa standardów wskazuje, że ze względu na dobro dzieci powinny być wykorzystane obydwa obiekty szkolne.

Mały, duży problem
Tu jednak od razu rodzą się problemy, jak przydzielić dzieci do poszczególnych placówek i jak, z jednego obwodu szkolnego, stworzyć dwa obwody szkolne. Pomocny w tej sprawie może być fakt, że do wprowadzenia poprzedniej reformy, w Nasielsku funkcjonowały dwie szkoły podstawowe (ośmioklasowe) i do każdej z nich przypisany był określony teren, z którego uczęszczały dzieci do danej placówki. Duży problem dotyczy najbliższych dwóch – trzech lat, kiedy młodzież z „wygaszanego” gimnazjum będzie przechodziła do szkół ponadpodstawowych. Wiąże się to też z poważnymi kłopotami finansowymi. Są pewne stałe koszty utrzymania placówek, a ilość pieniędzy zależy w największym stopniu od ilości uczniów.
Drugim ważnym problemem są nauczyciele. Czy grozi niektórym z nich utrata pracy? Na to podstawowe pytanie Ministerstwo cienko odpowiada, a nauczyciele wiedzą swoje. I chyba maja rację.
Największym, jak się wydaje problemem, są dzieci. Wszystko wskazuje na to, że te które rozpoczęły naukę w szkole Starzyńskiego w ogromnej większości nie „palą się”, aby pójść, jak się popularnie mówi w Nasielsku, do gimnazjum czyli do nowej, prawdopodobnie nr 1, szkoły podstawowej. Dlatego do nr 1, ponieważ nasielskie gimnazjum zlokalizowane było w dawnej Szkole Podstawowej nr 1.

Więcej pytań niż odpowiedzi
Głośno w tej sprawie wypowiadają się rodzice. Nikt tego nie sprawdzał, ale wiadomo powszechnie, że większość z nich nie tylko pragnie, ale jest zdecydowana, aby ich dzieci pozostały na ostatnie dwa lata przedłużonej nauki w szkole Starzyńskiego. Co więcej, niektórzy z nich wyruszają po „ratunek” poza Nasielsk. Są osoby które dotarły już do Ministerstwa.
Tu rodzi się pytanie, dlaczego w małym miasteczku jest tak duży opór przed przeniesieniem się do bardzo ładnego, funkcjonalnego i historycznego obiektu szkolnego? Czy chodzi tu o miłość do równie ładnego i zadbanego obiektu znajdującego się przy ul. Kościuszki mającemu też już pewne tradycje? Skąd ta miłość? Nie ulega wątpliwości, że dzieci ze Starzyńskiego bardzo lubią swoją szkołę i swoich nauczycieli. Kto zapracował na to, że nasielski budynek Gimnazjum wydaje się im i rodzicom mniej przyjazny. Czy działały tu tylko plotki i pomówienia, czy też inne czynniki wpływające na to, że wiele osób, mając gimnazjum na miejscu posyłało swe pociechy poza Nasielsk narażając siebie na koszty, a dzieci na uciążliwe dojazdy głównie do odległego Płońska i bliższych gimnazjów w Pomiechówku i Winnicy? Czy istnieje może przysłowiowe drugie dno całego problemu?

Władza nie słucha mieszkańców?
Działalność samorządu miejskiego w celu opanowania problemu, o którym mówiło się w gminie dość dawno, wydaje się być mocno spóźniona, co nie znaczy, że nie robiono nic w tej sprawie. Wydaje się, że „rządzący” gminą popełnili w tej sprawie pewien błąd. Polegał on na tym, że nie wsłuchano się, po raz kolejny, w głos „ludu” (dotyczy to rozwiązywania i innych spraw w gminie). Oczekiwano na głos z „góry”, a nie wsłuchiwano się w głos społeczeństwa. Jeżeli nawet coś w tej sprawie robiono, to nie dzielono się tym ze społeczeństwem. Nie pytano o zdanie osób najbardziej zainteresowanych.
Decyzja zapadła. Prezydent podpisał ustawę
Cała sprawa nabrała tempa po 9. stycznia, kiedy to prezydent podpisał ustawę. Odbyły się w tej sprawie pewne rozmowy i konsultacje w szkole podstawowej. W pierwszym spotkaniu nie uczestniczyli przedstawiciele miejscowych władz. W kolejnych uczestniczyli już przedstawiciele miejscowych władz, którzy przedstawili nawet swoje wersje rozwiązania problemu. W efekcie przygotowano ich aż trzy.

Pośpiech złym doradcą
Naprędce przygotowano sesję, podczas której miała być podjęta uchwała w sprawie projektu dostosowania sieci szkół podstawowych i gimnazjów do nowego ustroju szkolnego wprowadzonego ustawą – Prawo oświatowe. W przeddzień sesji odbyła się w tej sprawie Komisja Oświaty, Kultury i Sportu z udziałem dyrekcji szkół, przedstawicieli organizacji nauczycielskich, nauczycieli i rodziców. W wyniku burzliwej dyskusji, a głównie w wyniku stanowiska wyborców, Burmistrz postanowił, że wycofa przygotowany projekt uchwały oświatowej z porządku obrad.
Tak też się stało i przygotowana naprędce sesja trwała bardzo krótko. Postanowiono, że kolejny projekt uchwały zostanie przygotowany po konsultacjach z przedstawicielami obydwu szkół i przedstawicielami rodziców i będzie uwzględniał w pierwszym rzędzie dobro dzieci. Jest jednak poważny problem, ponieważ termin, do którego ma być podjęta ta uchwała jest już bardzo bliski. Wszystko więc, będzie znowu odbywało się bardzo szybko, a pośpiech, jak wiadomo, jest złym doradcą.
Wielu obserwatorom życia publicznego wydaje się, że nowy ustrój szkolny, a właściwie powrót do starego, znanego z czasów „komuny” jest tylko kolejnym etapem w permanentnym reformowaniu kraju nie wnoszącym nic dobrego w życie obywateli. Wiele osób zastanawia się czy nie lepiej byłoby powrócić do powojennego systemu siedmioletniej podstawówki, czteroletniego liceum z tym, że dwa jego pierwsze lata byłyby gimnazjum, po którym uczeń otrzymywałby tzw. małą maturę, która byłaby dla wielu przepustką do krótkiej szkoły zawodowej lub dłuższego, ale skróconego, technikum.
Andrzej Zawadzki

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *