Facebook

Najmłodszy dyrektor na Mazowszu

2015-07-22 12:37:10

Z radnym powiatu, a od niedawna również dyrektorem ds. medycznych w Otwocku Marcinem Ozdarskim, rozmawia Ewa Gruszka

Od jakiegoś czasu na stronie internetowej Szpitala Powiatowego w Otwocku widnieje Pana nazwisko przy funkcji dyrektora ds. medycznych. Nie bez powodu.

– Zgadza się. Od 18 maja jestem dyrektorem szpitala powiatowego w Otwocku, gdzie zajmuję się sprawami medycznymi. Funkcję tę powierzyła mi prezes szpitala pani Anna Sikora. Wyznaczone zadania wykonuję sumiennie i rzetelnie. Do końca obecnej kadencji samorządowej zamierzam wprowadzić w placówce wiele dobrych i oczekiwanych przez mieszkańców Otwocka zmian. Pierwsze decyzje już wdrożyłem w życie.

Pani Anna Sikora od niedawna jest prezesem spółki. Przypomnijmy, że otwocki szpital niespełna trzy lata temu został przekształcony w spółkę na mocy ustawy ówczesnej minister zdrowia Ewy Kopacz.

– Tak, Anna Sikora została prezesem w połowie marca decyzją rady nadzorczej. Jest to szpital powiatowy tak jak w Nowym Dworze Maz. Świadczy usługi w zakresie pierwszego stopnia referencyjności. Zabezpiecza usługi dla tego powiatu. Nasza współpraca układa się wzorcowo, a to jest podstawą sukcesu, który sobie wyznaczamy.

Czyli jest Pan drugą najważniejszą osobą w spółce?

– Można tak powiedzieć, ale poza mną jest jeszcze dyrektor ds. finansowych. Główne decyzje w szpitalu zapadają w tym gronie, choć głos pracowników, pielęgniarek, lekarzy, pozostałego personelu jest dla nas istotny. Pracujemy z ludźmi i dla ludzi.

Jak to dokładnie się stało, że został Pan dyrektorem ds. medycznych i to aż w Otwocku?

– Z panią prezes znam się od wielu lat, współpracowałem z nią, kiedy była posłanką ziemi nowodworskiej, organizowałem jej przyjazdy do naszego szpitala, między innymi na dzień chorego. Razem pisaliśmy interpelacje w sprawie naszego szpitala i głośno broniliśmy jego interesów przed instytucjami państwowymi. To była kadencja 2006-2010 kiedy toczyły się losy naszego szpitala. Przypominam tutaj słynną już uchwałę rady powiatu, na mocy której nowodworski szpital miał być zlikwidowany. Sprzeciwiałem się jego likwidacji. Prosiłem wtedy razem z radną, panią Paradzińską o wsparcie pani poseł, którego nam chętnie udzielała. Nadto, przez czas pełnienia mandatu poselskiego doradzałem pani poseł w kwestiach służby zdrowia. Tak się stało, że dzisiaj pani Anna Sikora jest prezesem spółki, w między czasie złożyła mi propozycję, bym razem z nią pracował na rzecz szpitala otwockiego i jego pacjentów.

Otwock i Nowy Dwór dzieli spora odległość…

– Jest to 56 km w jedną stronę. Pragnę uspokoić czytelników Tygodnika Nowodworskiego, ponieważ wielokrotnie spotykam się z pytaniem, czy zamierzam porzucić pracę w nowodworskich przychodniach. Stanowczo odpowiadam – nie. Nie zamierzam się przeprowadzać, nadal mieszkam w mojej Twierdzy Modlin.

Praca na stanowisku dyrektora na pewno jest bardzo absorbująca, co z Pana pacjentami z „Życia” i Modlina?

– Nic się w tej kwestii nie zmieniło. Jeszcze raz chcę podkreślić, pracuję i będę pracował jako lekarz w przychodni garnizonowej w Twierdzy Modlin oraz w przychodni „Życie”. Mam bardzo dużą grupę swoich pacjentów, których cenię i szanuję, nie mógłbym ich opuścić. Kiedy startowałem na stanowisko burmistrza, jednym z kontrargumentów mojego przeciwnika było to, że jak zostanę burmistrzem, to przestanę leczyć pacjentów. Odpierałem to, mówiąc że nie, że dalej będę ich przyjmował ze względu na afirmację mojego zawodu. Teraz to się o tyle zmieniło, że nie jestem burmistrzem a dyrektorem szpitala, do tego również samorządowcem. Na pewno nie zrzeknę się mandatu radnego powiatu. Myślę, że będzie to z pożytkiem dla naszego powiatu, ponieważ wiedzę zdobytą w ramach pracy, to jak szpital może funkcjonować, będę starał się pokazywać naszym radnym powiatowym, których serdecznie zapraszam do otwockiego szpitala. Z chęcią podzielę się informacjami, jak zarządzać szpitalem. Może coś z tego wyniosą.

Jak ocenia Pan obecne zmiany zachodzące na stanowiskach dyrektorskich w naszym szpitalu?

– Na razie oczekuję na wynik konkursu na dyrektora naczelnego, nie ukrywam, że docierają do mnie jakieś nazwiska, które są rekomendowane lub popierane przez członków koalicji. Źle oceniam wybór na kolejną kadencję dyrektora Jadou, gdyby to ode mnie zależało, na pewno tym dyrektorem by nie był. Przez 6 lat nie przedstawił klarownej wizji rozwoju szpitala i obawiam się, że przez kolejne lata jej nie przedstawi, bo takowej nie ma. Rozumiem, że dyrektorem może być ekonomista, ale jego głosem doradczym powinien być dyrektor medyczny. Reasumując, myślę że wybór dyrektora Jadou to dalszy marazm w tej placówce. Nasz szpital nie ma na to czasu, już teraz jest daleko w tyle.

Kogo widziałby Pan na stanowisku dyrektora naczelnego nowodworskiego szpitala?

– Nieskromnie powiem – siebie.

Ale jest już Pan dyrektorem w Otwocku…

– Tak, bo wiem, że nasz obecny zarząd powiatu na czele ze starostą Magdaleną Biernacką na pewno nigdy by nie wziął mojej kandydatury pod uwagę. Niestety jest to polityczny klucz partyjny i wszystkie nawet najmniejsze sprawy i kwestie są podejmowane według klucza partyjnego. Wiem, że zarząd ma swojego pewniaka i ten pewniak wygra.

Czyli to, że został Pan dyrektorem w Otwocku, to też decyzja polityczna, analogicznie do sytuacji w naszym powiecie, o której teraz Pan wspomina.

– Myślę, że bardziej merytoryczna. Jest to spółka, więc muszą zapadać decyzje merytoryczne, jesteśmy z tego rozliczani przez radę nadzorczą. Choć z panią prezes znamy się bardzo długo i mówimy jednym językiem w wielu kwestiach, to sam zastanawiałem się nad przyjęciem tej propozycji przez kilka tygodni.

To ogromny sukces jak na tak młodego, 31-letniego lekarza!

– Traktuję to jako wyzwanie, lubię wyzwania, bo one każą nad sobą pracować, rozwijać się. Rzeczywiście, traktuję to jako sukces, który, mam nadzieję, przyniesie kolejne owoce. Ten rok jest dla mnie szczęśliwy, ponieważ zmieniłem miejsce zamieszkania w obrębie Nowego Dworu Maz., miesiąc temu ożeniłem się, a naszemu miastu przybyła nowa mieszkanka, moja żona. Poza tym dostałem się na studia doktoranckie, zawsze chciałem otworzyć przewód doktorski, z czego jestem bardzo dumny. Mam nadzieję, że kolejne miesiące będą tak szczęśliwe jak dotychczas. Przygotowuję się do egzaminu specjalizacyjnego w dziedzinie chorób wewnętrznych, planuję niebawem otworzyć kolejną specjalizację, tym razem endokrynologię.

Czy coś jeszcze zmieniło się teraz w Pana życiu?

– Niech pomyślę. Chyba to, że muszę teraz codziennie chodzić do pracy w koszuli z krawatem. Brakuje czasami mi tego luzu, który miałem dotychczas.

Dziękuję za rozmowę.

 

Podobne artykuły

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *