Facebook

Miejsce wesela i nadziei

2018-03-03 7:07:19

Tam, gdzie kończy się wieś, jest jeszcze skrawek starego, janowskiego lasu. Siedemdziesiąt lat temu jego polany wykorzystywali mieszkańcy Szczypiorna i Zatoki na organizację wesel. Kilkanaście metrów dalej, nad Wkrą, w wigilię świętego Jana, na Kupałę, płonęły ognie świętojańskie. Tam rodziła się nadzieja na nowe życie. Dziś w Szczypiornie nikt już nie organizuje wesel w lesie, ale to samo miejsce znów daje nadzieję na nowe życie.

W latach sześćdziesiątych XX wieku w Szczypiornie rozpoczęła się wielka budowa. Przez szereg lat okoliczne dzieci biegały więc „na budowę”. Ach, co to była za atrakcja! Wykopy, tony piachu, „zdobywanie” ogrodzenia i pokonywanie zakazów! Gdy zakończyła się „budowa”, pojawiła się „kolonia”, czyli ośrodek kolonijny Zakładów „Polamp”. Trwało to aż do czasów III RP, w której to nic się już nie opłacało. Firma upadła, ośrodek „osierociał”… Po pewnym czasie, ku trwodze całej okolicy, zabudowania zajął „Monar”. Po nim przyszedł z kolei Dom Terapii i Readaptacji Społecznej prowadzony przez stowarzyszenie „ANTIDOTUM”. Na sąsiadów padł blady strach, który dzięki mądrej polityce stowarzyszenia bladł, stopniowo przechodząc w rodzaj sympatii. Co więcej, wielu mieszkańców okolicznych wsi tak, czy inaczej korzysta na jego istnieniu. Nic dziwnego, skoro – jak mówi szefowa „Antidotum” Agata Pietras – jej celem jest udzielanie kompleksowej pomocy obejmującej wszelkie sfery życia człowieka. Pomaga więc nie tylko osobom uzależnionym, ale także bezdomnym, opuszczonym a dotkniętym samotnością w starości.

– Oferujemy pomoc terapeutyczną, psychologiczną, socjalną a nawet prawną i medyczną – wylicza Pietras.

W jej placówce, każdego roku, pomoc uzyskuje około stu osób. W chwili obecnej blisko sześćdziesięciu potrzebujących. W tej liczbie jest trzydzieścioro osób starszych, chorych, które oczekują na przyjęcie do placówek opiekuńczych. Pozostali to osoby uzależnione od różnych substancji, które przechodzą proces readaptacji i powrotu do społeczeństwa. Część pacjentów, z przeróżnych względów, spędza w Szczypiornie wiele lat swego życia. Nie dla wszystkich jest to czas strawiony jedynie na trwanie. Niektórzy odkrywają tu swe nowe pasje. Pan Jerzy Łoń z Nowego Dworu jest już praktycznie stałym mieszkańcem ośrodka. To on jest twórcą prześlicznych rękodzieł zdobiących główny hol i wypożyczanych na szereg wystaw.

– Ja jestem z zawodu hydraulikiem, a to jest tylko moja pasja – przekonuje zapewniając, że poświęcenie się tym zajęciom daje mu spokój i możliwość zapomnienia o ciężkich czasach.

Ludzi, którzy swoje umiejętności wykorzystują dla wspólnego dobra jest tu więcej. Na terenie zajmowanym przez „Antidotum” stoją cztery duże budynki pozostałe po ośrodku kolonijnym. Jeden, w którym mogłyby znaleźć się liczne pokoje dla kolejnych podopiecznych, stoi niestety pusty oczekując na lepsze czasy. Kolejny z budynków, tzw. „Trójka” zajmowany jest przez osoby uzależnione, ale jest tam również siłownia i pralnia. Natomiast część budynku nadal jest niezagospodarowana, gdyż, jak mówi pani Agata Pietras: „mamy ciekawe pomysły, ale czekamy na niezbędne możliwości finansowe”. W obiekcie zwanym „dwójką” zamieszkują osoby starsze, mające najczęściej problem z poruszeniem się. Ich pokoje sąsiadują ze świetlicą terapeutyczną, gdzie odbywają się spotkania całej społeczności. Obiekt centralny to część administracyjno-gospodarcza. To tu znajduje się stołówka, kuchnia, biblioteka, biura czy ambulatorium. Z miejscem tym związane jest jednak największe zmartwienie pani prezes. Kilka lat temu pewien biznesmen ofiarował się sfinansować remont wiekowej kuchni i całego zaplecza gastronomicznego. Prosił jedynie o przygotowanie obiektu. Mieszkańcy zbili więc resztki tynków, zerwali podłogę i czekają na obiecany remont. Czekają już parę lat… Jak czytamy na stronie internetowej Stowarzyszenia, od kilku lat realizowane jest tam IPRO – Integratywny Pogłębiony Rozwój Osobisty. Program jest autorską metodą wypracowaną przez doświadczenie i zdobywaną wiedzę. Niezwykle interesująco brzmi szczególnie jeden fragment swoistej deklaracji:

– Deficyty, z którymi się spotkaliśmy w naszej pracy z osobami bezdomnymi, zainspirowały nas do poszukiwań takich działań w obrębie różnych sfer osoby bezdomnej, aby przyniosły realną i adekwatną pomoc. Zrozumieliśmy, że samo usamodzielnianie osoby jest nieskuteczne i nietrwałe.

Tak więc twórcy „Antidotum” starają się pomóc w jak najszerszym zakresie. Możliwe jest  odzyskiwanie uprawnień zawodowych, podnoszenie kwalifikacji zawodowych, sala komputerowa pozwala na przeszukiwanie ofert pracy. Można też skorzystać z treningów poruszania się w społeczeństwie i pozytywnego załatwiania swoich spraw. Wszystkie działania są realizowane przez beneficjentów samodzielnie przy udziale i wsparciu odpowiednich osób, jak np. pracownika ds. socjalnych, terapeuty, trenera i opiekuna społecznościowego tudzież osoby funkcyjne. Wspierają też instytucje zewnętrzne. Program Terapii i readaptacji zasadniczo jest zindywidualizowany pod kątem potrzeb psychologicznych i bytowych konkretnego beneficjenta. Teoretycznie trwa on rok, jednak, jeśli zachodzi taka potrzeba, może być wydłużony. Oby nikt nie był zmuszony skorzystać z oferty Szczypiorskiego „Antidotum”, jednak jeśli zaszłaby taka potrzeba, jego drzwi pozostają otwarte.

Obszerny reportaż wideo, dostępny jest na naszym kanale na YouTube.

Piotr Korycki

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *