Facebook

Mobbing w zakroczymskiej Biedronce?

2015-08-07 1:00:15

Upokorzenie, wulgaryzmy i nieprzestrzeganie przez kierowniczkę norm BHP? Tak – zdaniem niektórych pracownic Biedronki w Zakroczymiu – wygląda ich codzienność

Słowo „mobbing” jest ostatnio bardzo modne. Jedni uważają, że pracownicy zaczęli szukać haka na wymagających pracodawców; z drugiej strony to określenie stało się podstawą do walki o ludzką godność, także w miejscu pracy.

„U mnie się fruwa”

Pracownice z Biedronki w Zakroczymiu uważają, że wobec nich stosuje się właśnie mobbing, a poniżanie, upokarzanie przez kierowniczkę to – według nich – norma. „Będzie wam pot po dupie leciał”, „U  mnie na zmianie się nie chodzi – u mnie się fruwa”, „Weź się za nie (pracownice – przyp. red.), bo niedługo będą ci srać na głowę”, „Ruszaj się, za wolno chodzisz” – słyszały od przełożonej.

– Zdarza się, że szefowa podnosi głos przy klientach. Raz sam klient zadzwonił do „góry”, żeby poskarżyć się  na warunki w markecie. Przez jakiś czas, w największe upały, nie działała klimatyzacja i było mu nas szkoda. Same kierowniczki mają klimatyzowane biuro – zaznacza jedna z pracownic.

„Boimy się o pracę”

Kobiety twierdzą, że „pracują jak woły”. Jednej z nich szefowa zakroczymskiej placówki kazała ponoć przewozić ręcznym wózkiem 120-kilogramową lodówkę. Sama przełożona miała korzystać z elektrycznego.

Z relacji pracownic wynika też, że zdarzało się, iż w największy ruch przez 8 godzin nie mogły wyjść do toalety.

– Jedna dziewczyna została zwolniona, bo „za wolno układała palety”. Przez pracę trafiła do psychologa – opowiada pracownica zakroczymskiej Biedronki. – Wiele dziewczyn chciało odejść, ale boją się o pracę, bo mają ciężką sytuację. Są znerwicowane, ale jednak zaciskają zęby. Kierowniczka straszy, że jak kierownik wróci, to będzie zmiana kadry – dodaje.

Świeższy na… drugi dzień

Inną kwestią jest – zdaniem części personelu – nieprzestrzeganie przez przełożoną zasad BHP.

– Zdarza się, że mrożonki, w tym lody, przez pół godziny stoją na palecie i dopiero później trafiają do lodówki – wymienia jedna z pracownic. Za taki stan rzeczy wini przełożoną i brak organizacji w miejscu pracy, a dokładniej – niedobór personelu.

–  Musiałyśmy sprzątać parking z igieł, butelek, prezerwatyw, a powinny to robić inne osoby – zaznacza.

Niepokoi też stosowanie takich praktyk, jak odpiekanie chleba.

– Jednego dnia jest rozmrożony i wypieczony, a na następny znów wypiekany, by wyglądał na świeższy – relacjonuje pracownica.

Efekty stresu w miejscu pracy widać gołym okiem.

– Przez pół roku, czyli od czasu otwarcia tej Biedronki, schudłam 8 kilo – wyznaje jedna z pracownic.

– Wszystkie pochudłyśmy! – dorzucają za chwilę kolejne.

„Absolutnie nie”

Kierowniczka zakroczymskiej Biedronki zaprzecza wszelkim zarzutom stawianym jej przez część personelu, a swoje relacje z pracownikami ocenia jako „bardzo dobre”.

– Nie zauważyłam żadnych takich przypadków i bez komentarza – oświadczyła kobieta.

Na pytanie, ile osób pracuje w kierowanej przez nią Biedronce, odpowiedziała: „Tyle, ile potrzeba” i przekonywała, że „absolutnie” nie jest ich za mało.

– Swoje obowiązki mają zawarte w umowie o pracę, którą podpisały. To są nasze dokumenty wewnętrzne i nie będę o tym rozmawiać – skomentowała z kolei kwestię dotyczącą obowiązku sprzątania parkingu przez pracownice.

Agata Czarnecka

Poniżej publikujemy odpowiedź biura prasowego Jeronimo Martins Polska – konsorcjum, które jest właścicielem sieci Biedronka.

Warszawa, 27 lipca 2015 r.

Szanowna Pani Redaktor,

W związku z przesłanymi przez Panią informacjami, które mają charakter bardzo poważnych zarzutów pod adresem pracownic jednego z naszych sklepów, podjęliśmy natychmiastowe działania wyjaśniające. W bardzo krótkim czasie, który dostaliśmy od Pani na zajęcie stanowiska, zrealizowaliśmy następujące kroki.

Ustaliliśmy, analizując przypadki zgłaszane poprzez Biuro Obsługi Pracowników i poprzez inne kanały dedykowane dla takich sytuacji, że z przywołanego sklepu w Zakroczymiu nie było żadnych zgłoszeń dotyczących nadużyć i niewłaściwych zachowań w relacjach między pracownikami. To oznacza, że jeśli przytaczane informacje są prawdziwe, żaden z pracowników, przed skontaktowaniem się z Panią,   nie zgłosił sprawy za pośrednictwem dostępnych dla każdego narzędzi (pracownicy mogą to robić anonimowo i z pominięciem struktur firmy).

Z tego powodu, sklep w Zakroczymiu nie był obiektem weryfikacji pod kątem takich naruszeń. Sprawdzamy,  czy osoby kontrolujące ten sklep w trybie operacyjnym odnotowały jakieś nieprawidłowości dotyczące tej placówki.

Niezależnie od tych okoliczności, przekazane przez Panią informacje traktujemy na równi ze zgłoszeniem nieprawidłowości wymagających sprawdzenia i będziemy je wyjaśniali z bezpośrednim udziałem pracowników tego sklepu zgodnie z zasadami obowiązującymi w firmie.

Ponieważ przytoczone przez Panią relacje opisują zachowania rażąco sprzeczne ze standardami sieci Biedronka, deklarujemy, że jeśli którykolwiek z zarzutów się potwierdzi, działania podjęte przez firmę będą miały charakter natychmiastowy i adekwatny do potwierdzonych naruszeń. Pracowników zachęcamy do jak najszerszego korzystania z linii telefonicznej Biura Obsługi Klientów, która jest do ich dyspozycji przez cały czas i która gwarantuje anonimowość oraz niezależność od struktur firmy.

Pozdrawiamy,
Biuro Prasowe Jeronimo Martins Polska S.A.

 

Podobne artykuły

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *