Facebook

Mamo, pomóż mi umrzeć

2017-06-12 1:44:39

Boże Narodzenie 2015 roku. Pani Zofia Zrajkowska spędza je samotnie w domu, który przed dziesięcioleciami wybudowała wraz ze swym mężem. To tam wychowała czworo swych dzieci. Trzy córki i syna.

Pracowali, by życie stało się lepsze

Oboje Zrajkowscy mieli zaledwie 2 hektary ziemi, więc o utrzymaniu z tego rodziny nie było można nawet marzyć. Oboje więc pracowali, i to pracowali bardzo ciężko. Na tyle ciężko i zaradnie, że po kilku latach wybudowali dla swych dzieci wielki, jak na ich możliwości, dom. W tym czasie dzieci kształciły się, a jedna z córek odnosiła też sukcesy sportowe. To ona podczas studiów poznała koleżankę – świadka Jehowy. Wkrótce została zaproszona do wspólnego zamieszkania.

Zmiana religii to sposób na lepszą rzeczywistość?

Teraz wydarzenia potoczyły się bardzo szybko. W krótkim czasie cała rodzina porzuciła prawosławie i wierząc, że poznała prawdę, oddała się całym sercem nowej rzeczywistości. Najmłodsza z córek – Anna – bardzo chciała zostać pionierem. Najpierw był tak zwany chrzest w organizacji, potem z ochotą odbywane kolejne szkolenia, aż w końcu wyjazd na zgromadzenia okręgowe czy kongresy. Tak można przecież owocniej nauczać, a tym samym lepiej służyć Jehowie. Korporacja lubi młodych i ambitnych. Młodych i naiwnych lubią też niektórzy działacze zboru.

Anna, choć nadal żyjąca nową religią, coraz częściej przyjeżdżała do domu zapłakana. Tak samo było, gdy odwiedzała rodziców podczas swego pobytu w ośrodku pionierskim w Makowie Mazowieckim. Młoda pionierka tam właśnie miała pozyskiwać nowych wyznawców. Zdumionej matce wyznała pewnego dnia, że na organizowanych kursach w Makowie Mazowieckim dochodziło do rzeczy skandalicznych. Z jednego z takich spotkań Anna uciekła i nocą powróciła do domu wynajętą taksówką.

Śmierć przyszła szybko

Szok, niedowierzanie, wahanie… Dziewczyna jednak chciała być pionierką. Wyjechała po raz kolejny. Wkrótce nadeszła wiadomość najstraszniejsza: Anna nie zniosła tej sytuacji, targnęła się na swoje życie. Jej siostry pozostały w sekcie, podobnie jak i jej brat. Matka odeszła.

Kobieta po kilkunastu latach od śmierci córki nadal płacze, gdy bierze do ręki jej szpitalne wstążeczki. Świętując Boże Narodzenie z czterema ścianami i jedną hodowaną kurką płacze, ale i jednocześnie oskarża grupę o to, że zabrała jej wszystko – całe jej życie.

Oskarżenia Zofii Zrajkowskiej brzmią wstrząsająco.

– Ja ich poznałam od podszewki – zapewnia. – Celem tej organizacji jest tylko zysk. Oni dla pieniędzy zrobią wszystko. Mąż jednej z moich córek, 15 lat od niej starszy, porzucił swoją żonę, bo tu zwąchał pieniądze, piętrowy dom. To powszechna praktyka. Wszystko tu porozwodzone. Inaczej się nie da. Jak to chłop zobaczy, że z tym się żyć nie da, to odchodzi. Z tym wariactwem nie daje rady wytrzymać. Im tu mówią, że powinni porzucić wszystko i iść za nimi. To ja się pytam: czemu te moje nie porzucili wszystkiego, domu, pieniędzy i nie poszli w świat z kijem? – dodaje.

Rozpacz i żal do końca życia

Kobieta zalewając się łzami nie jest w stanie utrzymać wątku opowieści ani odpowiadać na pytania. Z jej trzewi płyną żywe emocje. Mówi to, co w danej chwili ma w sercu. Oddajmy jej głos, bo mimo uzewnętrznianych przeżyć, to właśnie najgłębiej oddaje traumę, jakiej doświadczyła.

– W latach dziewięćdziesiątych z mężem budowaliśmy dom. Tak było ciężko, ale dla córek, dla syna… Ja po operacjach, tu trzeba było te byki, krowy karmić… – mówi Zrajkowska.

Tu przerywa by wyrazić swe podejrzenia.

– Może i pan jest od nich, może jest pan świadkiem Jehowy? – pyta.

Usłyszawszy zapewnienie, iż przeprowadzający rozmowę jestem katolikiem i przyjrzawszy się wiszącemu na szyi krzyżykowi, dodaje niejako usprawiedliwiać swe obawy:

– Ja musiałam pozmieniać zamki, bo tu włamywali się do mnie, bramę wyłamywali. Nie było ratunku. To jest coś strasznego. Drugą zarazą jest ideologia gender. Po co panie nam te jehwisty? Człowiek żyje i z wiekiem nabiera wiedzy. Starość to nie zmierzch życia, to świt mądrości. U nas jest chrześcijaństwo od tysiąca lat. Ja prawosławna, ale ja w zgodzie żyję z katolikami, często razem świętujemy, żenią się między sobą. Moja siostra, prawosławna, wyszła za katolika i jest dobrze, a tu? Oni mogą zniszczyć, zabić, jeśli tylko ktoś w rodzinie jest przeciwko nim. Po śmierci córki trzy miesiące leżałam, przestałam mówić. Odezwali się do mnie obcy ludzie, jak pan Stanisław Klocek, który też wiele od nich wycierpiał. Z ludźmi, którzy są obok, ja nie mam o czym rozmawiać, bo oni nie rozumieją. Ludzie nie wiedzą, co ja musiałam przeżyć. Jehowi robią wszystko w białych rękawiczkach, pokazują się od najlepszej strony, a w rzeczywistości jest to kochaj bliźniego i zerwij ostatnią koszulę z niego. Ale o tym nikt nie wie. Mówią na przykład, że do cerkwi czy kościoła nie trzeba chodzić, bo Bóg nie mieszka w budowlach budowanych ludzką ręką, ale swoje sale królestwa budują. Ludzie pracują tam jak niewolnicy, za darmo. No, ale to ma sens. Później można taki budynek sprzedać. Nie wiem, gdzie tu szukać ratunku. Nie wiem, czemu to tak w tej naszej Polsce jest. Czemu państwo nasze na to pozwala? – mówi staruszka.

Wybrali jednostkę najsłabszą

Niektóre gatunki dzikich zwierząt, wybierając się na polowanie, przez pewien czas obserwują potencjalną ofiarę, wybierając ze stada jednostkę najsłabszą. Gdy dochodzi do ataku, starają się oddzielić upatrzoną potrawę od reszty członków stada. Tak łatwiej osaczyć, a zaatakowaną pokonać.

Z licznych rozmów z byłymi świadkami Jehowy wynika, że mechanizm ich uzależnienia od sekty był bliźniaczo podobny do opisanego powyżej polowania drapieżników. Wybierana jest ofiara słabo związana ze swym środowiskiem, Kościołem czy rodziną. Następnie wyszukiwany jest czuły punk, aby wykorzystać go w procesie uzależnienia. Dalsi krewni stają się celem kolejnego pozyskiwania, a jeśli jest to niemożliwe, są bezlitośnie zwalczani. Aby upolowaną ofiarę zatrzymać, wszczyna się proces prania mózgu: Armagedon 7 jest tuż tuż. Jeśli nie będziesz dobrym wyznawcą, zginiesz na wieki. Na końcu przychodzi pora na drenaż finansowy. Korporacja się rozwija.

To oni ją zabili…

W przypadku Zofii Zrajkowskiej wykorzystano dokładnie taki sam mechanizm.

– Do mnie trafili, gdy byłam w bardzo ciężkim okresie życia: budowa domu, moje operacje, alkoholizm męża. Szukałam sensu życia i oni mi go zaproponowali. U nas było bardzo ciężko. Gdy jeszcze mąż zachorował na raka żołądka, ja się całkiem załamałam. Nie było z kim porozmawiać, poradzić się, wyżalić. Mnie nie interesuje kto z kim i o czym, a z ludźmi najczęściej tylko o tym można rozmawiać. Byłam sama. Dla nich stałam się łupem. Pisz o wszystkim, pisz. Ja ich się nie boję. Ja nawet śmierci już się nie boję. Już mi grozili, że zamkną mi mordę. W nocy dostawałam głuche telefony. Pochowałam własne dziecko. To oni ją zabili. Moja córka prosiła mnie – mamo, pomóż mi umrzeć, bo oni tak mnie oszukali, zawęzili mój umysł do ziarenka grochu. Dziś może choć w tej gazecie po niej zostanie ślad – kończy naszą rozmowę.

Zofia Zrajkowska zostaje sama z hodowaną kurką. Wychowała czworo dzieci, ma sześcioro wnucząt.

 

Comments

comments

11 komentarzy

  1. Stanisław K odpowiedz

    Przy okazji prostuję niewłaściwe zdanie ,,Jej siostry pozostały w sekcie, podobnie jak i jej brat.” Na prośbę Zofii prostuję, że jej syn, a zarazem brat córek, nigdy nie był Świadkiem Jehowy.

  2. Stanisław K odpowiedz

    Sprostowanie odnośnie podtytułu. ,,Śmierć przyszła szybko”, cytat nieprawidłowego zdania:
    ,,Jej siostry pozostały w sekcie, podobnie jak i jej brat.” Otóż brat a syn Zofii nigdy nie był Świadkiem Jehowy.

  3. Ilona odpowiedz

    Ja mam inne zdanie. Wypowiedź kobiety wskazuje na ból i roztargnienie. Świadkowi działają jak drapieżniki i to jest fakt. Jeśli tylko pozyskają zainteresowanego to „staną na uszach” by dołączył do organizacji. Sama doświadczyłam śmierci przyjaciółki, której rodzice będący Świadkami odmówili pomocy. Dziewczyna popełnia samobójstwo zostawiając dwoje małych dzieci. Sama byłam ofiarą tej organizacji. Wszystko co negatywne zamiatają pod dywan, tłumacząc udzką niedoskonałością nie pozwalają przestępstw kierować do prokuratury. Zatajają pedofilie … Masakra. Brak słów. Wspòłczuje tej kobiecie 🙁

  4. Ola odpowiedz

    Soulowy sama kłamiesz i to anonimowo,tchórzliwy gadzie,co się nie przyznajesz że jesteś sekciarą.Jehowi to obłudnicy,nie pomogą nikomu jesli nie mają nadziei zdobyć ich duszy tak jak szatan,podpisz cyrograf a maja cię gdzieś.Wyrzekają się bliskich jeśli ci nie chcą być w sekcie,chyba że odchodzą do bogatych ,wtedy są słodcy,bo mają nadzieję ich zdobyć.Ja doznałam ich dobroć rzekomą,obłudę i zakłamanie bez uprzedzeń ,bo mnie uczono że w oczach Boga wszyscy jesteśmy jednakowi,ale dla nich rodzina to bracia w wierze,dobroć poznałam na rodzinie męża z Przążewa ,leć do nich i donieś o prawdzie jak wyrzekli się syna i brata i synowej ,nie uznali ich adoptowanych dzieci,zostawili nas samych sobie a na ulicy odwracali się tyłem.Obrażasz kobietę pisząc o jej stanie psychicznym?taka jesteś mądra?a jaki jest twój stan,zniewolona przez sektę,bojąca okazać swoje prawdziwe dane,ale wiesz żerokuratura moźe tego dojść ijehowi będą ciebie bronić? Nie wiesz jakie nieszczęście spotka ciebie i twoje dzieci,mówi się Bóg nierychliwy ale sprawiedliwy.Ci z którzy w Ciechanowie śmieli się z nas teraz sami płaczą bo ich dzieci poznały prawdę i nie chcą być w sekcie.

    1. doulos achreios odpowiedz

      @Ola
      Olu, jeśli to było do mnie, to po prostu jest mi przykro. Wiesz, że nie kłamię, a ujawniać publicznie swoich danych nie muszę, jak i Ty (nie wiem, kim naprawdę jesteś). Za tego „tchórzliwego gada” mógłbym Cię pozwać z art. 216 KK i bardzo by Cię zabolało. Za „obłudników” i „sekciarzy” – z art. 212 §2 (kwalifikowane pomówienie na forum publicznym) = do 3 lat pozbawienia wolności. Więc trochę przyhamuj swoje emocje.
      Co do Twoich oskarżeń: przez 30 lat byłem w kościele rzymskokatolickim, a potem (już od ponad 20 lat) jestem Świadkiem Jehowy i jestem z tego dumny. Wstydzić się nie mam czego. Decyzję o przyjęciu chrztu jako Świadek podjąłem świadomie i dobrowolnie; wiem, dlaczego ją podjąłem i nigdy nie żałowałem.
      Za to widziałem marny los niejednej osoby, która z osobistych przyczyn postanowiła zdradzić żywego Boga, któremu przysięgała i którego porzuciła, opuszczając zbór. Takie osoby płaczą i uskarżają się na drugich, a powinny na siebie. Widziałem też i takich, co postanowili zostać Świadkami w nadziei zysku (że zbór będzie ich bez powodu wspierał materialnie) – i to było obłudne; a gdy się rozczarowali (bo zbór jest nie od tego, co sobie wyobrażali), zamiast uczciwie winić siebie samych, opluwają swoich byłych współwyznawców.
      Intuicja mi podpowiada, że podobnie mogło być i w tej historii.

      1. Maria odpowiedz

        Twoje straszenie paragrafami świadczy o tobie. Nikt nie zostaje świadkiem Jehowy dla zysku. Zysk mają tylko wyżsi rangą. Siedmiu wspaniałych w Warwick i słudzy wyższych szczebli w hierarchii – mają wielkie zyski, ale podrzędny sługa jest wykorzystywany. Nie przebijesz mnie- byłam w tej sekcie 29 lat. Poznałam ją od podszewki. Cierpiałam z powodu prawości, ale „czekałam na Jehowę” jak każą… Wreszcie pomógł mi Jezus Chrystus i wyprowadził mnie z tego bagna.
        Moi bliscy tam jeszcze tkwią chociaż jeden z nich niemal nie skończył tak samo jak córka tej kobiety opisanej w artykule. Dlatego wiem, że napisano samą prawdę!
        A ty, jak ci dobrze, to siedź tam. Rozczarujesz się… Zbawienie jest TYLKO W PANU JEZUSIE CHRYSTUSIE. A świadkowie prowadzą na zagładę…

  5. doulos achreios odpowiedz

    Trudna sprawa.
    Z jednej strony jest to ewidentne zniesławianie grupy religijnej, podpadające pod odpowiedzialność karną. Sposób, w jaki ta kobieta w żywe oczy kłamie i oczernia niewinnych ludzi, dowodzi złośliwości i braku skrupułów. Odbieranie przez nią dobrego imienia społeczności religijnej zasługiwałoby na sądową rozprawę i ukaranie kobiety.
    Z drugiej strony, tak po ludzku, żal jej. Spotkała ją osobista tragedia, rzeczywisty ból i cierpienie, za które oczywiście szuka winnych i „znalazła”. Czytając te wypowiedzi mam poważne zastrzeżenia co do stanu psychicznego kobiety. Więc pozywać ją trochę niezręcznie. Najlepiej byłoby sprawę zostawić czasowi, który leczy rany.
    Zupełnie inna rzecz, że redaktor artykułu postarał się te rany porozdrapywać w imię niezdrowej sensacji. Wprawdzie przeszłości się nie zmieni, ale cóż szkodzi porozdmuchiwać chore, nienawistne emocje.
    Więc jeśli ten artykuł zasługuje na reakcję (uważam, że nie), to chyba pozew przeciw jego autorowi. A jacy naprawdę są Świadkowie Jehowy, ilu ludziom całkiem bezinteresownie pomogli wyprostować swoje życie, ilu ludziom je dosłownie ocalili, to temat na obszerną opowieść. O ich uczciwości i życzliwości wie każdy, kto obiektywnie i bez uprzedzeń ma z nimi do czynienia. Prawda bowiem potrafi sama się obronić.

    1. Danuta Kubik odpowiedz

      Na jakiej podstawie sądzisz, że tej skrzywdzonej kobiecie chodzi o zniesławienie grupy religijnej? Osadzasz, że ona kłamie i oczernia niewinnych ludzi. Ja wierzę Zofii, gdyż osobiście z nią rozmawiałam i bardzo jej współczuję, gdyż sama doświadczyłam braku pomocy, kiedy przez lata zwracałam się po pomoc do liderów z Biura Oddziału i nikt nie zainteresował się moim cierpieniem. Wprost przeciwnie. Zwrócili się po opinię do tych samych osób, od których doznałam cierpień i obojętnego podejścia do moich uzasadnionych skarg. Twoje wypowiedzi, by zostawić sprawę czasowi, to nic innego, jak brak empatii i zrozumienia tragedii, jakiej doświadczyła ta utrapiona kobieta. Ty nie znając faktów masz czelność zastanawiać się, czy jeszcze karać skrzywdzoną kobietę, że mówi głośno o swoim bólu i nie zagojonych ranach, które wciąż jątrzą! Oburzające jest Twoje podejście do jej ran. Sugerujesz pozew przeciw autorowi artykułu, który zadał sobie tyle trudu, by wysłuchać tę kobietę i opisać rzeczywistość, która nadal jest bolesna i Zosia nawet do niego nie ma zaufania, czy potrafi oddać ogrom jej bólu. On nie rozdrapał jej ran, bo one NIGDY się nie zagoiły, dlatego nie da się ich rozdrapać, bo one są rozdrapane. O rozdrapywaniu możemy mówić, kiedy są zagojone.
      To prawda, że wielu Świadków Jehowy, to bardzo uczciwi i sumienni ludzie, jednak nie odnosi się to do całości. Mogłam się o tym przekonać, jak kłamali w sądzie pod przysięgą lub zasłaniają się tajemnicą spowiedzi, której nigdy nie było.

      1. doulos achreios odpowiedz

        @Danuta Kubik
        Ciężko rozmawiać z kimś, komu z obiektywizmem nie po drodze (mówiąc delikatnie); ale spróbuję. Na jakiej podstawie uważam, że kobieta dopuszcza się zniesławienia społeczności Świadków? Proszę przejrzeć artykuł pod kątem takich sformułowań, jak choćby: „Celem tej organizacji jest tylko zysk. Oni dla pieniędzy zrobią wszystko”. To czysta forma pomówienia. Gdybym ja np. (nawiązując do znanej makabrycznej historii) napisał: „Celem katolickich matek jest marynowanie własnych dzieci w beczkach po kapuście”, to jak by to odebrał katolik?
        O stanie psychicznym tej kobiety mówią jej wypowiedzi o włamaniach, groźbach, oskarżenia o zabójstwo. Jeśli w tym choćby krztyna prawdy, to dlaczego nie zgłosiła na policję czy prokuraturę? Wiadomo.
        Współczuję jej bólowi, ale w ten sposób się go nie zmniejszy: oczerniając drugich. Paradoksalnie, to właśnie Świadkowie, których – jak wszystkich ludzi – nie omijają nieszczęścia i śmierć, mają potężną biblijną pomoc w takich chwilach: nadzieję na zmartwychwstanie i na sprawiedliwość w nowym świecie. A nieszczęśliwa kobieta, zamiast uchwycić się tej nadziei, woli zgorzknieć we własnej żółci. I jej tragedia nie usprawiedliwia atakowania dobrego imienia zboru Świadków. Nie ona jedna straciła dziecko.
        Kolejna sprawa: czas rzeczywiście leczy ból do pewnego stopnia, to obiektywny fakt; podobnie jak fakt, że rozpamiętywanie tragedii ból zwiększa. Wysłuchanie czyjegoś bólu to jedno, a opisywanie tego w artykule – to całkiem inna sprawa. Co jest celem artykułu? Każdy obiektywnie czytający stwierdzi bez trudu, że zasiewanie nienawiści do Świadków.
        PS. Pewne zwroty w Pani wpisie sugerują jakiś związek ze zborem Świadków. Jeśli nie była Pani nigdy ochrzczonym Świadkiem – to pisze o czymś, czego nie rozumie. Jeśli natomiast była nim – to właściwie wyjaśnia wszystko, od pobudek wypowiedzi po jej treść.

    2. Ola odpowiedz

      Powinno być prokuratura.I doulos ,wina laptopa nie mojego stanu psychicznego bo na to akurat nie narzekam,powodzi nam się dobrze,mój mąż wie że świat nie jest zły i zakłamany jak uczono i straszono go w domu,natomiast Bóg w którego wierzymy mówi ze najważniejsza jest miłość,a rodzina cielesna męża?ojciec umiera ze zgryzoty,matka już oprowadza się z innymi braćmi i zaprasza ich na wieś,jedna córka uciekła z sekty ,zostawiła dzieci,mieszkała u katolików,syn dawny starszy zboru w makowie ma swojego chorego syna i problemy,najmłodszą 28 lat nie interesują chłopcy,ci co wyrzekają się innych nie wiedzą co ich spotka,ci co oceniają innych nie wiedzą jak ich oceniać będą.A obłuda i zakłamanie prędzej czy później wyjdzie na jaw,bo prawdziwa wiara sama się obroni,szkoda tylko tych co żyjąc w sekcie nie poznali prawdy

      1. doulos achreios odpowiedz

        @Ola
        Olu, właśnie tak, jak mówisz – prawdziwa wiara i prawdziwa religia sama się obroniła tysiące razy przed sądami i zawsze się obroni (o ile sądy będą naprawdę sprawiedliwe). Świadków Jehowy oskarżano tak, jak ich mistrza – Jezusa Chrystusa, o wszelkie możliwe zbrodnie.
        Jeśli ktoś naprawdę, całym sercem jest Świadkiem, będzie postępował w każdej sytuacji tak, jak Jezus. Jeśli ktoś, będąc Świadkiem, krzywdzi bliźnich – to robi tak dlatego, że nie postępuje, jak nakazuje Biblia, a nie dlatego, że jest Świadkiem. Zapewniam Cię, że wiem, o czym mówię. Dodatkowo zbór Świadków oczyszcza się na bieżąco, wydalając spośród swej społeczności osoby, którym da się udowodnić niechrześcijańskie postępowanie (poważny grzech) i brak skruchy. A mnóstwo osób, nie znając do końca wszystkich faktów, powtarza nieraz kalumnie, i to bez uzasadnienia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *