Facebook

Narkotyk, który zdrowo uzależnia

2017-06-30 4:29:07

Małgosia – 26-letnia Artystka, od 2 lat kreatorka biżuterii autorskiej, mieszkanka Nowego Dworu Mazowieckiego opowiada o swojej pasji i zachęca do zakupy własnego rękodzieła. Podejrzeliśmy jej pracę w pracowni.

ADAM BALCERZAK

a.balcerzak@nowodworski.info

Od czego i kiedy zaczęła się Twoja przygoda z rękodziełem?

Pracowałam w salonie kosmetycznym w Polsce. Skończyłam kurs stylizacji paznokci, po czym zdecydowałam się wyjechałać za granicę – na Teneryfę. Tam robiłam kobietom paznokcie i zauważyłam, że podobają się im świecidełka, dodatki do stroju typu: bransoletki, pierścionki, kolczyki, wisiorki itd. Wtedy właśnie stwierdziłam, że do zabiegu stylizacji paznokci, w małym gratisie, będę dorzucać własnoręcznie zrobione bransoletki. Wykonane one były głównie z koralików, szcznurków i rzemieni. Moje klientki z zadowoleniem przyjmowały ode mnie te gratisowe prezenty.

Jak zareagowała Twoja pierwsza klientka, kiedy dostała od Ciebie nie tylko paznokcie, ale również bransoletkę?

Była bardzo zadowolona i w szoku, że zapłaciła za paznokcie, a dostała w prezencie bransoletkę. Dwa dni później, jej sąsiadka pojawiła się u mnie na paznokciach. Widziałam w jej oczach wyczekiwany koniec zabiegu, z tym, że nie po to, by zobaczyć efekt końcowy wykonanego zabiegu, lecz po to, by otrzymać ode mnie bransoletkę. Wtedy zauważyłam, że zabiegi stylizacji paznokci zaczynają schodzić na ten drugi plan.

Ile klientek dziennie i przez ile lat/miesięcy obsłużyłaś?

Średnio, tygodniowo pojawiło się u mnie około 15 klientek. Pracowałam tam około 10 miesięcy.

Po 10 miesiącach wróciłaś do Polski. Jaki miałaś plan, mając już takie doświadczenie w tworzeniu własnej biżuterii?

Szukałam pracy, w której będę mogła szlifować język hiszpański i jednocześnie godzić to z moją pasją – stylizacją paznokci. Zaczęłam pracę na lotnisku. Wtedy zaczynało mi jednak brakować czasu na robienie paznokci i w tamtym momencie stwierdziłam, że zajmę się wykonywaniem biżuterii. Założyłam sobie stronę autorską na Facebooku i tam pokazywałam swoje pierwsze produkty. Po jakimś czasie odezwał się do mnie kolega, któremu spodobało się to, co robię i zaproponował, że odda mi karton pełen różności do wyrobu biżuterii. Oczy mi się wtedy zaświeciły. Wtedy byłam już pewna, że chcę zagłębić się w tajniki tworzenia biżuterii. Wiedziałam, że bardzo chcę to robić.

Co w takim razie z paznokciami?

Sprzedałam cały sprzęt, który posiadałam do wyrobu paznokci, aby móc zainwestować w porządny zestaw jubilerski, aby nie męczyć paluszków. Było to pod koniec 2015 roku. Jestem samoukiem. Nie odbyłam żadnych kursów. Uczyłam się oglądając filmiki w internecie, czytając blogi tematyczne, a także metodą prób i błędów uczyłam się wykonywać biżuterię. Jeden filmik, który trwał 5 minut, potrafiłam oglądać nawet godzinę, zatrzymując go co trzy sekundy, by dokładnie widzieć jak to się wszystko robi.

Jaki był tego efekt?

Efektem był mój pierwszy polski klient. Był nim kolega z pracy, który zamówił u mnie bransoletkę dla narzeczonej, na rocznicę ich związku. To mnie jeszcze bardziej zmotywowało do pracy. Czułam jeszcze większy power i chęć dzielenia się tym, co umiem robić. Kolejną moją klientką była moja kosmetyczka, która zamówiła bransoletki dla siebie i dla swojej siostry z inicjałami. W późniejszym czasie pisało do mnie wiele dziewczyn, którym podobała się wykonywana przeze mnie biżuteria.

Czy możesz wskazać przełomowy moment w swojej jubilerskiej karierze?

Przełomowym momentem był grudzień 2015 roku. Odezwała się do mnie moja znajoma z Wielkiej Brytanii, która chciała podjąć ze mną współpracę. Zbliżały się święta Bożego Narodzenia. Ludzie robią w tym czasie sobie prezenty. Marta stwierdziła, że chce kupić ode mnie większą ilość biżuterii, aby móc sprzedawać ją w swoim sklepie internetowym, gdyż w tamtym czasie biżuteria była bardzo porządana, a ja podekscytowana szansą zareklamowania się poza granicami kraju, zabrałam się do pracy.

Czy kontaktowały się z Tobą osoby z polecenia?

Tak. Minął szał świąt, ale mimo wszystko ludzie chętnie robili u mnie zakupy. Woleli oni zapłacić więcej i posiadać coś unikatowego, niż kupić rzecz, którą mogą mieć miliony ludzi. Ludzie kupują ode mnie prezenty na urodziny, imieniny i inne uroczystości.

Skąd inspiracja do tworzenia biżuterii?

Blondynka wbrew pozorom głupia, ale za to kreatywna, prawda? (śmiech). Tworzę swoją biżuterię inspirując się tym, co widzę za oknem, w telewizji. Staram się tworzyć coś niepowtarzalnego, nie powielać schematów. Przerabiam to wszystko na swój własny, indywidualny sposób. Czasami jest tak, że kładę się do łóżka i wena nie pozwala mi zasnąć. Wtedy wstaję i robię biżuterię.

Ile trzeba zapłacić, by mieć takie cacko w domu?

Ceny są zróżnicowane. Zaczynają się od 12 złotych, a kończą nawet na 200 złotych.

Każdy znajdzie coś dla siebie, czy chcesz trafić do konkretnej grupy ludzi?

Moja biżuteria może być dla wszystkich, w każdym wieku, dla każdej płci. Posiadam szeroki wachlarz umiejętności. Mogę personalizować bransoletki. Do grona moich klientów zaliczają się nastolatkowie, jak również osoby starsze. Wychodzę naprzeciw oczekiwaniom klientów. Pragnę dzielić się swoją pasją z każdym. Moja biżuteria jest tworzona od serca, dla serca.

Czy można Cię spotkać na imprezach rękodzielniczych?

Cały czas szukam tego typu wydarzeń w naszej okolicy. Jeżeli nadarzy się okazja to na pewno się pojawię.

W jaki sposób można zamówić u Ciebie biżuterię?

Posiadam swój sklep internetowy, który aktualnie modernizuję www.bijoubymg.pl. Można się również ze mną kontaktować za pośrednictwem Facebooka: serenawoodsenjewellery oraz e-mailowo: bijoumade@gmail.com. Prowadzę sprzedaż wysyłkową na terenie całej Polski.

Małgosiu, jak zachęciłabyś Czytelników Tygodnika Nowodworskiego do zakupu swojej biżuterii?

Powiem tak, kupując w moim sklepie, kupujesz coś więcej niż tylko przedmiot. Jest to cząstka mnie, cząstka mojego serca, którą wkładam w każde małe dzieło sztuki. U mnie możesz nawiązać kontakt z osobą, która własnoręcznie wykonała przedmiot specjalnie dla Ciebie. To trochę tak, jakby mieć kontakt z ulubionym malarzem, pisarzem, czy szefem kuchni. Posiadając produkt wykonany przeze mnie, masz coś bezcennego, czym chcesz się chwalić, i co stanowi wartościowy dodatek.

Dziękuję za rozmowę.

Zachęcamy do obejrzenia zdjęć, przykładowych realizacji:

AB

Comments

comments

3 komentarze

  1. Magda odpowiedz

    Niestety,nie zgadzam się z „gości” opinią. Sama zajmuję się rękodziełem od ponad 5 lat, wiem że rękodzieło,którym człowiek zajmuje się domowo to nie firma pokroju „KRUK” czy „PANDORA”, artykuł jest napisany luźno i swobodnie – rękodzielnik musi wykazywać swój profesjonalizm lub „oczytanie” w produktach,które tworzy-skupiać się na detalach tworzonego produktu itp ,a nie koniecznie w artykule. Moim zdaniem artykuł czyta się,mówiąc kolokwialnie „fajnie” jest lekki i przyjemny w przekazie.
    Ale fakt-zawsze się znajdzie któś kogo zaboli,że ktoś ma odwagę opowiedzieć o sobie i tworzyć coś,czego inna osoba nie potrafi 🙂
    Pozdrawiam „gości”

  2. Gosc odpowiedz

    Zdjęcie okładki artykułu,to jakaś katastrofa…ten ” Dziubek”. W tym momencie nie wygląda profesjonalnie,tylko śmiesznie…artykuł powinien być zmodyfikowany a nie przepisany słowo w słowo,co powiedziała ta Pani…niestety widać,że nie czyta książek,tylko tworzy…

    1. Gość odpowiedz

      Wydaje mi sie ze to jest już poprawiony artykuł, ale jaka gazeta, taki artykuł 😁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *