Facebook

NASIELSK. Końcowe miesiące II wojny światowej – w trzech odsłonach

2021-04-02 11:53:00

Końcowe miesiące II wojny światowej w dziejach Nasielska zapisały się w szczególnie boleśnie. Wszystko za sprawą wydarzenia, jakie miało tu miejsce w dwa i pół miesiąca już po jego wyzwoleniu – 1 kwietnia 1945 r. Była to Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego – Niedziela Wielkanocna

Wszystko wskazywało, że tego dnia w czasie Rezurekcji mocno zabrzmi w nasielskim kościele parafialnym radosne „Alleluja”. Uroczystość została jednak wyjątkowo mocno zakłócona. Na wiernych podążających wozami na tę wyjątkową Mszę Św. do nasielskiego kościoła od strony Pomiechówka najechał czołgowy ciągnik radziecki używany wtedy tutaj do ściągania i transportowania na nasielską stację kolejową sprzętu zniszczonego w walce. Radziecki tankista rozjeżdżał wozy wypełnione ludźmi. Wśród nich były także dzieci.

Nie był to wypadek. Było to celowe mordowanie ludzi znajdujących się na wozach. A kiedy oni spadali lub próbowali uciekać, gonił ich transporterem i tratował. Zginęło wtedy 10 osób, jedenasta osoba zmarła po kilku latach. Rozjechane zostały konie i wozy.

Co sprawiło, że rosyjski żołnierz tak się zachował? Przecież tu przyszedł ze swym oddziałem jako wyzwoliciel. Z pewnością wpływ na to miał i w nadmiarze wypity samogon, którym mieszkańcy pobliskich wsi częstowali żołnierzy. A może chciał się popisać przed dwiema mieszkankami wsi, w której on i towarzysze stacjonowali, a które korzystając z okazji wsiadły do transportera, aby udać się od Nasielska na Rezurekcję? Dojechały do Nasielska, ale prawdopodobnie na nabożeństwie nie były. W każdym razie nie wróciły też tego dnia do swego domu. Tankista po wysadzeniu przerażonych pasażerek pojechał na stację Nasielsk, aby wypełniać swoje obowiązki. Na kwaterę już jednak nie wrócił. Został przez swych dowódców aresztowany i ślad po nim zaginął.

Ta bolesna rana nasielskiej wspólnoty parafialnej wciąż nie jest zabliźniona. Ostatnio ukazało się na ten temat szereg artykułów prasowych, brakuje natomiast dokładniejszych opracowań, chociaż fakty w ogromnej większości są ustalone. Owszem, w jednym z ostatnio wydanych opracowań ukazały się pewne refleksje na ten temat, ale nie mają one nic wspólnego z solidnym opracowaniem. Autorka książki swoimi spostrzeżeniami woli się jednak nie chwalić. To wiem z autopsji.

Trzy lata temu Towarzystwo Miłośników Ziemi Nasielskiej podjęło wspólnie z członkami rodzin ofiar starania, aby upamiętnić tragedię sprzed 74 lat. Przeprowadzono solidną kwerendę, przygotowano projekt tablicy, która w 2018 roku miała zawisnąć na murach nasielskiej świątyni. Miało to być też w Niedzielę Wielkanocną, która tego roku wypadała właśnie 1 kwietnia. Zaangażowała się w to działanie pani Danuta Ziemski, córka jednej z ofiar, która obecnie mieszka w USA. Zaangażował się w też sołtys Aleksandrowa Jarosław Różalski, którego sołectwo znajduje się niejako w środku miejscowości, z których wierni udali się wtedy na Rezurekcję. Do projektu przychylnie odniosła się Kuria Diecezjalna Płocka oraz konserwator zabytków. Zabrakło woli tylko jednej osoby, a ten głos był decydujący.

To pierwsza odsłona ostatnich miesięcy II wojny światowej w Nasielsku. Dwie następne będą mniej tragiczne, ale warte poznania. Tym bardziej, że wydarzenia z tych dni znalazły miejsce w literaturze.

Druga dotyczy bitwy o Nasielsk w styczniu 1945 roku. Nasielsk został wyzwolony 17 stycznia 1945 r. Nasielsk przed tym dniem był opustoszały. Byli w nim tylko żołnierze niemieccy. Mieszkańcy opuścili Nasielsk w ramach tzw. ucieczki. Po opuszczeniu Nasielska przez żołnierzy niemieckich zaczęły się natychmiastowe powroty. Na Nasielsk pierwszej połowy stycznia 1945 r. spojrzymy oczami żołnierza niemieckiego, którego wspomnienia znalazły się w drobnej książeczce wydanej w Niemczech już po wojnie zatytułowanej: „Durchbruch bei Nasielsk” („Przełamanie pod Nasielskiem”). Napisał ją Urlich Kai. Chcąc zachęcić czytelników do zapoznanie się z tą książeczką zwrócę uwagę na jedno ze zdjęć z tego opracowania. Widać na nim kilku żołnierzy niemieckich leżących na śniegu. Ciekawy jest zapis pod zdjęciem; dowiadujemy się z tego zapisu, że bohaterscy żołnierze leżą w śniegu w tym miejscu u wrót swej Ojczyzny. Pamiętajmy też, ze część ziem obecnego powiatu nowodworskiego należała wtedy do Reichu, inaczej mówiąc do Niemiec.

Odsłona trzecia dotyczy ciekawych zdarzeń, które miały miejsce od lutego do maja 1945  r. w Nasielsku. a które opisane są w dużym opracowaniu pt. „Żniwo gniewu” napisanym przez Lucien Di Angeli – Ilowan. Książka ma ponad 300 stron, ale temu, co działo się w Nasielsku poświęcone jest 50 stron. Dzieło to trudno zaliczyć do konkretnego gatunku literackiego. Są tu wspomnienia z lat wojny, ale jest też wiele ważnych refleksji. Jest także i spojrzenie na nasze miasto oczami osób, które tragiczne losy rzuciły do Nasielska. Autorka wspomnień urodziła się w roku 1945, ale na Nasielsk i wcześniejsze wydarzenia patrzy oczami swej matki i swej cioci, która pozostawiły wiele zapisów. Poznajemy z nich całą wojenną gehennę dwóch sióstr Kaszmiry i Maruszki Góreckich, których mężowie zostali zamordowani przez hitlerowców. Mieszkały na wschodnich terenach Rzeczypospolitej i los Polaków z ziem wschodnich stał się ich udziałem. Doświadczyły krzywd wyrządzanych prze Rosjan, Ukraińców i w końcu Niemców. Kiedy jechały przez Olsztyn do Warszawy musiały zatrzymać się w Nasielsku, ponieważ dalej pociąg już nie jechał. Ten niezaplanowany postój trwał prawie trzy miesiące Zostały zakwaterowane w domu na ul Ogrodowej. Mieszkali tam także oficerowie rosyjscy! Jak wyglądało ich życie w Nasielsku można się dowiedzieć właśnie z książki „Żniwo Gniewu”. Jestem przekonany, że czytelnicy szybko tej książki nie przeczytają, bo w miarę czytania będą się pojawiały nowe pytania. Ale książkę warto i trzeba przeczytać.

Andrzej Zawadzki

Pani Danuta Ziemski

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *