Facebook

NA WYCIĄGNIĘCIE RĘKI. W tej leśniczówce nikt nie zaśnie

2020-06-06 12:19:18

Puszcza Kampinoska, która rozciąga się na południowych krańcach naszego powiatu skrywa na swoim terenie wiele tajemniczych, opuszczonych miejsc. Jedno z nich stało się ostatnimi czasy szczególnie modne

A wszystko to za sprawą filmu, który był nagrywany na terenie opuszczonego siedliska w gminie Leoncin. Nad fabułą dzieła nie będziemy się tutaj rozwodzić… Jednak tegoroczny horror „W lesie dziś nie zaśnie nikt” znany jest na pewno szerokiej publice dzięki platformie Netflix.

fot. Ewa Gruszka

fot. Sylwia Ziółkowska

Dla obcych nie jest łatwo odnaleźć opuszczone gospodarstwo. Miejscowi radzą sobie z tym bardzo sprawnie. Po wejściu na podwórko witają nas stare dęby, cembrowana studnia oraz stodoła i chata, która po wizycie filmowców zmieniła nieco swoje oblicze. Niegdyś był to niczym nie wyróżniający się drewniany dom z poddaszem, który został ucharakteryzowany przez ekipę filmową w barwną leśniczówkę z charakterystycznym przeszklonym gankiem.

fot. Sylwia Ziółkowska

fot. Małgorzata Mianowicz

Po wyjeździe filmowców, można tu spotkać wiele śladów ich ingerencji w postaci pozostawionych rekwizytów, scenografii i przeróbek, na które natkniemy się głównie w drewnianej stodole. W domu stoją jeszcze meble, wiszą obrazy na ścianach i czuć ducha niegdysiejszych mieszkańców. Ci, którzy obejrzeli film, po czym wybrali się na lokalny urbex dostrzegli, że słynna piwnica w domu znajduje się… w stodole. Montażyści mieli więc na pewno sporo pracy. Na ścianach i stole widoczne są jeszcze ślady czerwonej farby, a co weekend do opuszczonej leśniczówki przyjeżdża wielu młodych turystów.

fot. Ewa Gruszka

fot. Ewa Gruszka

Sam budynek liczy sobie kilkadziesiąt lat. Na pewno mieściła się tutaj leśniczówka, chociaż budynek pełnił też funkcję mieszkalną. Niestety, z tygodnia na tydzień budynek traci swój urok i czar, przez wandali, którzy niszczą teren i jego wyposażenie.

Najważniejsza zasada urbexu mówi o tym, by wchodząc do opuszczonych budynków nic stamtąd nie wynosić i zostawić go w nienaruszonym stanie. Najwyraźniej zasada ta nie jest znana części osób, które tam przychodzą. Pozostawione rekwizyty i scenografia są niszczone, a obiekt znów zaczyna popadać w ruinę.

Warto jednak zapuścić się w leśne ostępy, by uświadomić sobie, że kiedyś w takiej głuszy mieszkali ludzie. Bez dostępu do 5G, LTE czy nawet jakiegokolwiek wi-fi. Jednak po spędzeniu kilkunastu minut na spokojnym podwórzu, wśród szumiących drzew i podchodzących pod chylący się płot leśnych zwierząt można poczuć się szczęśliwym, jak zapewne czuli się tu przez lata mieszkańcy leśniczówki. Mając oczywiście w głowie najważniejszą zasadę urbexu.

Małgorzata Mianowicz, Ewa Gruszka

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *